Maciej Kmiecik: Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść…

autor: Maciej Kmiecik | 2011-03-04, 20:15 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym - śpiewał Grzegorz Markowski z grupy Perfect. Mistrz, Adam Małysz powiedział koniec w odpowiednim momencie. I choć ciężko przyjąć do wiadomość, że zostało jeszcze tylko kilka skoków Orła z Wisły o stawkę, że ostatnie zawody Pucharu Świata w Planicy tuż tuż, że już 26 marca najwybitniejszy polski skoczek odda swój ostatni skok, żegnając się z kibicami na Wielkiej Krokwi, to jednak chyba lepszego momentu na odejście tego wielkiego sportowca rzeczywiście nie było.

Prawdziwego mistrza poznaje się nie tylko po tym, że potrafi wygrywać, ale także jak znosi porażki. Adam Małysz nawet kiedy nie był na szczycie, umiał przegrywać z klasą. Ciężką pracą wracał z mozołem na szczyt. Osiągał coś, co nie każdemu się udaje - szacunek i podziw rywali. I obok tych wszystkich medali, pucharów i zaszczytów, Polak przez te kilkanaście lat, zdobył coś większego od Kryształowej Kuli czy krążka na szyi - zapisał się w historii skoków narciarskich jako jeden z najwybitniejszych, a niektórzy uważają, że nawet najwybitniejszy zawodnik wszech czasów, nie tylko za sukcesy, ale głównie za to, jakim był na skoczni.

Był fenomenalny Matti Nykaenen, ale jak skończył, wszyscy kibice wiedzą. Sukcesów sportowych nikt Finowi nie odbierze. W życiu pozasportowym daleko mu jednak było do triumfów. Skaczą cały czas Martin Schmitt i Janne Ahonnen - dwie wybitne postaci skoków narciarskich. Niemiec jednak - poza przebłyskami - nie potrafi wrócić do wielkiej formy. Z kolei milczący Janne podjął chyba najgorszą decyzję z możliwych - po oficjalnym zakończeniu kariery - wrócił do sportu, niestety już bez sukcesów. Z przykrością patrzy się na tych wielkich sportowców, którzy skaczą gdzieś w okolicach trzeciej dziesiątki.

Dobrze, że nasz mistrz Adam zaoszczędził nam tego widoku. Odchodzi w chwale, jako medalista mistrzostw świata w Oslo, jako skoczek, który wygrywał zawody Pucharu Świata w najdłuższej przestrzeni - od 1996 roku do 2011. Ciężko będzie komukolwiek pobić ten rekord. I choć Polak w liczbie pucharowych zwycięstw nie dogoni Nykaennena, choć nigdy na jego piersi nie zawisł złoty medal olimpijski, dla milionów Polaków to właśnie Adam Małysz jest sportowcem wszech czasów. Skromny, ambitny, pracowity - za to go kochają miliony kibiców przed telewizorami i tysiące w Zakopanem oraz na innych skoczniach świata.

Ciężko pogodzić się z decyzją naszego mistrza. Trudno sobie wyobrazić kolejny sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich bez Orła z Wisły. Ta dyscyplina sportu nie będzie już taka sama. Są nowe austriackie gwiazdy, które pewnie prędzej czy później przegonią Małysza i Nykaenena w liczbie pucharowych zwycięstw. Czy jednak "Morgi" lub "Schlieri" będą tak długowieczni jak Małysz? Czy po trzydziestce będą w stanie również sięgać po medale?

Geniusz Polaka polegał właśnie na tym, że przez kilkanaście lat potrafił być w czołówce. Raz było lepiej, raz gorzej, ale zawsze kiedy zbliżała się najważniejsza impreza sezonu, forma Małysza eksplodowała. Pewnie w dużej mierze zasługa w tym genialnego trenera Hannu Lepistoe, który wreszcie może przejść na zasłużoną emeryturę. - Adam to skoczek wszech czasów - uważa fiński szkoleniowiec, który w swojej karierze prowadził wielu wybitnych zawodników. Hannu wie, co mówi…

Jest kilka znamiennych miejsc i symboli, które przejdą do historii nie tylko polskich skoków narciarskich. Pierwsze to Zakopane, gdzie dzięki Małyszowi w środku zimy Polacy potrafili stworzyć karnawał niczym w Brazylii. To właśnie w Zakopanem Małysz wygrał (chyba) po raz ostatni zawody Pucharu Świata. Nie mamy nic przeciwko, by zwyciężył może jeszcze w Lahti lub Planicy, ale styczniowy triumf w Zakopanem przejdzie do historii. To również na Wielkiej Krokwi zanotował groźnie wyglądający upadek, a w tych samych zawodach triumfował Kamil Stoch. Jakże piękne przekazanie pałeczki młodszemu koledze z reprezentacji. Również w Zakopanem mistrz Adam odda swój ostatni skok w karierze 26 marca. Pytanie, jak będzie wyglądał przyszłoroczny Puchar Świata bez Małysza?

Drugie szczególne miejsce Małysza to Oslo. Okrzyknięty przez Norwegów Królem Holmenkollen, wygrał tam pierwsze zawody pucharowe w życiu. Później zwyciężał tam jeszcze kilka razy, by ostatecznie u stóp jednej z najpiękniejszych skoczni świata, oznajmić, że kończy sportową karierę.

Trzecie wyjątkowe miejsce dla Małysza to z pewnością Planica. To w tej urokliwej słoweńskiej miejscowości Polak odbierał czterokrotnie Kryształową Kulę. To tam po raz ostatni wystartuje w zawodach Pucharu Świata. Jakże pięknie byłoby, gdy powalczył o podium. Jakże cudownie, gdyby utrzymał trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Nawet jeśli tego nie zrobi, Adam Małysz kończy karierę w blasku chwały, jako sportowiec spełniony, który w odpowiednim momencie powiedział "koniec". Małysz po prostu wiedział, kiedy ze sceny zejść… niepokonanym.

Za wszystkie wspaniałe chwile wzruszeń, za radość daną milionom rodaków, za to, że czuliśmy się dumni z bycia Polakami, dziękujemy Ci mistrzu Adamie…

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
ma

Masz racje, Gollob przez kilkanascie lat utrzymuje sie w 1 osemce zuzlowcow swiata, zajmujac podczas tych wszystkich lat drugie, trzecie miejsca, no i oczywiscie w koncu zostal zwyciezca cyklu grand prix sprzed roku, miejmy nadzieje ze jeszcze powtorzy swoje sukcesy, ja aczkolwiek i tak czuje sie juz syty ;P

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Msz

Przeczytałem felieton dopiero dziś i powiem szczerze przechodzą mnie dreszcze
Dziękuję panie Adamie....

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Jano

Wiem, że Adam zakończył karierę indywidualną, ale może zgodzi się chociaż zostać z drużyną do następnej Olimpiady. Nie będzie skakać indywidualnie tylko w drużynówce, której może pomóc w zdobyciu medalu. I tak byłby jednym z najlepszych w jej składzie. Przeciez On kocha skakać!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
do oburzony

Nie bardzo rozumiem o co ta złość. Mowa o Janne Ahonenie, który po powrocie do skoków nie odniósł już żadnego sukcesu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
oburzony

Janne podjął chyba najgorszą decyzję z możliwych - po oficjalnym zakończeniu kariery - wrócił do sportu, niestety już bez sukcesów

Wiem, że każdy ma swoje zdanie, ale to już przesada. Bez sukcesów?! Zwycięstwa, podia w konkursach PŚ, 2 miejsce w końcowej klasyfikacji Turnieju Czterech Skoczni i 4 miejsce indywidualnie na igrzyskach olimpijskich w Kanadzie - to jest bez sukcesów?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
hynio

Czym dla skoków Adam!, to dla żużla Gollob!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Dana

piękny artykuł dla pięknej postaci, dziękujemy Adamie, to już nie będą takie skoki bez Ciebie!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
res

Nic dodać nic ująć -- dziękujemy Adamie.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Paweł

bardzo dobrze czyta się ten felieton, ciekawie napisane. Adam jeszcze raz dzięki za te wszystkie lata!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0