Bez presji plączącej nogi - rozmowa z Łukaszem Wiśniewskim, środkowym AZS-u Częstochowa

autor: Kinga Popiołek | 2012-03-28, 15:57 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj
  

We wtorek częstochowski AZS uczynił pierwszy krok w stronę zdobycia Pucharu Challenge. Ten dzień był podwójnie ważny dla środkowego Akademików, Łukasza Wiśniewskiego, który został powołany do szerokiej kadry reprezentacji Polski.

Kinga Popiołek: Wreszcie wygrana nad Politechniką i w dodatku obyło się bez pięciu setów.

Łukasz Wiśniewski: Zgadza się. Tym bardziej, że ostatnie spotkania w lidze przegrywaliśmy po tie-breakach, tak że wiedzieliśmy, iż Politechnika jest w naszym zasięgu. Przede wszystkim chcieliśmy wyjść zdeterminowani na boisko i pokazać się z jak najlepszej strony. Udało się.

Nie było jednak walki punkt za punkt od początku do końca, przestoje się przytrafiały.

- Co prawda, wynik tych pierwszych trzech setów może wskazywać, że spotkanie było bardzo zacięte - momentami, owszem, było - ale w trzecim secie prowadziliśmy bardzo wysoko i po raz kolejny Paweł Mikołajczak pokazał się z nieobliczalnej strony na zagrywce.

Znowu Mikołajczak napsuł wam sporo krwi.

- Tak. Chwała chłopakom przyjmującym za to, że przetrzymali ten moment z uśmiechem na ustach, bo już nic nie pozostawało, zrobiliśmy przejście i poszło.

Wybraliście dobry moment na wcielenie w życie powiedzenia "do trzech razy sztuka".

- Fajnie, że wygraliśmy 3:1 i nie doprowadziliśmy do tie-breaka. Jest to zaliczka, nie powiedziałbym, że spora, bo tak naprawdę dopiero 50 proc. Wiemy, że Politechnika przyjedzie do nas i będzie ryzykować, ale mam nadzieję, że przy naszej publiczności będzie im ciężko, my również postawimy tak trudne warunki jak w Warszawie i sięgniemy po ten puchar. Nie ukrywam, że bardzo tego chcemy.

W tym spotkaniu prezentowaliście odmienny styl gry, niż ten, jaki można było oglądać w ligowych starciach z Politechniką. Trener Marek Kardoš wyznaczył specjalne zadania taktyczne?

- Odnośnie taktyki nie mogę nic zdradzać, bo jeszcze czeka nas rewanż (śmiech).

To może inaczej: widać było zdecydowaną poprawę w zagrywce, niewiele piłek zostało zmarnowanych.

- Drugi mecz ligowy w Legionowie pokazał, że gdy nasza zagrywka nie jest bardzo często psuta, ale dostarczana przeciwnikowi na drugą stronę, i gdy Patrick Steuerwald ma przyjęcie w punkt, to naprawdę potrafi rozrzucić blok. Tym bardziej, że przy prostym przyjęciu nie skoczyć do Marcina Nowaka czy Ardo Kreeka - wiadomo, jak to się kończy: szybki atak i punkt. Na pewno w każdym meczu zagrywka odgrywa ważną rolę, w tym też, ale myślę, że z przeciwnikiem takim, jak Politechnika dużo bardziej liczy się cierpliwość. Bo to, co oni bronią - naprawdę, chwała im za to. Nastawiamy się na ciężką walkę w sobotę.

Łukasz Wiśniewski cieszy się z powołania do reprezentacji Polski


Duże pokłady cierpliwości przydadzą się w spotkaniu rewanżowym, bowiem wygrywając na placu gry przeciwnika, czujność może zostać uśpiona. Trener Kardoš uczula was na to?

- Myślę, że sami będziemy uczuleni. Mam nadzieję, że sami w sobie nie będziemy wytwarzać pewnej presji, bo to naprawdę potrafi plątać nogi. Chciałbym, żebyśmy wyszli do rewanżu na luzie, z uśmiechem na twarzy i od pierwszej piłki będziemy dawać z siebie wszyscy 100 proc. Zarówno ci, którzy znajdą się na boisku, jak i zawodnicy z kwadratu, a zmiany pojedyncze czy podwójne będą dawały efekt - tak jak w pierwszym meczu.

Wtorek, 28 marca to dla pana ważny dzień: poza wygraną w pierwszym meczu finału Pucharu Challenge otrzymał pan powołanie od Andrei Anastasiego. Jaka była reakcja? A może to było oczywiste, że po takim sezonie powinien się pan znaleźć w kadrze?

- Żadna oczywistość - wręcz przeciwnie: wielka radość. Bardzo się cieszę z powołania. Jadę tam po naukę, bo mam dopiero 23 lata, mimo że Piotrek Nowakowski jest ode mnie starszy tylko o 2 lata to ma na swoim koncie rozegranych kupę meczów, zdecydowanie więcej ode mnie. Czy to od niego, czy od Marcina Możdżonka można się wiele nauczyć, podpatrywać i po to tam pojadę. Nie jestem kluczową postacią tej kadry, zamierzam pomóc. Jeżeli tylko dostanę swoją szansę, to mam nadzieję, że wykorzystam ją.

Powiedział pan, że nie jest kluczową postacią kadry - to jest celem dla pana, by taką postacią się stać?

- Myślę, że każdy sportowiec o to walczy. Mam nadzieję, że na tym drugim dla mnie powołaniu się nie zakończy, że będę dalej brany pod uwagę w planach trenera Anastasiego.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj
  

Powiązane wydarzenia

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
«Nowe opcje. Sprawdź!
duszyczka

Wiśnia jest w dobrym wieku żeby trafic do kadry. X czasu temu facet w kwiecie wieku w siatkowce to byl 30-latek. Teraz mamy asów kadry którzy są dużo młodsi. Wystarczy przytoczyc przyklad Zatorskiego który jest naprawdę młodziutki - może nie odzywa pierwszych skrzypiec ale powoływany jest regularnie i w klubie tez sie spisuje super.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
aknemes

czy ja wiem, czy Drzyzga się do tego grona zalicza? on gra dość fanaberyjnie... ale dobrze, że Anastasi wprowadza młodych, bo moglibyśmy się obudzić z ręką w nocniku.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Boss

Fajnie, ze Anastasi wprowadza systematyczne do kadry zdolną młodzież, by Zagumny i spółka nieubłagalnie zbliżają sie do momentu, kiedy nie będą już w stanie zapewnić satysfakcjonującego poziomu sportowego toteż musimy szukac nastepców. Nowakowski, Drzyzga, Kłos, Zatorski, Wiśniewski, czy Konarski to zawodnicy, którzy już za jakiś czas mogą stanowić o sile naszej narodowej reprezentacji;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.