Krzysztof Wierzbowski: Wetknęliśmy szpileczkę i gramy dalej!

autor: Kinga Popiołek | 2012-02-10, 12:44 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Siatkarze AZS-u Politechniki Warszawskiej udowodnili, że nie ma rzeczy niemożliwych. Skazani na gładką porażkę w dwumeczu z Dynamem Krasnodar, sprawili ogromną niespodziankę eliminując silniejszego rywala. - Gramy dalej! - cieszył się Krzysztof Wierzbowski.

Po przegranym pierwszym secie spotkania rewanżowego z Dynamem Krasnodar, siatkarze Politechniki Warszawskiej przebudzili się i nabrali wiatru w żagle. Niepowstrzymany w pierwszym meczu Roman Jakowlew często nadziewał się na blok Inżynierów, a wówczas goście nie mieli zbyt wiele do powiedzenia na parkiecie. - W jakimś wywiadzie zachęcałem, żeby ludzie przyszli na Torwar właśnie dla tego człowieka - wspomniał Krzysztof Wierzbowski. - A tymczasem on zagrał słabo, wyeliminowaliśmy go przede wszystkim z ataku. Zagraliśmy konsekwentnie, bo w pierwszym meczu w Rosji tego nam brakowało: raz skakaliśmy prosto, raz po skosie, tak lataliśmy przy siatce, a on nas obijał i robił, co chciał. Teraz byliśmy konsekwentni, wyeliminowaliśmy go, gdyż wiedzieliśmy, że przyjmujący nie są taką siłą ognia jak Jakowlew - podał sposób na sukces z Dynamem przyjmujący Politechniki.

Wierzbowski już raz zagrał na nosie silnej drużynie z Rosji. Będąc zawodnikiem AZS-u Częstochowa w sezonie 2007/08, wyeliminował z Pucharu CEV wielką Iskrę Odincowo z Gibą w składzie. - Ja nie do końca, bo wtedy walczył cały zespół z Częstochowy - przyznał ze skromnością. - Ale cieszę się bardzo, bo pokonaliśmy według mnie najsilniejszy zespół na tym etapie rozgrywek. I gramy dalej (śmiech). Tak samo jak kilka lat temu, gdzie w Odincowie przegraliśmy mecz praktycznie bez walki, tak i teraz udało się wygrać w rewanżu i zdobyć złotego seta. Postawiliśmy na swoim i gramy dalej! To jest fajne, bo przyszło wiele osób, był super mecz i oby było tak dalej – mówił z uśmiechem na twarzy "Wierzba".

AZS Politechnika Warszawska odniosła ogromny sukces sportowy, jakim jest zakwalifikowanie się do ćwierćfinału Challenge Cup. Jednakże ów sukces stoi niejako w opozycji do sytuacji, jaka ma miejsce w klubie: Inżynierów trapią poważne problemy finansowe, dlatego zawodnicy klubu postanowili pomóc swojej drużynie. W tym celu podczas rozgrzewki oraz po meczu mieli na sobie narzutki z napisem "S.O.S." W ten sposób głośno zawołali o pomoc. - Chciałbym wyjaśnić jedną rzecz: to, co napisaliśmy i kamizelki, w jakich wyszliśmy, nie są apelem do naszych prezesów, nie o to chodzi, że mamy do nich jakiś żal, co to, to nie. Chodzi nam o zwrócenie uwagi na problem. Chcielibyśmy poprosić i zachęcić osoby, które dysponują jakimiś finansami, żeby w miarę możliwości przekazały nam kilka złotówek. Chcielibyśmy uratować Politechnikę, bo z tego, co słyszymy, nie jest tak, jak powinno być – wyjaśnił motywy akcji Krzysztof Wierzbowski.

Czy w związku z tym trudna sytuacja w klubie stała się jeszcze większą motywacją do wygranej nad Dynamem Krasnodar? - Nie gramy super po to, żeby przyszli sponsorzy, tylko gramy dla siebie. Jesteśmy młodym zespołem, na dorobku i dla nas każdy taki mecz jest szansą na pokazanie się. Trener nam to powtarza, żebyśmy nie patrzyli na problemy, tylko grali dla siebie, a to, co będzie w przyszłości - zobaczymy. Taka jest prawda, że mogą przyjść do Politechniki sponsorzy, a możemy my, zawodnicy, otrzymać oferty z jakichś fajnych klubów. Gramy dla siebie i chcemy wygrywać, bo jesteśmy takim zespołem, który gdzieś tam wtyka taką swoją szpileczkę. I tym razem udało nam się to udowodnić drużynie, której budżet jest pewnie z dziesięć razy większy od naszego - powiedział w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl Wierzbowski.

Do tej pory, po odniesieniu ważnych zwycięstw przez stołeczny zespół, trener Radosław Panas miał dla swoich zawodników niespodzianki. W zamian za dobrą postawę obiecywał np. dzień wolnego. Czy przed rewanżem było podobnie? - Nie było żadnej obiecanki z prostego powodu: nie ma teraz na to czasu - odpowiedział nasz rozmówca. - Na pewno mecz ze Skrą też potraktujemy priorytetowo. Z Dynamem zagraliśmy pięć setów na bardzo dobrym poziomie. W piątek czeka nas dzień rozluźnienia, ale w niedzielę, w Bełchatowie chcemy znowu tak zagrać. Nie mówię o tym, że mecz się potoczy tak samo, bo to byłoby bardzo ekstremalne, ale będziemy znowu gdzieś tam szpilkę wtykać - zapewnił zawodnik.

Przed Politechniką teraz spotkania z zespołami z czołówki tabeli. - Nie mogę powiedzieć, że to będą dla nas ważne mecze, bo te najważniejsze rozegramy na samym końcu fazy zasadniczej - nie ukrywał Wierzbowski. - Ale jak uszarpiemy coś, to będzie fajnie, jeśli nie, to mówi się trudno, nic się nie stanie. Dla nas najważniejsze mecze będą z AZS-em Częstochowa i Treflem Gdańsk. Jeśli je wygramy, będzie super – zakończył.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane wydarzenia

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
aknemes

Poza Tischerem i Jakowlewem jest jeszcze Janutow, Leonienko czy Kubańczyk, który w Polsce nie zagrał, bo był problem z wizą. W rosyjskich drużynach nie zawsze chodzi o super znane nazwiska, ale przede wszystkim o styl gry, jaki prezentują - nie od dziś Polakom się źle gra z przedstawicielami rosyjskiej myśli szkoleniowej.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
gogo

A co taki Steuerwald czy Kreek nie grają w reprezentacjach swoich krajów, lub czy Nowak i Szymański też w nich kiedyś nie grali??? A wy kogo znacie w tej wspaniałej rosyjskiej drużynie? Założę się że tylko emeryta Jakowlewa i Tischnera, i to wszystko.Dlatego dużą przesadą jest ogólny zachwyt, gdy słyszymy nazwę zespołu z Rosji.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
paranienormalna

ciekawa koncepcja. pozwolę sobie tylko zauważyć - tak zupełnie na marginesie - że Dynamo Krasnodar to czwarty zespół ligi rosyjskiej z poprzedniego sezonu... I CO, ŁYSO TERAZ?!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 1

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Nie róbcie z siatkarzy Krasnodaru wielkich gwiazd, bo takimi nie są i nie byli.Co tam za wielkie nazwiska grają??? Ja znam tylko wiekowego już Jakowlewa i Tischnera. To jest stanowczo za mało żeby taki...

paranienormalna

tak, tak, wtykajcie, chłopcy, te swoje szpileczki dalej, bo aż miło jest Was oglądać, naprawdę:) o słabym początku sezonu nikt już nie pamięta, a takie mecze jak rewanż z Rosjanami... ręce same składają się do oklasków! taka drużyna - z takim charakterem i potencjałem, jakby nie było - zasługuje na normalne warunki pracy, na stabilizację w klubie... Politechnika upaść nie może!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
aknemes

a kto gloryfikuje zespół z Rosji? nie da się ukryć, że w starciu z Politechniką to Dynamo było faworytem i według wielu osób w 1/8 pucharu challenge to był najsilniejszy zespół. nie należy umniejszać zwycięstwa Politechniki, bo wykaraskała się z niezłych tarapatów.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
gogo

Nie róbcie z siatkarzy Krasnodaru wielkich gwiazd, bo takimi nie są i nie byli.Co tam za wielkie nazwiska grają??? Ja znam tylko wiekowego już Jakowlewa i Tischnera. To jest stanowczo za mało żeby taki zespół tytuować gwiazdorskim.Śmieszy mnie to gloryfikowanie na siłę, zespołów z Rosji.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0

ostatnia odpowiedź: 10 lutego 2012 [1 komentarz tej dyskusji]