Marta Haładyn: Grałyśmy za spokojnie

autor: Artur Długosz | 2012-01-18, 13:01 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Mało kto spodziewał się, że spotkanie 1/16 finału Pucharu Challenge pomiędzy Impel Gwardią Wrocław a ZOK Vukovar dostarczy tak wielu emocji. Wrocławianki miały odnieść gładkie i pewne zwycięstwo, a rywalki pokonały dopiero po tie-breaku.

W pierwszym meczu 1/16 finału Challenge Cup kobiet rozegranym w Vukovarze podopieczne Rafała Błaszczyka gładko ograły swoje przeciwniczki 3:0. Nikt więc nawet nie dopuszczał myśli, że wtorkowa konfrontacja we Wrocławiu może skończyć się innym rezultatem jak zwycięstwo Impel Gwardii. Ambitne siatkarki z Chorwacji napsuły jednak dużo krwi wrocławiankom, będąc blisko doprowadzenia do tak zwanego "złotego seta". Ostatecznie drużyna Impel Gwardii zwyciężyła po tie-breaku. - Po zwycięstwie 3:0 w Vukovarze tutaj jakby byłyśmy nastawione, że trzeba będzie powalczyć, ale może troszkę nie mogłyśmy wejść w mecz. Przygotowujemy się też teraz do play-offów, jest nas mało i mamy troszeczkę cięższy trening. Może to było widać, że nasze ruchy na boisku nie są takie, jak powinny być. Cieszę się jednak, że przełamałyśmy się i udało nam się wygrać to spotkanie, bo to jest najważniejsze - powiedziała w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl rozgrywająca drużyny z Wrocławia, Marta Haładyn.

Początkowo Rafał Błaszczyk do gry desygnował młode zawodniczki. Później jednak korygował ustawienie i skład drużyny. - Cieszę się też, że miały okazję pograć Ola Folta i Dorota Medyńska. One się muszą ogrywać w takich spotkaniach. To dobrze dla nich. Jestem zadowolona ze zwycięstwa i dobrze, że nie było złotego, bo nie wiem czy byśmy miały siły na niego - dodała Haładyn.

Ambitne Chorwatki do Wrocławia wcale nie przyjechały jak na ścięcie. Dopiero w czwartym secie gwardzistki zdecydowanie pokazały, kto jest faworytem tej potyczki. - To denerwuje, że zespół, od którego czuje się trochę lepszym i ma się większe argumenty, a jednak jego dziewczyny walczą, podbijają mnóstwo piłek. My grałyśmy za spokojnie. Później na szczęście się otrząsnęłyśmy i było dobrze - podkreśliła siatkarka, która na skutek kontuzji Ewy Matyjaszek jest jedyną rozgrywającą w drużynie.

Gwardzistki nie mogą ostatnio narzekać na brak spotkań. Już w najbliższy weekend zagrają one kolejny mecz w PlusLidze Kobiet. - Dużo tego jest. Jest nas mało, a dużo jest spotkań. Trzeba jednak walczyć - podsumowała Marta Haładyn.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane wydarzenia

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
chieri

Haładyn będzie teraz grała bez zmienniczki, co może wyjdzie jej na plus. ta dziewczyna kiedyś była nadzieją polskiego rozegrania, ale ostatnio baaardzo spuściła z tonu. mam nadzieję, że teraz weźmie pełną odpowiedzialność za grę zespołu i zacznie prezentować wszystkie swoje zalety

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0