Inżynierowie o Challenge Cup: Padliśmy ofiarą naszej własnej gry. Praca, praca, praca!

autor: Joanna Seliga | 2011-12-24, 10:00 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Historyczny sukces w europejskich pucharach odniosła w środę Politechnika Warszawska. Pokonując w rewanżu Metallurg Żłobin, awansowała do kolejnej rundy Challenge Cup. Wynik oczywiście cieszy, lecz gra już nieco mniej... Krytyczni wobec siebie i swojego zespołu byli Inżynierowie - Paweł Mikołajczak oraz Wojciech Żaliński.

W pierwszej potyczce AZS Politechnika Warszawska wygrała z Metallurgiem Żłobin na wyjeździe 3:1. Znacznie więcej problemów miała jednak z pokonaniem swojego rywala w rewanżu rozgrywanym w warszawskiej hali Torwaru... O tym, jaka mogła być tego przyczyna, opowiedział portalowi SportoweFakty.pl Paweł Mikołajczak. -Znowu zagraliśmy nierówno. Z jednej strony konstruowaliśmy naprawdę fajne akcje - na szczególne słowa uznania zasługuje Wojtek Żaliński, który rewelacyjnie zagrał w pierwszym secie - z drugiej zaś zdarzały się nam wszystkim głupie pomyłki - mówił atakujący ze stolicy.

- Wygrana jest jedynym pozytywnym aspektem dzisiejszego meczu. Jeśli chodzi o naszą grę... Praca, praca, praca! Nasza koncentracja nie była odpowiednia. Dużo elementów siatkarskiego rzemiosła w tym starciu nie zadziałało. Gdyby po przeciwnej stronie siatki znajdowała się silniejsza ekipa, bylibyśmy w szatni dużo szybciej... - suchej nitki na sobie i swojej drużynie nie zostawił już natomiast wspomniany wyżej przyjmujący Wojciech Żaliński.

- W Żłobinie graliśmy bardziej zdecydowanie. W rewanżu natomiast męczyliśmy się sami ze sobą. W tie-breaku zawodnicy z Białorusi popełnili jeszcze więcej błędów niż my... Chcieli nas w tym chyba przebić! - dorzucił z goryczą w głosie.

Konfrontacja ta swoim poziomem znacznie odbiegała od niedzielnej potyczki Politechniki z Treflem Gdańsk. Warszawiacy wygrali wówczas 3:0, zaś MVP został nie kto inny, jak będący w środę cieniem samego siebie Żaliński. - Padliśmy ofiarą swojej własnej dobrej gry w ostatnich pojedynkach - skomentował to popularny "Cisola". - Myślę, że była to też kwestia zmęczenia i takiej... niecierpliwości. Czekaliśmy już na święta - dodał z kolei Mikołajczak.

Coś więc w szeregach Inżynierów w tym meczu nie zadziałało... Pytanie tylko, co? -Każdy mecz, w którym pojawiają się błędy, nie tylko przegrany, należy zawsze przeanalizować. Także i te potyczkę poddamy więc analizie i zobaczymy, co było przyczyną tak kiepskiej postawy - czy błędna taktyka, czy zmęczenie - zamyślił się warszawski atakujący. - A może to Białorusini zagrali tak dobrze i zmusili nas tym do błędów? - szukał odpowiedzi na pytanie o genezę takiego, a nie innego rozwoju wydarzeń na boisku.

-I<> Nasi rywale zaprezentowali się w obu potyczkach bardzo podobnie. Tak jak i na Białorusi, tak i w Warszawie bardzo dobrze zagrali blokiem. Kawał dobrej roboty odwala zawsze w przyjęciu ich libero, dlatego mieliśmy problem, aby ich ugryźć zagrywką - zaczął rozkładać owo spotkanie na czynniki pierwsze. - Atakowali z wysokich piłek, bo zawodnicy na skrzydłach są naprawdę wysocy. Mieliśmy spore kłopoty z blokiem - nie wiedzieliśmy, jak się ustawiać... Momentami udawały nam się jednak obrony i w ich konsekwencji kontrataki. Bywało tez tak, że to oni się po prostu mylili, atakując w aut - Mikołajczak zaprezentował nam skróconą wersję analizy tego pojedynku "na gorąco".

Wcześniej w podobnych okolicznościach z krnąbrnymi Białorusinami nie poradziła sobie Asseco Resovia Rzeszów... Czy AZS miał w pamięci "złoty set" w wykonaniu graczy ze stolicy Podkarpacia? - Nie, w ogóle nie miałem takich myśli. Gdy doszło do tie-breaka, wiedziałem, że trzeba go po prostu wygrać. Nie brałem nawet pod uwagę "złotego seta" - zdecydowanie odciął się od takiego podejścia do zaistniałej na parkiecie sytuacji młody atakujący.

Kolejną drużyną, której dziewiąty aktualnie team PlusLigi stawi czoła w Challenge Cup, będzie jeden z chorwackich zespołów. -Znamy oczywiście drabinkę turniejową, jednak na razie nic jeszcze nie wiemy o naszych przyszłych rywalach - zdradził nam Wojciech Żaliński. - Dotychczas nie koncentrowaliśmy się na innych rywalach w Pucharze Challenge. I tak gramy sporo spotkań, ledwo się wyrobiliśmy, aby przeanalizować postawę naszych przeciwników ze Żłobina przed rewanżem. Nie myśleliśmy więc o tym, co będzie dalej - wtórował mu Paweł Mikołajczak. - Na pewno jednak szybko zdobędziemy o nich jakieś wideo - zakończył stołeczny przyjmujący.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.