Krzysztof Wierzbowski: Chcemy utrzymać passę zwycięstw

autor: Kinga Popiołek | 2011-12-21, 11:08 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Gracze stołecznej Politechniki w ostatnim czasie mają powody do radości. - Passa trzech zwycięstw z rzędu dawno nam się nie przydarzyła - przyznał przyjmujący drużyny, Krzysztof Wierzbowski.

W niedzielę podopieczni Radosława Panasa zainkasowali trzy punkty po odniesieniu zwycięstwa nad Lotosem Treflem Gdańsk. - Kontynuowaliśmy fajną passę trzech zwycięstw z rzędu, która dawno nam się nie przytrafiła i będziemy chcieli ją utrzymać - przyznał w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl Krzysztof Wierzbowski.

Jednakże w Politechnice o świętach jeszcze nie myślą. - Jeszcze mamy dwa mecze, więc nie myślimy o świętach... Co prawda, wywalczyliśmy sobie jeden dzień wolny. Było powiedziane, że jeśli wygramy mecze z AZS-em Częstochowa i Treflem Gdańsk, to pierwszy dzień świąt będziemy mieli wolny i to nam się udało (uśmiech). Ale było blisko do tego, żeby pracować, bo w Częstochowie było ciężko (śmiech). Mogę powiedzieć, że tak właściwie to właśnie tam sobie sprawiliśmy prezent świąteczny. A w meczu z Treflem pokazaliśmy, że tamten wynik nie był aż tak bardzo nieprawdopodobny i dlatego w niedzielę kontynuowaliśmy fajną grę, jaką zapoczątkowaliśmy przed tygodniem w hali Polonia - nie ukrywał przyjmujący Inżynierów.

Zanim siatkarze stołecznej drużyny zasiądą do wigilijnych stołów, muszą rozegrać jeszcze dwa spotkania pucharowe: w Pucharze Challenge oraz Pucharze Polski. W tym pierwszym przypadku zawodnicy Radosława Panasa uczynili już pierwszy krok w stronę awansu, pokonując 3:0 Metallurg Żłobin na wyjeździe. - Trzeba postawić kropkę nad "i", bo jedno zwycięstwo jeszcze niczego nie gwarantuje - przestrzega Wierzbowski. - Resovia najpierw poległa na Białorusi, następnie udało im się wygrać, a w ostateczności odpadli po przegraniu złotego seta z całej rywalizacji. Nie chcemy powielić tego błędu. Będziemy walczyli. Trzeba być czujnym, na pewno bardziej niż ostatnio AZS Częstochowa. Poza tym, mamy nadzieję, że na Torwar przyjdzie mnóstwo osób i to też dla nich będziemy chcieli wygrać. Takim wygranym meczem na pewno sprawili, że kibicom będzie się chciało przychodzić i nas oglądać - powiedział "Wierzba".

Przed rewanżem z Metalurgiem Żłobin zawodnicy Politechniki są już bogatsi w pierwsze doświadczenia tak w rozgrywkach europejskich, jak i w walce przeciwko Białorusinom. - Przekonałem się o sile bloku Metalurga. Miałem kilka sytuacyjnych piłek i dostałem ze dwie "czapy" tak prosto w twarz, dlatego też zszedłem z boiska. Na szczęście chłopaki znaleźli patent na białoruski zespół. Ich siłą jest blok, ale mają również mocnych atakujących, takich drwali. Atakują na wysokim pułapie i niejednokrotnie przełamują ręce siłą. My gramy jednak trochę inaczej, siatkówkę bardziej europejską, z kolei Metalurg to przedstawiciel typowej rosyjskiej szkoły. Miejmy nadzieję, że w Warszawie się trochę przestraszą tej atmosfery, bo już sama hala będzie zupełnie inna od tej, w jakiej graliśmy będąc tam - przedstawił sytuację Krzysztof Wierzbowski.

A jaka była atmosfera w warszawskim obozie podczas debiutu w rozgrywkach Challenge Cup? - Atmosfera całego wyjazdu nie była sprzyjająca, bo jednak jechaliśmy autobusem i to kilkanaście godzin. Do tego specyficzna hala i kibice - pod względem czysto turystycznym to nie był fajny wyjazd. Za to pod względem sportowym było fajnie, w końcu wygraliśmy. Miejmy nadzieję, że środowy mecz potwierdzi nasz awans do kolejnej rundy Pucharu Challenge - zakończył Wierzbowski.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.