Dwa światy - relacja z meczu KSSPR Końskie - ASPR Zawadzkie

autor: Maciej Wojs | 2011-11-19, 23:07 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Szczypiorniści KSSPR-u Końskie bez większych kłopotów pokonali ASPR Zawadzkie 33:23 (20:10) w spotkaniu 9. kolejki I ligi mężczyzn gr. B. Konecczanie umocnili się w czubie ligowej tabeli, goście osunęli się natomiast do strefy spadkowej.

Oba zespoły przystąpiły do sobotniego pojedynku mocno osłabione. W szeregach ekipy z Zawadzkich zabrakło kontuzjowanego lidera defensywy Michała Morzyka oraz narzekającego na problemy zdrowotne Mariusza Kalisza. Gospodarze musieli natomiast poradzić sobie bez Michała Przybylskiego. Doświadczony rozgrywający co prawda wziął udział w rozgrzewce i znalazł się nawet na ławce rezerwowych, jednak przewlekłe problemy z kolanem sprawiły, że szkoleniowiec konecczan Rafał Przybylski postanowił oszczędzić jednego ze swoich asów przed ważniejszymi spotkaniami.

Pojedynek dość niespodziewanie rozpoczął się od kilkubramkowego prowadzenia przyjezdnych, którzy po trafieniu Pawła Dutkiewicza uzyskali trzybramkową przewagę (4:1). Gospodarze fatalnie spisywali się w tym fragmencie gry przede wszystkim w ofensywie, popełniając masę niewymuszonych błędów technicznych. Wśród zawodników KSSPR-u szwankowała także skuteczność, która jednak w porę przywrócona została do standardowego poziomu, co pozwoliło podopiecznym trenera Przybylskiego doprowadzić do wyrównania już w 11. minucie. Podbudowani lepszym okresem gry gospodarze złapali wiatr w żagle, a w konstruowaniu swych akcji coraz częściej zaczęli się mylić zawodnicy z Zawadzkiego. Efektem tego było powiększająca się przewaga konecczan, która tuż przed przerwą wyśrubowana została do rozmiarów dziesięciu bramek (20:10).

Druga część meczu była więc już wyłącznie formalnością, bo borykająca się z różnej maści problemami drużyna ASPR-u nie była w stanie nawiązać równorzędnej walki z ekipą z Końskich. W ostatnim kwadransie spotkania przewaga gospodarzy wzrosła nawet do piętnastu bramek, głównie za sprawą dobrze dysponowanego skrzydłowego Wiktora Kubały (7 trafień). W 53. minucie trener Przybylski dał szansę występu zawodnikom rezerwowym, co skrzętnie wykorzystali rywale, nieznacznie niwelując swe straty.

KSSPR Końskie - ASPR Zawadzkie 33:23 (20:10)

KSSPR: M.Kornecki, Ratuszniak, Witkowski - Kubała 7, Smołuch 5, Biegaj 4, H.Kornecki 4, Bąk 3, Baturin 2, Bodasiński 2, Dobrowolski 2, Słonicki 2, Trojanowski 2, Napierała, Sroczyński.

ASPR: Wasilewicz, Łuczyński - Dutkiewicz 9, Pawlak 3, Płonka 3, P.Całujek 2, Giebel 2, Kaczka 1, Kryński 1, Popławski 1, Szmal 1, Adamczyk, Godzik, Piecuch.

Kary: KSSPR - 6 min.; ASPR - 6 min.

Sędziowali: Mariusz Kowalewski oraz Krzysztof Koziński (woj. mazowieckie).

Widzów: 350.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
pppp

Jaka duza ilosc bledow chyba piszacy ten artykul nie byl na meczu. Na poczatku szwankowal skutecznosc i tyle a pozniej wszystko wrocilo do normy i bez problemow Konie odskoczyly na 10 bramek.Druga polowa to juz byl wesoly handbal i Konskie pozwalaly sobie na wiele a na boisku pojawili sie wszyscy zawodnicy i mogli sobie pograc dluzsza czesc meczu.Mecz bez histori Zawadzkie bez szans. Widac bylo ze Konskie oszczedzilo Zawadzkie bo moglo byc 20 bramkami jakby zagrali na powaznie caly mecz.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0