Mariusz Jurasik: Przed rokiem nie zasłużyliśmy na medal, a go zdobyliśmy. W Austrii było odwrotnie

autor: Maciej Kmiecik | 2010-02-01, 08:45 | źródło: inf.własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

W sporcie czasami bywa tak, że kiedy należy się medal, wcale go nie zdobywasz. Innym razem, masz trochę szczęścia i z turnieju wracasz z zaskakującym sukcesem. Przekonali się o tym dobitnie Polacy na przestrzeni jednego roku. Na Mistrzostwach Świata w Chorwacji szczęście było po stronie ekipy Bogdana Wenty. W EURO 2010 fortuna opuściła Biało-Czerwonych w końcówce turnieju. Mimo, że od początku austriackich mistrzostw byli ich rewelacją na samym końcu zajęli najgorsze z możliwych dla sportowca miejsc.

Mariusz Jurak do Austrii pojechał na skutek kontuzji kolegów z reprezentacji. Poprosił go o to trener Bogdan Wenta. Popularny "Józek" po zakończeniu turnieju nie krył uczucia porażki. - Początek mistrzostw szliśmy jak burza. Wyszliśmy z pierwszego meczu. W drugiej grupie też jako pierwsi zapewniliśmy sobie miejsce w półfinale. Niestety, od tego czasu nie wygraliśmy już meczu. Trzy ostatnie przegraliśmy i ogólnie jak dla mnie te mistrzostwa kończą się porażką - mówił dziennikarzom w Wiedniu.

Stare powiedzenie mówi, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Naturalną więc sprawą było, iż świetną grą Polacy rozbudzili nadzieje nie tylko sobie, ale przede wszystkim kibicom. - Przed mistrzostwami czwarte miejsce pewnie wzięlibyśmy w ciemno, ale wiadomo, że każdy sportowiec jedzie na imprezę walczyć o medal. Co zrobić? W Chorwacji przed rokiem nie zasłużyliśmy na medal, a go zdobyliśmy. Tutaj w Austrii, moim zdaniem, medal nam się należał, a go niestety nie mamy. Taki jest sport - tłumaczy Mariusz Jurasik.

Jeden z najbardziej doświadczonych graczy reprezentacji przyznał, że Polacy w meczu o brązowy medal przegrali na własne życzenie. - Myśleliśmy chyba, że na stojąco uda się wygrać mecz z Islandią i się mocno rozczarowaliśmy. Nie wiem, czy liczyliśmy na to, że Islandczycy będą nam podawać piłkę, a my będziemy rzucać ją do bramki. Graliśmy indywidualnie. Każdy z nas chciał rozwiązywać sam akcje, oddawaliśmy rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Zapomnieliśmy, że piłka ręczna jest drużynową dyscypliną, a już szczególnie w naszym wydaniu, gdzie preferujemy zespołowość. Naszą mocną mocną stroną jest zespołowość, a w pierwszej połowie w ogóle tego atutu nie wykorzystaliśmy - ocenia Jurasik.

Po pierwszej połowie, w której to Polacy byli o dwie klasy gorsi od Islandczyków, w szatni nastąpił przełom mentalny naszej drużyny. - W szatni na spokojnie powiedzieliśmy sobie, że jak mamy grać tak jak w pierwszej połowie, to może lepiej w ogóle nie wychodźmy na boisko. Szkoda było taką grą szargać swoje nazwisko i denerwować tych ludzi, którzy przyjechali nam kibicować do Wiednia i tych, co trzymali za nas kciuki przed telewizorami. Nawet jak przegramy, to mieliśmy to zrobić po walce, po pięknej grze, a nie beznadziejnej, jaką prezentowaliśmy do przerwy - komentuje wydarzenia z szatni Jurasik.

Przełom nastąpił. Polacy zaczęli grać tak jak potrafią. Szybko odrabiali straty, ale niestety nie udało się przełamać Wyspiarzy. - Sławek Szmal podniósł nas z kolan. Wyciągnął bodajże pięć piłek po kolei. My z kolei rzuciliśmy pięć bramek z rzędu i z ośmiu straty zrobiły się tylko trzy. Znów zaczęliśmy wierzyć, że możemy nawiązać równą walkę z Islandią. Później w końcówce można było wyliczyć 5-6 sytuacji sam na sam, które zmarnowaliśmy. Ja nie trafiłem, Mateusz Jachlewski, Bartek Jaszka, Bartek Jurecki, Michał Jurecki i Krzysiek Lijewski. Było tych akcji sam na sam mnóstwo. Doszliśmy rywala, ale w końcówce zabrakło skuteczności. Ogólnie jednak przegraliśmy ten mecz w pierwszej połowie - podsumowuje Jurasik.

Jeszcze do niedawna Polacy mówili, że na 10 meczów z Islandią wygraliby 9. Niestety, w ostatnich dwóch latach przytrafiły im się dwie podobne i bardzo bolesne porażki z wyspiarzami. - W Pekinie też do przerwy przegraliśmy tamto spotkanie. Goniliśmy, podobnie jak w Austrii. Doszliśmy na jedną bramkę, ale finał był taki jaki był.Cieszymy się chociażby z tego, że nie musimy grać eliminacji do mistrzostw świata. Jakiś mały pozytyw tego turnieju w Austrii więc jest - doszukuje się marnego niestety pocieszenia Jurasik.

Polscy dziennikarze - także doszukując się jakiegokolwiek pocieszenia po turnieju w Austrii - próbowali wyliczyć, że skoro w ostatnich Mistrzostwach Europy Biało-Czerwoni zajmowali miejsca 10, 7, a teraz 4, to za 2 lata w Serbii będzie... No właśnie, co będzie? - zapytano Mariusza Jurasika.- Nigdy nie byłem dobry z matematyki. Nie liczę więc, które miejsce powinniśmy zająć za dwa lata w Mistrzostwach Europy, jeśli miało by być zachowane prawo serii - odparł z uśmiechem popularny "Józek".

Fotorelacja: Polska - Islandia 26:29 (10:18)

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
smutne

Seba - chodzi mi raczej o stosunek wysiłku włożonego w mecz (mniejszy niż innych) do poziomu zmartwienia prezentowanego przez Jurasika (też mniejszy niż rezty). Dołączył do ekipy prosto z wakacji (a że to jego wina, że nie dołączył wcześniej to akurat wszyscy wiemy, po tym co nabroił w Chorwacji), sam mówił, że jest jeszcze nie w formie, zaczął się rozkręcać, ale potem sobie - moim zdaniem - "przeszedł" koło meczu z Francją i brak koncentracji jakoś mu się utrzymał aż do meczu o 3 miejsce. Chodzi mi o to, że wbrew temu co się pisze, nie wszyscy pozotali takimi samymi ludźmi jak w 2007 r. Wiem, że to doskonały zawodnik, ale chyba było paru innych, którym zależało bardziej na dobrym wyniku na ME. I że kiedyś to by nie wymieniał jeszcze kilku innych "winnych" kolegów, tylko mówił wyłącznie o swojej postawie.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Seba

smutne - Tylko on zmarnował sytuację? A jak Jaszka rzucił prosto w bramkarza albo Dzidziuś poślizgnął się i oddał piłkę rywalom , albo Lijek młodszy nie trafił steki w końcówce to już nie pamiętasz? Co Józek winny, bo jednej sytuacji nie trafił i ma teraz jaśnie pana przepraszać?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
smutne

Jak w finale w 2007 roku Jurasik zmarnował pod koniec meczu sytuację, to się popłakał przed kamerami i przepraszał kibiców. Widać, jak bardzo się od tego czasu zmienił... :(((

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Tak bylo.

Trochę z innej beczki niż wiekszosć ,która zadawala się 4-ym miejscem i podnieca się podpuchą trenera ,że nas sędziowie załatwili.A przecież pierwsze mecze mówiło"nasi graja extra a SEDZIOWANIE JEST SZCZĘŚLIWE." Można stwierdzić,że tym razem sie pomylili i szczęscia nie było. Chorwaci z Francuzami też powinni pisać oświadczeniezenie, bo sędziowie zrobili jeszcze wiecej błędów.Naszej drużynie należał sie finał ,jednak nie ustrzegł się błedów prowadzący -Wenta./niech sie przyzna/Z chorwatami zdjął Bieleckiego ,który grał super oraz zespół prawadził 3 bramkami.Zdjął Szmala i co z tego, że młody obronił karnego.W 1-ej połowie można było spokojnie 5-oma prowadzć,a Wenta zajął sie krytykowaniem sędziow a nie prowadził zespołu, jak to było na MS w Chorwacji /15sek/W drugiej połowie Karol już się nie odnalazł,bo nie ma zachcianek dobrego grania ,trzeba dać zawodnikowi grać jak mu idzie .Szmal też błędów nie zrobił a siadł na ławę.Dlaczego nie można w trudnej sytuacji przygotować 3 rozgrywających najsilniejszych z BĄBOWYM rzutem Jurecki Bielecki Lijewski lub Jurasik.Osłabianie własnego ataku Jurecki gra ,Bielecki ława jest podcinaniem gałęzi na której się siedzi.Francuzi grają non stop najsilniejszymi Fernandaz,Narcis,Karabatyc a Omayer sam zszedł, po całym turnieju, 30 sek.przed końcem aby radować sie z kolesimi złotym medalem.O meczu z Islandią nie piszę ,bo zespół miał złamany kręgosłup z Chorwacją przez błędy i złe decyzje trenera.Jurasik też o tym mowił w wywiadzie.Choć jedno zdanie się należy.W 20 minicie Szmal znów na ławie i robi sie 8-a.Pewien jestem ,że Sławek obronił by 2-3 piłki i w drugiej połowie w 20 mincie mamy 2-3 bramkiprzewagi i medal.SZMAL,BIELECKI -wasza niobecnosć na boisku to utrata srebrnego medalu.Gratulacje wszystkim za walkę i Sławkowi NR 1 bramkarza -szkoda ,że bez medalu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Tess

do Piotra: jak sam wspomniałeś, Norwegowie mogliby nas wyeliminować z turnieju rok temu, ale i tak nic by z tego nie mieli. Więc po co mieliby to zrobić? Chcieli walczyć do końca. Mieli nadzieję, że jak wprowadzą 7 zawodnika na boisko to uda im się wygrać i przejdą dalej. Nie udało się, mówi się trudno. Ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Angela

no niestety porazka ale dobrze ze chociaz zapewniliscie sobie miejsce w MŚ walczyliscie naprawde dobrze do ostatnich sekund ostatniego mecza;)gra inwydualna to nie jest jedna z dobrych stron waszych o wiele lepiej wychodzi wam gra grupowa;)najgorsze jest kiedy tak blisko jest cos i koniec no ale i tak spisaliscie sie rewelacyjnie;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
kibicQa

do Piotr Uciechanowski:
Może i coś było z fuksa ale emocje nam zafundowali wtedy nieziemskie - i kto naprawdę w tamym roku na nich liczył? Garstka kibiców! i oni sami! Teraz po awansie do półfinału choć przeważająca rzesza kibiców wierzyła, że zdobędą medal - stało się inaczej i może to i fakt, że w tych ME nasi bardziej zasłużyli na medal niż w poprzednich - ale sport pisze różne scenariusze i może też tak jak my za bardzo uwierzyli, że już mamy medal w kieszeni i stąd tak a nie inaczej wyszło?
Zauważ, że to też był fuks ale dla Chorwatów bo widać było gołym okiem, że sędziowie pomogli Chorwatom - nasi nie powinni się tym przejmować i grać ale łatwo się mówi. Zresztą Francja ich na szczęście pokonala w finale. Ostatnie 3 mecze Naszych pokazały z jednej strony, że ambicji i umiejętności im nie brakowało ale też pokazali jak grać się nie powinno. Na szczęście są tego świadomi i rozżaleni bo kto by nie był! Medal był bliziutko ale nie udało się go zdobyć ale i tak warto było oglądać i emocjonowac się meczami naszych szczypiornistów. Brawo Panowi czekamy na następne sukcesy.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
piola

DObrze powiedziane. Ale nie zgodzę, się, że Mistrzostwach Świata medal im się nie należał. Zdobyli go zasłużenie. Właśnie że w Chorwacji zasłużyli na niego na 100%. Kto im dawał jakieklowiek szanse na dalszą walkę po wyjściu z grupy i awansie do rundy zasadniczej w ub. MŚ? Mało kto, a oni dokonali nie lada wyczynu - zdobyli po raz kolejny medal (po srebrze w 2007) brązowy. Pamiętam jak wtedy media i wielu kibiców mieszało drużynę Wenty z błotem - a potem nasi szczypiorniści pokazali że warto walczyć do końca! i udowodnili, że potrafią walczyć.
W tym turnieju było na odwrót, wejście do fazy zasadniczej bez porażki zaostrzyło nasze i ich apetyty na medal - media to podsycały i wszyscy wprost byliśmy pewni tego - potem trzy przegrane mecze w półfinale i wczorajszy o medal i zostało na pocieszenie jakże wyoskie niedoceniane przez nas 4 miejsce w Europie. Zauawżmy, że w każdym z przegranych meczy można było zobaczyć dwa oblicza naszej reprezentacji. To może napawać optymizmem na przyszłość. Ma rację Jurasik, że to co nam nie pomogło to właśnie momentami brak gry zespołowej - zresztą piłkarze i trener napewno wyciągną z tego wnioski - i oni wiedzą, co robili dobrze bardzo dobrze a co było nie tak jak być miało.
Faktem jest, że 4 miejsce jest najbardziej przykre bo tuż za podium, a z drugiej strony jest dobrze nawet bardzo! To i tak historyczny wyczyn, to, że każdy z nas i zawodników i kibiców liczył na więcej to normalne a że jest jak jest widać tak miało być.
Popatrzmy, że w "tyle" zostali choćby Hiszpania, Szwecja, Niemcy i Norwegowie, Rosja, to jest dużym naszym sukcesem.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
jaet

Będzie, pod warunkiem, że Józek znowu nie zmarnuje 100% szansy w decydującym momencie meczu, co niestety przydarza mu się dosyć regularnie...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Piotr Uciechowski

O tym co w tytule ja na Forum dyskusyjnym Maratonypolskie.pl pisałem już z 5 razy, ale tam "zdobyłem" sobie tylko samych "wrogów", a prawda jest taka jak pisze nasz Reprezentant w tym art.. Otóż przed rokiem ten medal to był zwyczajny "fuks" i zdobyty nie dzięki wspaniałej grze naszych piłkarzy, ale dzięki 2. zbiegom okoliczności :
- Pierwszy to pamiętacie gdy Serbowie ost. rzutem w remisowym meczu ( po 34 ) 2. fazy grupowej odebrali Niemcom 1 punkt i im awans.
- Drugi to w meczu z Norwegią ( praktycznie przegranym na 2.min. przed końcem ) gdy Ci mieli pewny remis po 30 ( choć im nic nie dający , ale nas eliminujący ) i piłkę w rękach nie potrzebnie wycofali bramkarza, gdyby oni chcieli tylko wyeliminować naszych to po prostu ten bramkarz by sobie tam stał na linii i ten rzut Siudmiaka złapał jak dziecko.
Ludzie tego nie chcieli wiedzieć i myśleli, że tamten medal to była li tylko wielka zasługa naszych, a to po prostu był zbieg 2. okoliczności.
A teraz po prawdzie też się ten awans do "4" udał dzięki wielkiej nieporadności i słabości Słoweńców, bo "szanująca" się ( Francja, Chorwacja, czy Islandia ) drużyna nie zremisuje wygranego meczu, bo zremisować mecz gdy się prowadzi na 4 min. przed końcem meczu 4.golami to jest "sztuka sama w sobie". A wtedy ten remis pozbawił by naszą drużynę awansu do półfinału, bo byśmy wyszli z grupy z 2.punktami, a po zwycięskim z Hiszpanią i przegranym z Francją mielibyśmy 6 pkt. i awans z głowy ( Hiszpanie mimo porażki z naszymi mieli 7 ), a i tak szczęście, że akurat w tym turnieju liczył się bezpośredni mecz, a nie tak jak np. w siatkówce bilans bramkowy, gdyż ten Hiszpanie mieli o 8 goli lepszy mimo wysokiej porażki z Polską.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0