Piłkarze Polonii zaczęli ostry finisz

autor: Kamil Kołsut | 2011-11-28, 08:00 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Czwarte miejsce to cel, jaki na ostatnie ligowe kolejki w tym roku postawił przed Polonią Warszawa prezes Józef Wojciechowski. Wygrana z Podbeskidziem umocniła Czarne Koszule na żądanej lokacie, przed świętami stołecznych piłkarzy czekają jednak jeszcze dwa szalenie trudne mecze.

Właściciel klubu, rozczarowany postawą swojej drużyny w wyjazdowym meczu z Zagłębiem, w piątek na stadionie w ogóle się nie pojawił. - To wciąż nie jest to, czego oczekuję. Mam swoje plany odnośnie drużyny, ale na razie nie będę się nimi dzielił - mówił jeszcze przed spotkaniem z Podbeskidziem Wojciechowski, deklarując przy okazji, że jeśli do końca roku poloniści nie utrzymają miejsca w czołowej czwórce, to grudniowych wypłat mogą się nie doczekać.

Mecz z Góralami rozpoczął się dla Czarnych Koszul źle, już na samym początku serię błędów w defensywie wykorzystał Mariusz Sacha, na gola zamieniając świetne zgranie piłki Sylwestra Patejuka. Gospodarze kiepskim startem się jednak nie podłamali i z miejsca ruszyli do ataku, cel osiągając po przerwie. - Zagraliśmy bardzo mądrze i poprawnie, było tak szczególnie w drugiej połowie. Spisaliśmy się nieźle, w grze była arytmia, mieliśmy wiele sytuacji i przede wszystkim strzeliliśmy dwie bramki - cieszy się trener Jacek Zieliński. - To były bez wątpienia ciężko wydrapane trzy punkty, ale właśnie takie smakują najlepiej.

Jego podopieczni w meczu z Podbeskidziem zagrali z ogromnym zaangażowaniem, nie zawsze jednak w parze z walką szły umiejętności. Poloniści notowali sporo strat i popełniali indywidualne błędy. Po jednym z nich, gdy wysokiej piłki przestraszyli się Maciej Sadlok i Michał Gliwa, wyborną sytuację miał Patejuk, piłka po jego strzale minimalnie minęła jednak słupek. W odpowiedzi dwukrotnie Richarda Zajaca pokonał wprowadzony na boisko po przerwie Edgar Cani i komplet oczek ostatecznie został przy Konwiktorskiej.

- Na początku sezonu wszyscy liczyli na nasze deklaracje, że będziemy walczyć o mistrzostwo. Ja jednak będę cały czas powtarzał, że przede wszystkim musimy grać o zwycięstwo w każdym kolejnym meczu i tak o tym myśleć. Wiadomo, jak było przed tygodniem w Lubinie - mówi Marcin Baszczyński. - Stwarzamy sytuacje, napastnicy strzelają gole, to jest fajne, musimy to jednak jeszcze potwierdzić w meczach wyjazdowych.

A poza własnym obiektem Polonia w tym sezonie radzi sobie słabiutko, wygrała tylko raz, raz zremisowała. Niemoc ta nabiera szczególnego znaczenia w świetle dwóch ostatnich tegorocznych meczów. Podopiecznych Zielińskiego w grudniu czekają wyjazdy do Gdańska oraz Krakowa i, by zrealizować cel postawiony przez Wojciechowskiego, w sumie trzeba będzie przywieźć do stolicy przynajmniej cztery oczka. - Jesteśmy bliscy realizacji naszych założeń, a na wiosnę spróbujemy zaatakować. Tej rundy oceniać jeszcze nie chcę, na to jest za wcześnie, przed nami bowiem dwa ciężkie mecze, które mogą zupełnie zmienić ocenę tej drużyny - nie ma wątpliwości Zieliński.

A jak najbliższą przyszłość Czarnych Koszul widzi jedyny reprezentant kraju w kadrze stołecznego klubu, Tomasz Jodłowiec? - Będzie bardzo ciężko, liga się wyrównała i jest dużo mocnych drużyn. Myślę jednak, że stać nas na to, by w każdym meczu grać odważnie i z większą wiarą do przodu - podsumowuje defensor Polonii. W połączeniu z solidną formacją obronną (trzy stracone bramki w sześciu ostatnich meczach) dałoby to podstawy do skutecznej walki w Gdańsku i Krakowie. Złe wyniki mogą bowiem zesłać na zespół gniew Wojciechowskiego.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.