Bohater Zagłębia: Nie interesują nas premie!

autor: Bartosz Zimkowski | 2011-10-22, 11:10 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

W tygodniu działacze KGHM Zagłębia Lubin zamrozili pensje piłkarzom. Efekt? Przekonujące zwycięstwo z Koroną Kielce. - Nie interesują nas premie! - wypalił po meczu jeden z bohaterów Arkadiusz Woźniak.

Bardzo gorąco było w środku tygodnia na Dialog Arena. Doszło do spotkania działaczy z piłkarzami, na którym poinformowano zawodników, że na trzy miesiące zostały im zamrożone pensje. To miało zmobilizować ich do bardziej agresywnej gry. I rzeczywiście tak było w meczu z Koroną Kielce, chociaż zdaniem Arkadiusza Woźniaka to nie miało na nich wpływu. - Czy był ten wstrząs czy nie, zagralibyśmy tak samo. Wiemy w jakiej jesteśmy sytuacji. Każdy mecz jest dla nas bardzo ważny, podbuduje nas i dzięki temu będziemy wyżej w tabeli. O to nam chodzi. Nie interesują nas premie. Sukcesy sportowe będą z pewnością przychodziły z sukcesami finansowymi. Pierwsze cele są sportowe - mówi jeden z bohaterów. Woźniak zaliczył asystę przy golu Costy Nhaimonesu oraz sam zdobył bramkę. Miał też duży udział przy trafieniu Darvydasa Sernasa, bowiem celowo przepuścił piłkę lecącą w kierunku Litwina.

Swojego zadowolenia nie krył również trener lubinian Jan Urban. - Wiedzieliśmy jakiego typu spotkanie nas czeka. Korona jest drużyną grającą agresywnie, wytrącającą rywala z uderzenia, starającą się przerywać wszelkiego rodzaju akcje ofensywne. Na to chcieliśmy się dobrze przygotować, bo wiedzieliśmy, że to drużyna pewna siebie, szukająca okazji w kontratakach, ale tak samo potrafiąca grać w piłkę. Wiedzieliśmy, że musimy odpowiedzieć tym samym, a później, już w trakcie meczu mogliśmy wiedzieć czy tworzymy więcej, czy mniej sytuacji. Wydaje mi się, że zagraliśmy dobry, a nawet bardzo dobry mecz. Jesteśmy w strefie spadkowej i nie mamy nic do stracenia. Zobaczymy jak to się będzie układało, ale dzisiaj agresywność i walka wystarczyła, żeby pokonać Koronę - powiedział po ostatnim gwizdku sędziego.

Zagłębie w pojedynku z Koroną miało trochę szczęścia, ponieważ dwie bramki zdobyło w sytuacjach, kiedy piłka po odbiciu się od zawodnika Korony trafiała pod nogi jednego z graczy Miedziowych. Dwukrotnie tak stało się w przypadku Woźniaka. Raz podał do Costy, a ten dopełnił formalności. Za drugim sam już wpakował futbolówkę do siatki przeciwnika. - Czasem takie szczegóły decydują w piłce i my je wykorzystaliśmy doszczętnie. Trener z pewnością podziękuje nam, że zagraliśmy to, czego on zawsze oczekuje - dodaje Arkadiusz Woźniak.

21-latek wyrasta na czołową postać w Zagłębiu. Sezon zaczynał w Młodej Ekstraklasie i dopiero w szóstej kolejce dostał od Jana Urbana szansę gry przeciwko Ruchowi Chorzów. Zdobył bramkę i przekonał trenera. Później dołożył gola z MKS-em Kluczbork w Pucharze Polski, dwa z ŁKS-em Łódź i jednego w piątek z Koroną. Ma już na koncie cztery bramki w T-Mobile Ekstraklasie i to w zaledwie sześciu meczach. W najbliższym spotkaniu z GKS-em Bełchatów musi jednak uważać, ponieważ ma trzy żółte kartki na koncie. Za dwa tygodnie Miedziowi zagrają ze Śląskiem Wrocław, a wychowankowi Zagłębia nie trzeba tłumaczyć, jak ważny jest to mecz. - Ja nie kalkuluję. Nigdy nie odpuszczam - kończy Woźniak.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.