Nikt nie był pijany ani ślepy jak podpisywał ze mną kontrakt - rozmowa z Grzegorzem Boninem, piłkarzem Polonii Warszawa

autor: Marcin Ziach | 2011-09-22, 08:34 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Po ostatnich występach w barwach Polonii Warszawa na Grzegorza Bonina spłynęła fala krytyki z ust prezesa Józefa Wojciechowskiego. Na odpowiedź piłkarza nie trzeba było długo czekać. - Nikt nie był pijany ani ślepy jak podpisywał ze mną kontrakt - mówi w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl pomocnik Czarnych Koszul.

Marcin Ziach: Awans do kolejnej rundy Pucharu Polski wywalczyliście zgodnie z planem, choć nie bez kłopotów.

Grzegorz Bonin: Wiadomo, jakie są mecze ze słabszymi rywalami. Póki mają siłę, to się bronią i czują swoją szansę. Trafiliśmy ich zaraz na początku drugiej połowy i grało się łatwiej. Szybko padła druga bramka i potem już poszło z górki.

Polonia Warszawa poważnie traktuje walkę o Puchar Polski?

- Poważnie traktujemy każdy kolejny mecz. Jesteśmy zespołem skazanym na to, żeby wygrywać. Porażki nie mogą nam się przydarzać, choć wiadomo, że w każdym sporcie są one niejako wkalkulowane w codzienność. W Pucharze Polski zawsze są niespodzianki. Z tej edycji odpadły już Lechia i Korona. My awansowaliśmy i cieszymy się na kolejne mecze.

Triumf w tych rozgrywkach to najkrótsza droga do Ligi Europejskiej.

- Na pewno tak, choć ekstraklasa jest w tym sezonie znowu strasznie wyrównana. Do europejskich pucharów może być nam blisko i przez ligę i przez Puchar Polski, ale na razie do jakiegokolwiek sukcesu droga jeszcze daleka.

W Polonii jesteś nowym ogniwem. Jak oceniasz start sezonu w stołecznym klubie?

- Nie był on taki, jak go sobie wymarzyłem. Chciałem od początku stać się znaczącą postacią tej drużyny, a z tym bywało różnie. Musiałem się zaaklimatyzować, bo to co spotkałem w Warszawie to inny klimat i inne granie. W Górniku dostawałem od trenera sporo swobody na boisku. W Polonii moje zadania są trochę inne, a kiedy jeden czy drugi mecz ci się nie uda, to od razu wskakuje na twoje miejsce ktoś inny i znowu musisz walczyć i czekać na swoją szansę.

Rywalizacja o miejsce w pierwszym składzie Polonii jest większa od tej, z jaką miałeś do czynienia w Górniku?

- Tutaj nie chodzi o same wywalczenie miejsca w wyjściowej jedenastce, ale o to, żeby grać i odgrywać w tej drużynie ważną rolę. Gdybym miał grać w podstawowym składzie tylko po to, żeby się wtapiać w tłum, to tego bym nie chciał.

Pod adresem twojej gry padło ostatnio kilka ostrych słów z ust Józefa Wojciechowskiego.

- Szczerze to tego nie czytałem. Koledzy coś tam mi mówili, ale trzeba się przyzwyczaić. Wiedziałem gdzie przychodzę. Muszę robić swoje, nie zawsze będzie przecież niedziela.

Jesteś wart tych pieniędzy?

- To znaczy jakich pieniędzy?

Pieniędzy, które w Polonii zarabiasz. Bo prezes poddaje to pod wątpliwość.

- Prezes jest medialny i dużo mówi. Ja nie będę się wypowiadał na ten temat. Nikt nie był pijany ani ślepy jak podpisywał ze mną kontrakt. Ja też byłem w pełni umysłu. Poczekajmy spokojnie, na weryfikacje przyjdzie czas po sezonie.

Przed sezonem wszyscy upatrywali w Polonii drużynę, która tę ligę rozjedzie.

- Nie wiem kto tak powiedział. Wiadomo, że media najpierw atmosferę pompują, a potem wpadają ze skrajności w skrajność. Gra faktycznie nie wygląda najlepiej, ale na początku sezonu najważniejsze jest to, żeby obojętnie jak, ale robić punkty. Nam się to udaje, na razie mamy trzynaście punktów. Jesteśmy w czubie, a w poniedziałek gramy z liderem i możemy zainkasować kolejne trzy punkty.

Ostatnio trzy oczka wpadły po triumfie w derbach stolicy.

- Ta wygrana była ważna dla wszystkich w klubie, kibiców, ale też nas samych. Po porażce z Jagiellonią musieliśmy zdobyć te trzy punkty. Udało nam się i cieszymy się z tego bardzo. A punkty zdobyte w derbach zawsze smakują szczególnie.

Na mecz z Koroną jakoś szczególnie się spinacie?

- Nie, bo jesteśmy na tym etapie sezonu, że tasowania w tabeli będą co kolejkę. Przede wszystkim walczymy o trzy punkty, a co one nam dadzą zobaczymy w poniedziałek.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Bydgoszcz

To jest kiepski żart.. gość, któremu z trudem przychodzi kopnięcie piłki, inkasuje miesięcznie prawie 10 kawałków kapusty.. tylko w Polsce takie cuda. Przychodzi mecz ligowy a ludzie się dziwią, że jednemu z drugim biegać się nie chce.. co w tym dziwnego ? Paranoja.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
CBA

Jeździł Józiu po grajkach razy kilka, pojechali i po Józiu ;] Brawo Bonin!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Znawca

No to Bonina czeka klub Kokosa...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
RooseveltaPark

Bonin to jedyny zawodnik z jajami który umie się przeciwstawić Wojciechowskiemu. Za ten wywiad będzie miał u niego większy plus niż za 10 bramek bo pokazał charakter :D Brawo Boniu! Pozdro z Zabrza!!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0