IO mężczyzn: Stawką może być złoto - zapowiedź I półfinału USA - Rosja

autor: Ilona Kobus | 2008-08-21, 17:10 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powoli dobiega końca turniej olimpijski w Pekinie. W stawce pozostały już tylko cztery zespoły - Brazylia, USA, Rosja i Włochy, które w piątek stoczą półfinałową bitwę. Jako pierwsi na boisko wybiegną Amerykanie i Rosjanie. Zwycięzca tej potyczki na pewno wyjedzie z Pekinu z medalem.

Siatkarze zza Oceanu walkę o strefę medalową wygrali z Serbią, a nasi wschodni sąsiedzi odprawili do domu Bułgarię.

Zwycięstwo w włoskim stylu

Rosjanie, mimo słabszego występu w brazylijskim Final Six LŚ przystąpili do rywalizacji w Pekinie w roli jednego z głównych faworytów. Kiedy wygrali pierwszy mecz z Serbią, nawet ci którzy powątpiewali, zmienili zdanie. Po spektakularnym zwycięstwie (drugim w odstępie dwóch tygodni) nad Brazylią nikt nie miał już wątpliwości, że Sborna pewnym krokiem zmierza do olimpijskiego podium. Przegraną z Polską (po wcale niezłym pojedynku) uznano za wypadek przy pracy i choć biało - czerwoni utrudnili Rosjanom (przynajmniej tak mogło się wydawać, gdy ogłoszono wyniki losowania) przeprawę ćwierćfinałową, to w efekcie końcowym ci wyszli na swoje.

Bułgaria, która była rywalem Rosji w drugiej fazie rywalizacji nie postawiła poprzeczki zbyt wysoko. Najdłużej opór stawiał Matej Kazijski, ale w czwartej partii i on stracił wiarę w końcowy sukces, tym bardziej, że na polu bitwy był bardzo osamotniony. Zawiedli Nikołow i Konstantinow (kilkakrotnie ustrzelony zagrywką), a bułgarscy środkowi niemal nie istnieli przy swoich rosłych vis a vis Kuleszowie i Wołkowie. 14 punktów zdobytych blokiem przez Rosjan mówi samo za siebie. Przede wszystkim jednak zawodnicy Sbornej bronili jak nigdy przedtem na tym turnieju, a organizacja na linii blok - obrona była w iście włoskim stylu.

Po kolejne złoto...?

W roli faworytów przyjechali do Chin również reprezentanci Stanów Zjednoczonych, opromienieni dodatkowo sukcesem w Rio de Janeiro (pierwszym w historii zwycięstwem w LŚ). Siatkarze Hugh McCutcheona przez fazę grupową przeszli jak burza, notując tylko jedno małe potknięcie w pierwszym meczu, kiedy to wymęczyli w pięciu setach zwycięstwo nad Wenezuelą. Uwzględniając jednak dramatyczną otoczkę pojedynku, niższą dyspozycję śmiało można zrzucić na karb fatalnego stanu ducha. W kolejnych spotkaniach Amerykanie nie dali już szans rywalom, zostawiając w pokonanym polu kolejno Włochy, Bułgarię, Chiny i Japonię.

W ćwierćfinale los zetknął USA z Serbią i dla tych drugich miał to być rewanż za przegrany finał w Rio. Nie był, ale z tamtym spotkaniem miał wiele wspólnego. Równie ekstremalną determinację i niesamowitego ducha walki unoszącego się po obu stronach boiska oraz cały festiwal popisowych akcji, reżyserowanych przez dwójkę topowych rozgrywających, Lloya Balla i Nikolę Grbića. Była też jedna (może dwie), znacząca różnica. Spotkanie w Pekinie miało znacznie wyższą stawkę i nieporównywalnie bogatszą dramaturgię. O zwycięstwie triumfatorów Ligi Światowej zdecydowała krótka chwila słabości Serbów, bezbłędnie wykorzystana przez rywali.

Ball kontra Grankin

W sobotę Rosja i Stany Zjednoczone staną do walki o podium turnieju w Pekinie. Zwycięzca wywiezie stamtąd co najmniej srebro, przegrany stoczy walkę o brąz. Szanse są równe, z niewielkim wskazaniem na Amerykanów, którzy w perspektywie całego turnieju grają bardziej stabilnie i stanowią skonsolidowany monolit, bez chimerycznych gwiazdorów pokroju Semena Połtawskiego. Mają też doświadczonego Lloy'a Balla, który steruje ich grą, a przede wszystkim doskonale zna Rosjan. Mówiąc o najsłabszych punktach siatkarzy znad Wołgi, wskazuje....lenistwo. Ball twierdzi, że gdyby pracowali tak ciężko i systematycznie jak Amerykanie, to już dawno zdetronizowaliby Brazylię.

Grą podopiecznych Władimira Alekno kieruje młody Siergiej Grankin. Zawodnik spisywał się dotąd bez zarzutu i na pewno ma zadatki na rasowego przyjmującego w przyszłości. Czy jednak ten 23-letni siatkarz udźwignie ciężar stawki i związaną z nim presję? W pamiętnym meczu japońskich mistrzostw świata z Polską nie udźwignął. W spotkaniu ćwierćfinałowym z Bułgarią grał przekonywająco i w trudnych chwilach stanął na wysokości zadania. Rywale jednak zagrywali ze zmiennym szczęściem i zadanie było ułatwione. W sobotę może być inaczej, bo Amerykanie nie wstrzymują ręki. No chyba, że pierwszy raz w tym turnieju (nie licząc nieszczęsnego meczu z Wenezuelą) przydarzy im się słabszy moment....

I półfinał IO w siatkówce mężczyzn:

Stany Zjednoczone – Rosja: sobota 22 sierpnia, godz. 6.30 polskiego czasu

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Radek

Jednak moja analiza okazała się dobra.
Pokuszę się jeszcze o jedną tezę, a mianowicie taką,że USA zdobędą złoto na tej Olimpiadzie,pomimo iż każdy stawia na Brazylię.
A jak będzie to zobaczymy w niedzielę.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Radek

Moim skromnym zdaniem USA pokonają Rosję.
Amerykanie mają niesamowite zacięcie do walki i nie załamują się po przegranym secie tylko grają swoje tak jak gdyby nigdy nic.Tak samo dzieje się jak przegrywają kilkoma punktami w secie,czyli walczą bez względu na wynik,czego o Rosjanach powiedzieć nie mogę.Zdecydowanie USA są "na fali" i nie boją się grać z Rosjanami.Czy miałem rację,czy się mylę zobaczymy już jutro!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Radek

Moim skromnym zdaniem USA pokonają Rosję.
Amerykanie mają niesamowite zacięcie do walki i nie załamują się po przegranym secie tylko grają swoje tak jak gdyby nigdy nic.Tak samo dzieje się jak przegrywają kilkoma punktami w secie,czyli walczą bez względu na wynik,czego o Rosjanach powiedzieć nie mogę.Zdecydowanie USA są "na fali" i nie boją się grać z Rosjanami.Czy miałem rację,czy się mylę zobaczymy już jutro!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0