Dominik Mavra: Blassingame to pozytywny wariat

Zdjęcie okładkowe artykułu: WP SportoweFakty / Artur Lawrenc /
WP SportoweFakty / Artur Lawrenc /
zdjęcie autora artykułu

Dominik Mavra jest jednym z najnowszych nabytków MKS-u Dąbrowa Górnicza. Chorwacki combo-guard w rozmowie z WP SportoweFakty opowiada o kulisach transferu, filozofii Drażena Anzulovicia i znajomości z Jerelem Blassingamem.

[b]

WP SportoweFakty: Mecz z Treflem Sopot był dla ciebie czwartym w barwach MKS-u Dąbrowa Górnicza. Jak odnajdujesz się w nowym miejscu?[/b]

Dominik Mavra: Wszystko wygląda naprawdę dobrze. Koledzy z drużyny bardzo fajnie mnie przyjęli. Są mili i pomocni. Można powiedzieć, że aklimatyzacja jest już za mną. Staram się wywalczyć miejsce w składzie. W drużynie jest spora rywalizacja.

Na razie grasz głównie epizody. Kiedy zobaczymy ciebie w większym wymiarze czasowym na boisku?

- Nie jestem jeszcze gotowy w 100 procentach. Miałem kilka kontuzji, które nieco krzyżują mi plany. W poprzednim sezonie zmagałem się z poważnym urazem, a później miałem kolejne kłopoty ze zdrowiem. Wciąż nie złapałem odpowiedniego rytmu. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie to się zmieni.

Mavra: Na razie nie jestem w optymalnej formie
Mavra: Na razie nie jestem w optymalnej formie

Jak typem zawodnika jesteś? Czego możemy się po tobie spodziewać?

- Myślę, że moim największym atutem jest czytanie gry i szukanie dogodnych pozycji dla kolegów. Nie ukrywam, że najlepiej czuję się na pozycji rozgrywającego. Tam więcej rzeczy zależy ode mnie. Aczkolwiek gdy będzie taka potrzeba, to spokojnie mogę również zagrać jako rzucający obrońca. Nie mam z tym żadnego problemu.

[b]

Drażen Anzulović był takim największym magnesem, który przyciągnął cię do zespołu z Dąbrowy Górniczej?[/b]

- Zdecydowanie. Co prawda nigdy nie pracowaliśmy ze sobą, ale wiele dobrego o nim słyszałem. Trener zadzwonił do mnie i jasno powiedział, że mnie potrzebuje. Bardzo szybko załatwiliśmy wszystkie formalności.

Jak na tle Ligi Adriatyckiej wypada Tauron Basket Liga?

- To zupełnie dwie różne ligi. Nie ma co ukrywać, że najlepsze drużyny w Lidze Adriatyckiej reprezentują wyższy poziom. W Polsce gra się nieco bardziej fizycznie.

Wiem, że w Cibonie Zagrzeb grałeś razem z Jerelem Blassingamem. Dzwoniłeś do niego przed podpisaniem kontraktu?

- Prawie dwa sezony graliśmy razem w Cibonie Zagrzeb. Niesamowity człowiek. Nazwałbym go takim pozytywnym wariatem. Bardzo dobrze go wspominam. Nie miałem okazji z nim porozmawiać przed podpisaniem kontraktu, ale bardzo chętnie już zamienię z nim kilka słów. Muszę się do niego odezwać.

Rozmawiał Karol Wasiek

Źródło artykułu: