Paweł Leończyk: McKay trafiłby nawet z połowy

Zdjęcie okładkowe artykułu:
zdjęcie autora artykułu

Myles McKay wraz z Kenem Brownem rozprawili się w sobotę z defensywą sopockiego Trefla. - Nie powinniśmy na to pozwolić - mówi Paweł Leończyk.

Myles McKay i Ken Brown urządzili sobie prawdziwą "strzelnicę" w Ergo Arenie. Obaj zawodnicy zdobyli łącznie 56 z 87 punktów całej drużyny! Warto zaznaczyć, że ten pierwszy w samej czwartej kwarcie zdobył aż 19 oczek z 32 całej drużyny.

- McKay złapał taką pewność siebie, że trafiłby nawet z połowy. Powinniśmy jednak lepiej grać w defensywie. Takie rzuty podcinają skrzydła, nieco podłamują, ale walczyliśmy do samego końca - podkreśla Paweł Leończyk, podkoszowy Trefla Sopot. [ad=rectangle] Dąbrowianie w tym meczu wykonali kawał dobrej roboty. Przegrywali już różnicą ponad 10 punktów, a mimo wszystko się nie poddali i walczyli do samego końca, co dało im zwycięstwo.

- Kontrolowaliśmy wydarzenia na parkiecie przez 20 minut, a później nie wiem, co tak naprawdę się stało. Trudno mi powiedzieć - mówi zawodnik Trefla Sopot.

Paweł Leończyk: Powinniśmy wygrać ten mecz
Paweł Leończyk: Powinniśmy wygrać ten mecz

Sopocianie po raz kolejny w tym sezonie roztrwonili sporą przewagę. Tak chociażby było w starciu z Polpharmą Starogard Gdański, ale wówczas udało się ostatecznie zwyciężyć. Tym razem tego szczęścia zabrakło.

- Mieliśmy tę przewagę, ale po raz kolejny w tym sezonie daliśmy sobie ją zabrać. Powinniśmy gościom w drugiej kwarcie odjechać na tyle daleko, że nie powinni nas dogonić. Stało się zupełnie inaczej. Poczuli wiatr w żagle i trafiali niesamowite rzuty, a mi na to pozwoliliśmy. W drugiej połowie kontynuowali tę grę, trudno było ich zatrzymać - zaznacza Leończyk.

Źródło artykułu:
Komentarze (0)