WNBA: Mercury i Storm w finale na zachodzie

autor: Krzysztof Kaczmarczyk | 2010-08-29, 09:15 | źródło: inf. własna / wnba.com |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dwie najlepsze drużyny Konferencji Zachodniej, czyli Seattle Storm i Phoenix Mercury, pewnie wygrały swoje drugie pojedynki w półfinałach i wywalczyły swój cel, czyli awans do finału konferencji. Storm po raz drugi pokonały Los Angeles Sparks, natomiast Mercury odprawiły San Antonio Silver Stars.

Obrończynie mistrzowskiego tytułu z poprzedniego roku, czyli koszykarki Phoenix Mercury, mają jasny cel do wykonania, mianowicie zostać mistrzem po raz drugi z rzędu. Dotychczas wykonały pierwszy krok, czyli w dwóch meczach przeszły pierwszego rywala w fazie play off. W drugim meczu przeciwko San Antonio Silver Stars już w pierwszej kwarcie zademonstrowały swoją siłę. Po pierwszych dziesięciu minutach ekipa z Arizony prowadziła 30:15 i jasne stało się, że Srebrne Gwiazdy mają mało do powiedzenia w starciu z mocno zdeterminowanym rywalem. - Wygrałyśmy ligę w latach 2007 i 2009. Mamy nadzieję, że taki trend zostanie podtrzymany przez nas w tym roku - powiedziała po spotkaniu Penny Taylor. Skrzydłowa Mercury zapisała na swoim koncie 12 punktów i 12 zbiórek.

- Nasza obrona była w pierwszych fragmentach meczu znakomita i rywal nie wiedział zupełnie co ma grać - skomentował spotkanie Corey Gaines, opiekun Mercury. - Pudłowały rzuty z trudnych sytuacji, co my zamienialiśmy na punkty z szybkich ataków. To właśnie nasz styl gry.

Dla triumfatorek 23 oczka wywalczyła Diana Taurasi, która zdecydowanie nie musiała się przemęczać podczas tej serii. 19 punktów i 11 zbiórek dołożyła natomiast Candice Dupree, która w tym sezonie debiutuje w serii play off.

Warto dodać, że San Antonio Silver Stars w meczach fazy play off nie mogły korzystać z usług Chamique Holdsclaw, która z powodu ścięgna Achillesa musiała zakończyć sezon przedwcześnie.

Problemów z awansem do finału Konferencji Zachodniej nie miała również najlepsza drużyna sezonu zasadniczego Seattle Storm. Co prawda pierwsza kwarta meczu w Los Angeles nie przebiegała pod dyktando podopiecznych Briana Aglera, ale w kolejnych jego podopieczne spokojnie odrobiły starty i wygrały mecz 81:66.

Szkoleniowiec Storm nie miał wątpliwości, kto był najważniejszym graczem na parkiecie. - Lauren Jackson robi różnicę na parkiecie. Nie chodzi tutaj bynajmniej tylko o zdobywanie punktów. Jej możliwości są nieocenione, ponieważ gdy nie może oddać rzutu, znakomicie odgrywa do koleżanek - mówił po meczu Agler. Australijska gwiazda wywalczyła w meczu ze Sparks 24 punkty i 9 zbiórek.

Pod ogromnym wrażeniem gry Storm była natomiast trener Sparks. - Gra przeciwko tej drużynie to prawdziwe wyzwanie dla każdego rywala. My na prawdę mieliśmy niesamowite problemy, żeby zatrzymać ich wszystkie bronie, jakimi dysponują w ofensywie - podsumowała spotkanie Jennifer Gillom.

Wyniki:

San Antonio Silver Stars - Phoenix Mercury 73:92 (15:30, 15:18, 21:20, 22:24)
(B.Hammon 21, S.Young 15, R.Riley 13, E.Lawson-Wade 8 - D.Taurasi 23, C.Dupree 19 (11 zb), T.Smith 16, P.Taylor 12 (12 as))

Los Angeles Sparks - Seattle Storm 66:81 (20:15, 16:27, 18:22, 12:17)
(T.Thompson 18, N.Quinn 15, D.Milton-Jones 13, T.Penicheiro 8 - L.Jackson 24, S.Cash 16, S.Bird 15, C.Little 7)

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.