Noga się na razie kręci - rozmowa z Pawłem Szczepaniakiem, wiceliderem PP w kolarstwie przełajowym

autor: Krzysztof Straszak | 2008-12-22, 21:01 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

- To nie jest zbyt ciekawe kiedy na wyścig szosowy przyjedzie grupa, zafiniszują i jest koniec zabawy. Przełaje są za konkurencją widowiskową - mówi Paweł Szczepaniak, 19 lat, zwycięzca X edycji Pucharu Polski w kolarstwie przełajowym w Złotym Potoku. W klasyfikacji generalnej zawodnik LKS Strzelce Krajeńskie plasuje się na drugim miejscu z 16 pkt straty do Marka Cichosza. Do zakończenia rywalizacji pozostały trzy edycje.

Krzysztof Straszak: Jak to jest jeździć z bratem. Rywalizujecie czy się wspieracie na trasie?

Paweł Szczepaniak: Nie rywalizujemy ze sobą już od startu. Staramy się nawzajem wspierać, jak dobry zespół. Przemy mocno a gdy już w ostatniej fazie zostaje nas dwóch plus rywal, tak jak dzisiaj [w niedzielę 21 grudnia w PP w Złotym Potoku] to staramy się to wtedy rozegrać na własną rękę.

Kogo można znać lepiej niż rodzonego brata.

- Trenuję oczywiście z Kacprem. Cały czas uskuteczniamy na dodatek ten sam typ treningu. Ostatnio tylko nie jeździliśmy ze sobą, bo ja występowałem w orlikach, on w juniorach.

Obstawiam, że ścigał się pan na trudniejszych trasach niż ta w Złotym Potoku.

- Trasa była bardzo płaska. Tylko jeden element z dwiema przeszkodami. Niziutka górka krótko po starcie i to wszystko. Nic specjalnego w porównaniu do mistrzostw Polski [też odbyły się z Złotym Potoku]. Trasie ze stycznia dałbym ocenę 9 w skali 1-10, tej teraz tylko 2.

Forma przyszła do pana w ostatnich tygodniach roku.

- Nie była dla mnie dobra w tym roku pora letnia. Nie prezentowałem zbyt wysokiej formy. Przejeździłem te wakacje tak sobie, trochę tez wtedy odpuściłem. Teraz czuję się dobrze. Najważniejszy był ciężki trening i odpowiednie przygotowanie do sezonu.

Jak zaczęła się pana przygoda z przełajami?

- Dobrze pamiętam, że starty zacząłem od ostatniego miejsca w moim pierwszym wyścigu. Już od żaka [najmłodsza kategoria wiekowa] jeździłem z tatą na jednorundowe zawody. Od zawsze trenowaliśmy razem z bratem i tatą.

W wieku 19 lat trzeba wybrać, czy będzie się kontynuowało profesjonalną karierę.

- Teraz jestem studentem AWF w Gorzowie i ciężko jest mi pogodzić naukę z treningiem. W poniedziałek na przykład mam basen, innym razem łyżwy. Kończąc zajęcia o 16 w domu jestem o 17. Trening przeprowadzam dwa razy w tygodniu na uczelni w czasie przerwy. Na razie noga się kręci.

Jak z perspektywy kolarza wygląda sport przełajowy w Polsce?

- Przełaje zdecydowanie są na końcu jeśli idzie o popularność kolarstwa. Niestety. Nie ma na to u nas pieniędzy, nie jest to konkurencja olimpijska.
Przełaje i tor to w moim przekonaniu najbardziej widowiskowe konkurencje kolarstwa. W Belgii przełaje są sportem narodowym. Tam ludzie kupują bilety i to za sporą kasę, niekiedy 20-30 euro. Kibice dopingują, piją piwo, bawią się na trasie oglądając rywalizację. Tam są nawet fankluby przełajowców. Tor również jest ciekawy z powodu swoich konkurencji, np. keirinu. Dla mnie natomiast nie jest zbyt ciekawe kiedy na wyścig szosowy przyjedzie grupa, zafiniszują i jest koniec zabawy.

Co więc w przyszłością dobrze zapowiadającego się polskiego przełajowca?

- Podpisałem kontrakt z Corratec Team, grupą Zbigniewa Sprucha. Są tam: Marek Konwa, Kacper Szczepaniak a poza tym zawodnicy zmani z szosy: Niemiec Danilo Hondo i Sierhij Honczar, były lider Tour de France. Jak to się rozwinie nie wiem, bo grupa dopiero co powstała.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj: