Hokejowa Ekstraklasa ponownie nie dla Orlika Opole

autor: Adrian Heluszka | 2010-02-19, 15:43 | źródło: Gazeta Wyborcza |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Hokeistom Orlika Opole po raz kolejny nie udało się awansować do hokejowej elity. Podopieczni trenera Jerzego Pawłowskiego w ubiegły weekend dwukrotnie ulegli GKS-owi Katowice w I rundzie play-off. Tuż przed pierwszym spotkaniem Polski Związek Hokeja podjął decyzję o zaliczeniu tzw. bonusów, w myśl czego katowiczanie rywalizacje rozpoczęli z jedną wygraną na koncie i za sprawą dwóch zwycięstw awansowali do kolejnej rundy. Opolanie nie kryją rozgoryczenia z postawy hokejowej centrali, a podjęta decyzja budzi zresztą kontrowersje w całym środowisku.

Orlikowi pozostają teraz spotkania o miejsca 13-16, które tak naprawdę będą dla nich meczami jedynie o "pietruszkę" i honor. Włodarze klubu wahają się, czy przystąpić do tych spotkań, gdyż Orlik nie jest finansowym krezusem i każda wydana złotówka jest w klubie oglądana kilka razy. - Wciąż się wahamy czy jest sens wydawać kilkanaście tysięcy złotych na sprzęt, przejazdy, sędziów itd. Czeka nas minimum sześć spotkań, a tak naprawdę gra się o nic, bo jaka jest różnica czy zajmiemy miejsce 13, czy 16? Lepiej chyba zaoszczędzone pieniądze zainwestować w naszą młodzież - przekonuje członek zarządu klubu, Dariusz Gadomski.

Kontrowersyjna decyzja Polskiego Związku Hokejowego przelała tylko czarę goryczy. Włodarze opolskiego klubu nie ukrywają, że ich zdaniem zabito ducha fair-play i odebrano zespołowi realne szansę na powrót do hokejowej elity. Ostatnia decyzja nie jest jednym utrudnieniem, jakie w przekroju ostatnich tygodni zafundowała Orlikowi hokejowa centrala. Jednym z przykładów jest fakt, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom o doborze fair-play rozstrzygnęło losowanie, a przy ustalaniu terminarza nie uwzględniono terminu Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, w wyniku czego klub musiał przekładać swoje spotkania i był narażony na finansowe straty. - Taka decyzja zabiła sens rywalizacji, bo dwie porażki na wyjeździe odebrały nam okazję do rozegrania choćby jednego meczu na własnym lodowisku. Jaki jest sens robienia play-offów, skoro nasi kibice nie mogli nawet ich zobaczyć? Zwłaszcza, że decyzja zapadła w piątek po południu, a w sobotę graliśmy pierwszy mecz - zauważa kierownik drużyny, Krzysztof Faraś.

Co ciekawe w regulaminie rozgrywek próżno szukać zapisu o przyznawaniu bonusów. - W regulaminie rozgrywek jest zapis mówiący o bonusach, ale w ekstralidze, o I lidze nie ma na ten temat słowa. Największym paradoksem jest jednak to, że wystarczyło nam przegrać jedno spotkanie więcej w sezonie zasadniczym i w play-offach zagralibyśmy z Sanokiem, i wówczas nie byłoby bonusa - dodaje Dariusz Gadomski.

Gorycz zaprzepaszczonej szansy na awans osłodziła z pewnością postawa młodzieży klubu, która powoli staje się wizerunkiem i znakiem firmowym Orlika. Młodzi zawodnicy z rocznika 1994 uplasowali się na piątym miejscu Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży. Receptę na opolski zespół znalazł Sielec Sosnowiec, który pokonał Orlika 4:3, mimo, że po dwóch tercjach, to Orlik prowadził 3:2. - Trzon naszej drużyny stanowią chłopcy z rocznika 1994, podczas gdy większość rywali jest dwa lata starsza. Poza tym nasz zespół ani razu nie trenował w pełnym składzie. Część zawodników ćwiczyło bowiem z pierwszą drużyną, część z młodzikami, a część z zespołem GKS-u Katowice, bo z powodu braku odpowiedniej liczby graczy, naszą kadrę wzmocnili tamtejsi hokeiści - dodaje Gadomski.

Znakomity występ opolan nie umknął uwadze trenera kadry U-18 ,Andrzeja Masewicza, który podobno przymierza kilku zawodników z Opola do swojej reprezentacji. Nie jest zresztą tajemnicą, że od dłuższego czasu Orlik młodzieżą stoi, gdyż może poszczycić się reprezentantami kraju w każdej kategorii wiekowej, poczynając od U-16, a kończąc na U-23. - Wszyscy obserwatorzy olimpiady byli zachwyceni naszym zespołem, a trener kadru U-18 Andrzej Masewicz zastanawia się, czy któregoś z nich nie powołać do reprezentacji, choć mają dopiero 15 lat - zaznacza Gadomski.

Klub mimo, że od dawna odnosi sukcesy na arenie młodzieżowej i juniorskiej nie może liczyć na dużą pomoc ze strony władz miasta. Na hokej przeznaczana jest rocznie kwota 38 tys. złotych, co jest tak naprawdę zaledwie kroplą w morzu potrzeb. - Na sport młodzieżowy otrzymamy podobnie jak rok temu 38 tys. na cały rok. To kwota śmiesznie niska, zwłaszcza, że za każdą godzinę lodu musimy zapłacić 30 złotych, więc około 20 tys. i tak wróci do miasta. Na sprzęt, trenera, sędziów, przejazdy itp. pozostaje więc jedynie około 18 tys. - oblicza Gadomski, przytaczając przykłady innych miast: Sanoka (na hokej młodzieżowy miasto przeznacza tam 440 tys.), Bytomia (180 tys.) czy Rudy Śląskiej (48 tys. na dwie grupy). - Do tego kluby nie płacą tam za lód. Nic więc dziwnego, że na młodzież musimy dokładać z pieniędzy przeznaczonych dla seniorów, co niestety odbija się później na wynikach - kończy.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.