Zobacz wersję beta nowego serwisu www.SportoweFakty.pl
Słowo czasem bywa cenniejsze od pieniądza - rozmowa z Jarosławem Dymkiem, menadżerem Włókniarza Częstochowa
autor: Mateusz Makuch, 2010-09-01, 12:30, źródło: inf.własna
skomentuj   komentarze (13)   drukuj artykuł        
Włókniarz Częstochowa przeżywa trudne chwile. Abstrahując nieco od gorącego tematu, jakim jest sytuacja finansowa klubu, postanowiliśmy porozmawiać na temat zespołu z menadżerem Jarosławem Dymkiem. W jego opinii m.in., zawodnicy Włókniarza dadzą z siebie wszystko w meczach o być albo nie być w Speedway Ekstralidze.
Mateusz Makuch: Na konferencji prasowej prezes Maślanka wspomniał nieco o stanie zdrowia Petera Karlssona. Czy mógłby pan powiedzieć coś więcej na ten temat?

Jarosław Dymek: Tak, całe szczęście upadek nie poniósł za sobą poważniejszych konsekwencji. Jak sam zawodnik przyznał, jest w jednym kawałku i to jest najważniejsze. Badania, jakie przeszedł wykluczyły złamania, a Peter jest tylko poobijany.

Jest więc szansa, że Karlsson pojedzie w meczach z Polonią? Bo krążyły plotki, że to już jest koniec sezonu dla niego.

- No tak, bo jeśli potwierdziłyby się prognozy o pęknięciu łopatki to jest to kilka tygodni przerwy, a w tym przypadku kilka tygodni koniec sezonu mogłyby oznaczać. Myślę, że możemy jeszcze poczekać, wstrzymać się z decyzjami, ale liczę na to, że Peter nam pomoże. On bardzo ambitnie podchodzi do tego dwumeczu. Zależy mu na tym klubie, zależy mu na dobrym wyniku. Dlatego ja podchodzę z optymizmem do jego stanu zdrowia i liczę na to, że wszystko będzie w porządku.

Peter na pewno będzie chciał zrehabilitować się za nieco nieudane ostatnio występy na częstochowskim torze. Zdobywał raptem po sześć, siedem punktów…

- No niestety tak to bywa w tym sezonie, że Peter lepsze spotkania zanotował na wyjeździe. Chociażby w Tarnowie czy ostatnio w Bydgoszczy, gdzie przejechał cztery biegi, ale zapunktował konkretnie (Karlsson zdobył 7+1 – dop. red.). Liczę, że w Częstochowie w końcu dobrze pojedzie i tak na ile go stać.

Peter spóźnił się na mecz w Bydgoszczy. Od razu pojawiły się głosy, że zrobił to, bo nie dostał pieniążków. Mógłby pan rozwiać te wszelkie pomówienia i plotki?

- Tak, słyszałem już nawet głosy pod tytułem "co Dymek wymyśli tym razem"? Dlaczego tak jak w Tarnowie nie było Taia. A co do Taia to jasno powiedziałem, że chciałem po prostu chłopaka obronić po tych atakach, że był pijany i w niedzielę się spóźnił na samolot. Podkreślam, że chodziło mi o to, żeby wszystkim uświadomić, że to nie było tak, że Tai nagle nas poinformował o swoim spóźnieniu na samolot, bo to byłoby totalnym wystawieniem klubu do wiatru. Odnośnie Karlssona i pytania "co Dymek wymyśli tym razem". Dymek wymyślił to, że Karlsson miał jedno połączenie do Poznania, przez który musiał się przedostać, a przejazd przez centrum Poznania w środku tygodnia zajmuje co najmniej godzinę. I tak dojechał tak szybko, tracąc jedynie jeden wyścig to jest sukces kierowcy wynajętego z Poznania, który go przywiózł. Robiliśmy wszystko, aby się nie spóźnił. Mechanik mu wcześniej zagrzał sprzęt, kewlar wisiał przygotowany w szatni, Peter tylko wpadł, przebrał się i nas wspomógł. Także tutaj nie było jakiegoś złośliwego spóźniania się. Po prostu jak są mecze w środku tygodnia to tak bywa. Nie zawsze jest dobre logistyczne połączenie ze Szwecji czy też Anglii. Ostatecznie udało nam się to tak ułożyć, że Peter nie zdążył jednego biegu zaliczyć.

W związku ze zmianą terminów meczów z Polonią, w pierwszym spotkaniu Włókniarz pojedzie osłabiony brakiem Lewisa Bridgera i Taia Woffindena. Czy wobec tego nastąpiła jakaś zmiana taktyki przed tym pojedynkiem?

- Powiem tak: z Jankiem Krzystyniakiem rozumiem się bardzo dobrze. Wszystkie decyzje staramy się dogrywać i dopracowywać. Kiedy dowiedzieliśmy się, że jest taka brzydko mówiąc szansa, że pojedziemy bez "Angoli", to pewne rzeczy rozpisaliśmy sobie. Na razie nie chcę o nich mówić, bo jeszcze musimy usiąść na spokojnie i przedyskutować pewne aspekty, ale jesteśmy przygotowani na wariant bez naszych zagranicznych młodzieżowców. A myślę, że reszta ekipy zmobilizuje się i będzie starała się godnie nadrobić te punkty, które mogliby oni przywieźć.

W tej sytuacji podstawowym juniorem powinien być Borys Miturski. Drugi, Marcin Bubel, który miał już epizod w tym sezonie?

- Na razie jest za wcześnie, aby o tym mówić. W czwartek mamy trening punktowany par we Wrocławiu. Pojadą tam także młodzi. Wtedy się okaże, który się lepiej czuje, który się lepiej prezentuje. Jest wielka szansa przed którymś z tych młodych chłopaków, ale oczywiście nie wywierajmy na nich presji i na tym, który pojedzie. Ale tak jak mówiłem, jest to fajna szansa i fajna okazja do zaprezentowania się w meczu ekstraligowym.

Niektórzy zawodnicy narzekają, że tor często różni się od tego na treningach do tego co zastają przyjeżdżając na mecze. Jak się pan do tego odniesie?

- Jak się mogę do tego odnieść? Ja mogę powiedzieć tyko tyle, że jak jest przed meczem nasz obchód nawierzchni mówimy trzymajcie tu, jest fajny start, fajny tor do ścigania. Większości zawodnikom pasuje. Kapitan Holta mówi super, Karlsson super, Davidsson ekstra, fajny tor. Także wiesz jak to jest… Zawsze się szuka w czymś dziury, jak coś nie pasuje. Jak wyniku nie ma to szuka się usprawiedliwienia w torze. Wiadomo, może być oczywiście tak, że tor będzie się różnił, bo może na to wpłynąć chociażby pogoda, ale wiem, że faceci, którzy przygotowują tor wkładają w to mnóstwo serca. A po prostu drużyny, które wygrywały u nas w Częstochowie były ekipami lepszymi. Warte podkreślenie jest też to, że nie robimy toru takiego, który powoduje upadki. Trzeba przyznać, że jest on do ścigania i mecze są ciekawe. Najlepszy przykład to ostatni pojedynek z Zieloną Górą, kiedy wyścigi były naprawdę ciekawe.

Mecz sam w sobie był interesujący, ale zakończył się niekorzystnym wynikiem dla Włókniarza, a to jest dla częstochowskich kibiców najistotniejsze.

- Wynik niekorzystny, ale jest to kwestia tego, że drużyna jest taka, jaka jest. Straciliśmy Jonasa, wrócił on dopiero na ten mecz. Jego pierwszy start u nas po kontuzji, nie był w dobrej dyspozycji. Nie zdobył punktów, starał się, miał dobre starty, ale ta przerwa jednak wpłynęła na niego. Teraz trzeba o tym zapomnieć, to już się stało i skupić się na dwumeczu z Bydgoszczą.

Czy zgodzi się pan z opinią, że Włókniarz mógł wywalczyć szóstą pozycję w tym sezonie?

- Mógł wywalczyć szóstą, ale równie dobrze mógł też wywalczyć pierwszą. Ja nie lubię gdybać. To tak samo mogę powiedzieć, co by było gdybym skreślił w sobotę liczby i trafił zamiast tego gościa 11 czy 12 "baniek" w "totku". Nie ma sensu gdybać. Trzeba się skupić na przyszłości, a oczywiście wnioski wyciągać.

Bydgoszczanie to trudny przeciwnik, choć co prawda osłabiony brakiem Emila Sajfutdinowa. Jakie szanse Włókniarza widzi pan w tym dwumeczu i jak ewentualnie zachęciłby pan częstochowskich kibiców do przyjścia na stadion 5 września?

- Myślę, że zachęcać to specjalnie nie trzeba, bo prawdziwi kibice częstochowscy, a mamy ich wielu, oddanych całym sercem, wiedzą, że to jest bardzo ważny mecz dla nas i wiedzą, że nasi zawodnicy dadzą z siebie wszystko. Dużo się ostatnio mówi o odpuszczaniu, w przypadku braku wypłat, ale to jest nieprawda. To jest ambitny zespół, jesteśmy cały czas w kontakcie. Specjalnie szykują sprzęt. Wspominałem o Peterze Karlssonie. Gdy było pewne, że w minioną niedzielę nie pojedziemy, bo odwołano zawody w Gorican, on został w Częstochowie i chciał potrenować do południa, jednak to się nie udało, bo nawierzchnia była zbyt grząska. Także uważam, że spotkanie będzie zacięte, ale nie byłbym sobą, gdybym nie powiedział, że nasza drużyna wygra. Po to jedziemy. Taka jest dewiza sportu, aby zwyciężać. Myślę, że pokażemy sto procent naszych możliwości albo i lepiej.

Jakby na potwierdzenie tego, że zawodnicy nie stawiają ultimatum w przypadku braku pieniędzy, sam mogę podać przykład Jonasa Davidssona, z którym się kontaktowałem i który sam przyznał, że zaległości wobec niego są, ale w gruncie rzeczy to nic specjalnego…

- Tak. Bo tak jak powiedział prezes Maślanka, zaległości czy były jakieś rok czy dwa lata temu to one zawsze będą spłacone. Nie chcę żeby to było odbierane jako wazeliniarstwo i wchodzenie wiadomo gdzie, ale znam prezesa Maślankę nie od dzisiaj i wiem, że jak prezes da słowo, to je dotrzyma. Słowo czasem bywa cenniejsze od pieniądza i tak jest w przypadku prezesa Maślanki.
skomentuj   komentarze (13)   drukuj artykuł        
wasze komentarze (13)

kris

2010-09-01 23:24:34

jak jest przed meczem nasz obchód nawierzchni mówimy, trzymajcie tu, jest fajny start, jest fajna nawierzchnia do ścigania,kto to jest Dymek?, że on tak do zawodników mówi i co te słowa znaczą?,czy to jest jakiś szyfr?, może dlatego ci zawodnicy tak fajnie jeżdżą."W czwartek we Wrocławiu mamy trening par we Wrocławiu,pojadą także młodzi.Okaże się który się lepiej czuje, który się lepiej prezentuje"Uważam, że facet pozjadał wszystkie rozumy,a na tym sporcie się nie zna, to jest pomyłka,że jest kierownikiem drużyny,opowiada bzdury,pytam, na jakim stadionie będą rywalizować o utrzymanie,na Wrocławskim czy na Częstochowskim,trening punktowany powinni odbyć nie we Wrocławiu tylko w Częstochowie,totalna pomyłka, kto zarządza tym klubem?, kto na to pozwala?,a tym bardziej,że kierownik drużyny jeszcze się tym chwali jk by miał czym,paranoja,nic dziwnego że klub tylko myśli,że walczy o utrzymanie w gronie najlepszych drużyn w Polsce,ale tego wam życzę i pozdrawiam.


AaAaAaAa

2010-09-01 21:47:52

Good Game - Nie trzeba wodylać. Sama się z nieba na tor leje prawie od tygodnia. Marne są szanse na to żeby mecz odbył się 5.09.


Lwica

2010-09-01 20:50:35

To ile tych "fryzjerów"?? Cieślak-fryzjer, Głód-fryzjer,ten co siedzi-też fryzjer.Zdecydujcie się!


Lwie serce do do ZG

2010-09-01 20:23:04

To jak można nazwać Głoda jak nie "fryzjer"??? Powinien ustalić taki termin żeby obie drużyny mogły wystąpić w możliwie optymalnych składach a nie ustawiać wynik. Osoba na takim stanowisku powinna być niezależna z miasta gdzie nie ma speedwaya...


Do do ZG

2010-09-01 19:58:49

Marek Cieślak nie jest z Częstochowy ;)


maks

2010-09-01 19:48:12

Pogoda nie pozwoli rozegrać zawodów.Pada i pada mecz odwołany.


do ZG

2010-09-01 16:30:24

A skad jest trener kadry Marek"fryzjer"Cieslak...No tak z Czestochowy i dlatego powołał Szymka!


Twój Pan

2010-09-01 16:25:32

Słuchając Maślanki to chłop raczej ma rację i nie bardzo rozumiem jazdy na niego. Jak sam mówi przed sezonem macie dużo krzykaczy którzy obiecują pieniądze a po tym jak klub zakontraktuje zawodników nie kładą ani złotówki. Na trenerów tez nagonka. Ale tak to jest jak zawodnicy żądzą w klubie i decydują odnośnie toru. Przykładów jest wiele. Gorzów i decyzja Golloba by był taki tor a nie inny i mają porażkę w ćwierćfinale. Toruń i mecz z Gorzowem, płaczek Sullivan nie chce aby puścić polewaczkę po 10 wyścigu i mecz wygrany staje się przegrany. Tak samo u was w Czewie podobne sytuacje. Maślana zasygnalizował, że wyciągnie konsekwencje z krytykowania trenera więc można domniemywać,że Drabikowi uszy obetną. A co to za historia z Marvinem Coxem? Będzie wam robił tor i silniki na mecz z Bydgoszczą?


ZG

2010-09-01 15:54:51

A skąd jest Komisarz Ligi..? i wszystko jasne.. Uczciwość ponad wszystko :)))


a

2010-09-01 15:42:23

WŁOKNIARZ!


Marm CKM Czestochowa

2010-09-01 15:17:35

Good game masz racje jak może komisja ekstraligi wybierać korzystniejsza opcje dla bydgoszczy ...


Koleś

2010-09-01 14:05:52

Tak jest good game,grunt to robić wszystko z duchem sportu!Tak trzymać,a Górna Grupa pod Swieciem czeka na ciebie z kaftanem.


Good game

2010-09-01 12:45:17

Ty Dymek nie udzielaj wywiadów tylko weź sie za sprowadzenie Woffindena i Brodgera na niedzielę bo jak nie to 1000 sztuk kibiców na trybunach i zas bedzie płacz. Druga opcja to taka że lejecie wode na tor i mecz jedziemy 8 wrzesnia sami wybierajcie.

Wybierz:
Bwin
Sportingbet
Stelmet Falubaz jest już po narciarskim obozie w Harrachovie. Treningi zawodników Drużynowego Mistrza Polski do sezonu 2012 idą pełną parą. Trener zielonogórzan, Rafał Dobrucki, jest zadowolony z przygotowań [...] czytaj »
Patronat SportoweFakty.pl

Partnerzy SportoweFakty.pl


Nigdy się nie spodziewałem, że kiedyś stanę murem za GKSŻ, ale akurat teraz stoję, bo ona pierwszy raz w swej historii i w historii PZM twardo ujęła się za pokrzywdzonymi żużlowcami - pisze Bartłomiej [...] czytaj »
Rune Holta przez wiele sezonów uchodził za naprawdę solidnego żużlowca. Poprzedni rok zachwiał jednak tą opinią w stosunku do Norwega z polskim paszportem. W barwach Unibaksu Toruń zanotował jeden z najgorszych [...] czytaj »