Świetny żużlowiec, słabszy jako trener ..... pozdro z Rzeszowa (nb. tak jak drugi Wielki z tamtych dni - Janusz Stachyra..)
MK bzdury wypisujesz. Jan Krzystyniak startował w Rzeszowie w sezonach 1989, 1990, 1991, 1992 i 1993, a więc nie prze taką znowu chwilę. W Lesznie jeździł krócej w sezonach 1986, 1987 i 1989. Przy czym w sezonie 1986 nie pojawiał się prawie wcale na torze - jeśli pamiętam. Pod koniec kariery Krzystyniak jeździł, jeśli już to w Poloni Piła (1994, 1995, 1996 i 1997), karierę definitywnie kończąc w barwach Iskry Ostrów (1998). Krzystyniak ze Stachyrą zakończyli w Stali Rzeszów pewien etap swojej historii i historii klubu. Doszło do wymiany pokoleniowej, ci co wyrastali przy ich boku (Wilki, Winiarz, Kuciapa czy Trojanowski), po odejściu obydwu liderów (do Piły i Częstochowy), wberw wszelkiej logice wydobyli klub z II ligi do najwyższej klasy rozgrywkowej. To był coś. Stachyra później wrócił (1997 r.) i spisywał się doskonale do momentu pamiętnego "wiszenia na siatce w Toruniu". Pozdro.
Pozdrowienia dla Pana Jaśka Krzystyniaka, pamiętam dobrze jego straty w Rzeszowie, razem z Jaśkiem Stachyrą ciągnęli wynik do przodu i gdyby nie słaba para środkowa w postaci Krzysztof Nurzyński i Piotr Podrzycki mielibyśmy na pewno jakiś medal (J. Stachyra startował zazwyczaj z nr 9 u siebie i z nr 1 na wyjeździe, J. Krzystyniak z nr 13 u siebie i z nr 5 na wyjeździe). Za czasów (pierwsze lata) Krzystyniaka i Stachyry u siebie wygrywaliśmy zazwyczaj wszystko, na wyjeździe przegrywaliśmy różnicą do 10 punktów...
Jasiek Wielki Szacun za te słowa też ale przed wszystkim za te lata spędzone w Stali . Ta siła spokoju przed każdym startem to było coś inni kopali przestawiali a pan Jasiek luzik ustawiony przed taśmą czekał na bieg i tak robił swoje starzy kibice na pewno to pamiętają
Do MK lecz najlepsze lata dla pana Janka to lata spędzone w Zielonej Górze,potem była jeszcze Piła i Ostrów,ale to był już zmierzch.
Brawo panie Janku.Pozdrowienia. Pamietam pana swietna jazde w Stali Rzeszow gdzie byl pan liderem naszej druzyny.Zawsze swietna postawa, i dyspozycja na torze w kazdym meczu.
do mk pod koniec kariery to on jeðzilw pile w rzeszowie to była kulminacja jego formy
do mk to nieprawda w rzeszowie jeździł dośc długo z bardzo dobrym skutkiem w okresie kiedy on razem z januszem stachyrą żadzili na torze w rzeszowie ja zaczynałem swoja kibicowską przygode z zuzlem ach co za czasy
Nie zapominajmy, że pan Jan Krzystyniak to przede wszystkim Falubaz i potem Unia Leszno, a Stal Rzeszów - przez chwilę i niemal pod koniec kariery...


Bartłomiej Czekański - Bez hamulców: Kac żużel, czyli pseudoszopka postnoworoczna 