myślę że gdyby tak jak inni mówią wziął w łapę to w blokach by nie mieszkał,a przynajmniej gdzieś indziej by się wyprowadził,jakoś super samochodu też nie ma,był i jest bardzo fajnym gościem z którym można zawsze porozmawiać Pozdrowienia dla p Józka i całej rodziny
pamiętam ten mecz,fajnie było,stadion pełen ludzi,dużo kibiców z Tarnowa,zacięty meczyk był. Pamiętam również p Józka,którego karetka przywiozła do domu po treningu w Rybniku,ledwo gościu mógł iść,a podtrzymywali go sanitariusze. Jestem jego sąsiadem i gdy jeżdził we Włókniarzu tak i teraz mieszka tam gdzie mieszkał,myślę że zrobiono z p Kafla kozła ofiarnego. Zwycięstwo ma wielu ojców a klęska zwykle bywa sierotą.
a ja też doskonale pamiętam ten mecz, pamiętam latające ławki/deski (siedziałem obok trybuny głównej). pamiętam grad kamieni na autokary z Tarnowa i niestety też pamiętam jak przez kilka dni nie mogłem wyjść z domu bo byłem siny po spotkaniu z grupką ZOMO. (ja miałem wtedy 11 lat!). Ostatnie co pamiętam to krzyk UCIEKAJCIE PAŁUJĄĄ , to było na przystanku tramwajowym na Dębiu.
Jak sie chodzi 50 lat na zuzel to normalka.Mecz troch dziwny Jozek Kafel wychowanek mistrza nad mistrzaminaj JOZEFA J
Marianos a nie w TVP Sport albo Wizji? Przesiedzieliście w barku ale chyba takim w domu... i siedzicie do teraz:)
Dobry artykuł , może teraz pora na przedstawienie jak to było naprawdę z Ułamkiem ! Słyszałem że to krewniacy , chciwa rodzinka ! hehehe hehe he .... współczuje Medaliki .
pamietne czasy dwa autokary obrzucone kamieniami pod mostem obok rynku Narutowicza i rozbity szampan przez kibicow pod nogami Kafla
Pamiętam ten mecz, z kolegą pojechaliśmy do Czętsochowy specjalnie i się okazało że juz nie ma biletów przed stadionem. Cały mecz przesiedzieliśmy w takim barku i oglądaliśmy relację na żywo w Polsat Sport z tego meczu. ech to były czasy pozdrawiam
nie ma co na innych wrzuca swego nie widzie a Smith to Polak byl? gdyby nie on zlecieli by z hukiem i teraz z wanda by jezdzili
widocznie wówczas " medaliki" za słabo się modliły. Byłem, widziałem i było super. A póżniej swoje kariery zaczynali, J.Rempała, Kużdzał, Leśniewski
Oj pamiętam choć miałam niewiele latek.Pamiętam autokary z Tarnowa,które stały pod komisariatem na Strażackiej i miały niewiele całych szyb. Ja z kuzynem z balkonu ciągle gapiliśmy się co z nimi dalej,wcześniej oczywiście uciekaliśmy ze stadionu bo były "dymy".
Pamiętam ten mecz,wyjechaliśmy z Tarnowa około pólnocy żukiem zakładowym,częśc ekipy jechała tylko dlatego aby rano byc na Jasnej Górze,spotkanie było jak dobrze pamiętam o 11.00 jakoś tak nietypowo,cały stadion kibiców a połowa z Tarnowa i wspaniały mecz Janusza Kapustki moim zdaniem przełomowy w jego karierze no i Gienek,którego wsadzali na motocykl.Pamiętam euforię kibiców z Tarnowa i gniew miejscowych,ledwo udało nam się ujśc z życiem bo nasz żuk razem z nami o mało nie wywrócono do góry kołami tak że było gorąco ale takich meczyków już dzisiaj nie ma.To były czasy Pozdrawiam prawdziwych kibiców obu ekip
kafel to rodzina z ulamkiem.sa po jednych pieniadzach,w koncu to ta sama krew.To u nich widocznie rodzinne. Jak najdalej od Wlokniarza !!!
i tak dla nighta pewnie byłoby to oszukanie.. w 2003 rzekomo oszukiwaliśmy bo Holta nie polak, biedaczysko nie może przeboleć porażki z honorem xd
niestety tarnowianie ale ten dekiel jest juz z wami utożsamiany, zastanawia mnie tylko jak gimnazjalista mógł byc na meczu ww 1987 roku?? jedyne wyjaśnienie jest takie że kibluje już kilkanaście lat w jednej klasie....
Byłem tam wtedy,siedziałem na ostatnim łuku,pamiętam mnóstwo ludzi i wielki żal po meczu,a tytuł cytowanego wyżej artykułu to"KAFELKOWANIE"--POZDRAWIAM
Bylem widzialem ,Gienek Blaszak jezdzil z noga w gipsie , musiano Go wsadzac na motocykl no i Kafel zostal skonczony , takie to byly czasy.
ktoz to jeszcze pamieta....teraz chyba juz nikt, jedynie z takich felietonow jak ten moga sie dowiedziec dzieci jak bylo kiedys, oj byly to piekne czasy...nie mowie o tym co sie wydarzylo ale o tym jak wtedy wygladal zuzel....lezka w oku sie kreci


Bartłomiej Czekański - Bez hamulców: Kac żużel, czyli pseudoszopka postnoworoczna 