Dominatorem był Pieszczek i czekamy na jego następców - II część rozmowy z Zenonem Plechem
autor: Michał Gałęzewski, 2010-01-06, 12:00, źródło: inf. własna
W drugiej części rozmowy Zenon Plech mówi o szkoleniu w Gdańsku oraz o innych swoich inicjatywach w tym mieście. Zostało również miejsce na wspomnienia z czasów, kiedy Plech był żużlowcem Wybrzeża.
Michał Gałęzewski: Jak wyglądało w ubiegłym sezonie szkolenie na mini torze w Gdańsku, prowadzone przez pańską fundację?

Zenon Plech: Mimo niektórych zarzutów, to nieprawda, że nie szkoliłem odpowiednio młodzieży. Mam dziennik zajęć i mogę udowodnić, że treningi odbywały się od momentu, w którym została podpisana umowa z MOSiR-em. Doprowadziłem do porządku tor przy bardzo małej pomocy ze strony sponsorów. Treningi odbywały się we wtorki i czwartki. Na dzień dzisiejszy w gdańskim mini żużlu jest około 15 adeptów.

Ilu z tych adeptów ma zdawać w przyszłym sezonie mini żużlową licencję?

- Na 2010 rok mam przygotowanych 2-3 zawodników do licencji, która odbędzie się na początku sezonu. Fundacja jest członkiem rzeczywistym Polskiego Związku Motorowego i może być również klubem sportowym. Będziemy starali się jak najszybciej podpisać umowę z miastem, aby szkolenie było cykliczne, co najmniej tak jak było do tej pory. Chciałbym nadmienić, że na każdym treningu jest zabezpieczenie w postaci karetki, sanitariusza i lekarza. O to chodzi, bo nic nie powinno być robione wbrew przepisom.

W ubiegłym sezonie dominatorem na mini torze był gdańszczanin Krystian Pieszczek i wszyscy trenerzy bardzo go chwalą. Wróży mu pan karierę?

- Jeździ bardzo dobrze i życzymy mu rozwoju. Ma 14 lat i może już uczestniczyć w zajęciach na dużym torze. Jest to fajny chłopak, który zdobył w mini żużlu wszystko, co mógł. Tak było wcześniej z Mateuszem Kowalczykiem, czy z Szymonem Woźniakiem. Teraz dominatorem był Pieszczek i czekamy na jego następców. Trzeba powiedzieć, że duże pieniądze w sprzęt zainwestował jego tata, co też pomogło mu w rozwoju.

Jak wyglądała sprawa prowadzenia treningów na mini torze w Gdańsku?

- Ja mam uprawnienia do treningów i do prowadzenia wszelkich rozgrywek, a treningi prowadził głównie Jarek Olszewski, gdyż ja byłem w Bydgoszczy i trudno, żebym prowadził jeszcze tu zajęcia. Wszystko było poukładane i na przyszły sezon też wszystko ułożę. Zobaczymy, jak będzie wyglądała współpraca. Muszę jeszcze porozmawiać z rodzicami adeptów, bo rodzic musi być na każdym treningu. Jest to kwestia czterech najbliższych miesięcy.

Od tego roku obok fundacji szkolić ma również kolejny podmiot - GKS Wybrzeże S.A. To chyba dobrze, bo będzie można dzięki temu organizować więcej treningów dla młodych gdańszczan?

- Uważam, że obiekty MOSiR-u są otwarte dla każdego. Jednak skoro ja jestem najemcą, to jeżeli ma się tutaj odbywać jakikolwiek trening, to tylko z pełnym zabezpieczeniem.

Odbyły się już jakieś rozmowy z Wybrzeżem w sprawie koordynacji treningów?

- Takie rozmowy się jeszcze nie odbyły. Ja mam umowę do kwietnia i rozmawiam z dyrekcją MOSiR-u, aby ją przedłużyć. Pozostaje kwestia na kogo spadnie odpowiedzialność utrzymania tego toru. Generalnie nie widzę żadnych przeszkód, tylko jak już wcześniej wspomniałem, powinno to mieć ręce i nogi. Nie powinno być tak, że dziecko trenuje, a nie ma zabezpieczenia medycznego.

W Gdańsku są prowadzone jakieś nabory, czy po prostu każdy może się zgłosić?

- Na okrągło prowadzimy zapisy. Wygląda to tak, że z rodzicem przychodzi dziecko, które skończyło 8 lat. Jeśli ma pozytywne wyniki z przychodni sportowej i jest zgoda obojga rodziców, to trener się z nim przejedzie na motocyklu, pokaże co i jak, a potem zaczynają się treningi. Bywają przypadki, w których dziecko się przewróci i mówi, że już nie chce jechać. Jesteśmy jednak jedyną szkołą w Polsce, w której praktycznie cały sprzęt należy do fundacji. Chcemy, aby nasi podopieczni wyrośli na dobrych obywateli, dlatego o wszystkich wyczynach informujemy szkołę.

W dorosłym żużlu reaktywuje się Wanda Kraków. Czy w mini żużlu również powstają nowe ośrodki?

- Zainteresowanie dużych ośrodków jest małe. Widzę ile jest licencji i ile nowych osób przybywa w mini żużlu. Kiedyś było ich aż nadto, a teraz nie można znaleźć 16 zawodników na turnieje indywidualne, a nawet Puchar Polski i mistrzostwa kraju.

Poza mini żużlem zorganizował pan w Gdańsku galę lodową. Jak pan ją ocenia?

- Jako impreza sportowa wypaliło to super i było kilka naprawdę ciekawych pojedynków. Z mojej strony mogę jednak powiedzieć, że nawaliłem z reklamą. Myślałem, że więcej ludzi przeczyta informację w internecie. Niestety po wiadomości na portalu SportoweFakty.pl nie wszyscy o tym wiedzieli. Wzmianki na telebimie przed Halą Olivia też mogłyby być częstsze, bo jest to dość ciekawa i oryginalna reklama. Podałem również informację do Radia Gdańsk, ale nie wiem jak często było to tam emitowane. Dziękuję kibicom, którzy wiedzieli i przyszli. Dziękuję również zawodnikom, którzy brali w tym udział. Jest to coś, co powinno na stałe wpisać się do kalendarza imprez gdańskich.

Czyli kolejnej gali można spodziewać się w nowym roku?

- Tak, bo jestem już umówiony z zawodnikami, którzy tym razem przyjechali na hasło. Mam tylko pretensje do Kowalika, który mógł zadzwonić dzień wcześniej, że jest w Zakopanem i nie wie, czy dojedzie. Wówczas załatwiłoby się to w inny sposób. Tymczasem telefonowałem do niego w dniu gali o godzinie 10.30 i oznajmił mi, że jest na Zakopiance, więc jak on mógł w ogóle zdążyć? To jakieś nieporozumienie, że były zawodnik i trener stawia organizatora w takiej sytuacji.

Widział pan żużlowe graffiti w tunelu obok stadionu Wybrzeża?

- Tak, bardzo mi się ono podoba. Jest super, gratuluję pomysłodawcom. Moja podobizna jest dobrze wykonana, nawet ostatnio byłem pokazać ją małżonce i dzieciom. Wszyscy stwierdzili, że fajnie to wygląda. Historia gdańskiego żużla miała bardzo ciekawych zawodników, brakuje mi tam Mariana Kaisera.

Wkrótce ponownie otwiera pan lodowisko na mini torze...

- Tak, to prawda. Chcemy zorganizować lodowisko na mini torze żużlowym. Mamy akceptację dyrektora MOSiR-u. Wiemy, że nie ma w okolicy żadnego lodowiska i chcemy to zmienić. U mnie jest to nieodpłatne, czynne będzie od poniedziałku do piątku od godziny 16 do 20, a w weekendy prawdopodobnie od 11 do 20. Chcemy, aby już w ten weekend dzieci i okoliczni mieszkańcy z tego skorzystali.

Ostatnio pojawiła się informacja, że da się wyremontować halę Wybrzeża...

- No właśnie i jestem zaskoczony, bo jeszcze kilka tygodni temu słyszałem, że w lutym ma być przeznaczona do rozbiórki. Ja jestem w stanie pokazać certyfikat jakości tej hali sprzed 10 lat i to jest aż niemożliwe! W tej chwili zastanawiam się, pod co wydaje się ekspertyzy: pod zamawiającego czy pod stan autentyczny.

Czy gdy pan jeździł w Wybrzeżu jako zawodnik, to integrowaliście się z przedstawicielami innych sekcji?

- Takim dniem był zawsze poniedziałek. Nie było co prawda hali, ale wszyscy - żużlowcy, bokserzy, piłkarze ręczni, koszykarze - spotykali się na basenie oraz w saunie przy ulicy Wajdeloty. Były to wspaniałe czasy, przyjaźń, koleżeństwo. Każdy śledził w gazetach wyniki kolegów z innych sekcji.

Czy w dzisiejszych czasach idea klubów wielosekcyjnych również mogłaby się sprawdzić?

- Byłoby to wspaniałe, jednak budżety poszczególnych sekcji muszą się różnić i powinni zarządzać nimi prezesi. Na pewno inne wymagania mają żużlowcy, gdzie na ich mecze przychodzi po 10 tysięcy widzów, a inne piłkarze ręczni, koszykarze, czy judocy, których sekcja jest dotowana. Powinna powstać olbrzymia spółka akcyjna o nazwie na przykład Wybrzeże Gdańsk, która sprzedałaby udziały poszczególnym sekcjom.
Twój komentarz:


Podpis:
Email:   
              (oba pola wymagane, email nie będzie publikowany)
wasze komentarze (7)

Speedway Fan

2010-01-06 21:18:00

Panie Zenonie podziękowania i szacunek za wkład w gdański żużel. Drobny gest kiedy mijaliśmy się na ul. Miszewskiego...moje auto z emblematami GKS. Pan mnie nie zna a mimo to przyjaźnie pomachał pan ręką i mrugnął światełkiem. Taki gest dla kibica wiele znaczy. pozdrawiam


mały

2010-01-06 16:21:46

po sezonie 2010 tarnów spadek do 1 ligi


do mały

2010-01-06 16:10:34

Chyba popularna w Tarnowie czego sam jestes przykładem


maly

2010-01-06 14:46:41

gacek-a gdzie tu ublizanie "filipinka" to tradycyjana polska choroba , Ja dbam tylko o zdrowie "Super Zenona"


gacek

2010-01-06 13:36:41

maly raz go chwalisz raz mu ublizasz ty masz chyba cos z glowa ,radze przejazdzke do Krakowa jak nie ma odpowiedniego specjalisty od glowy w Tarnowie


maly

2010-01-06 13:20:38

Byle tylko znow nie zlapal "filipinki"


wybrzeze

2010-01-06 12:54:29

bylem na gali lodowej i jestem zadowolony, ale radzilbym zwrocic wieksza uwage na organizacje, bo bylo sporo niedociagniec. ogladalem wszystko z nad samego "parkingu", wiec tym bardziej widzialem jaki panowal tam chaos. bardzo amatorsko bylo to zorganizowane, ale na szczescie to tylko zabawa. co do plecha, to ciesze sie ze tak aktywnie angazuje sie w rozwoj zuzla w gdansku. mogl przeciez po zakonczeniu kariery wrocic do gorzowa, ale jednak zwiazal sie z gdanskiem i chwala mu za to. wybitnym trenerem moze on nie jest, ale cos robi i na pewno bedzie z tego w przyszlosci wiecej pozytku niz szkod. pozdrawiam panie zenku.

Denis Sajfutdinov w zeszłym sezonie jeździł w barwach Orła Łódź. Działacze nie zdecydowali się jednak przedłużyć z nim umowy. Miał ofertę z Krosna, ale wybrał Speedway Wandę Kraków. Teraz pod Wawelem razem z kolegami będzie walczył o awans [...] czytaj »
Patronat SportoweFakty.pl

Od dawna mówi się w Polsce o zbyt małym zainteresowaniu mediów sportem żużlowym. Jakby tego było mało, kluby Ekstraligi wpadły na pomysł, jak całkowicie pozbyć się dziennikarzy ze stadionów [...] czytaj »
W cyklu Zapomniane turnieje prezentujemy Państwu pierwszą część historii turnieju o Puchar Rybnickiego Okręgu Węglowego (ROW), którego przeszłość sięga roku 1961 [...] czytaj »