Zobacz wersję beta nowego serwisu www.SportoweFakty.pl
Rocznica dojrzałych rozgrywek
autor: Stefan Smołka, 2009-12-27, 13:00, źródło: inf. własna
skomentuj   komentarze (35)   drukuj artykuł        
W odchodzącym powoli roku 2009 minęło 60 lat od poukładanych początków ligowych w Polsce, a także od zbliżonego do dzisiejszego modelu wyłaniania najlepszego spośród polskich żużlowców. W tym samym 1949 roku na Wembley wyłoniono także pierwszego po wojnie indywidualnego mistrza świata (Tommy Price z Anglii). Był to rok istotnego przełomu w speedway’u.
Ktoś powie: nieprawda, liga żużlowa w Polsce miała swój początek rok wcześniej, w 1948 roku, kiedy to stołeczny Polski Klub Motocyklowy wykazał swoją zasłużoną wyższość, a już przed rokiem w ciężkich bojach na rozmaitych torach, i na nie mniej rozmaitych motocyklach, ścigali się dzielni jeźdźcy, aby w konsekwencji wyłonić spośród siebie najlepszych indywidualnie w poszczególnych klasach pojemności skokowej silnika. W ten sposób zaszczytne tytuły Mistrza Polski w 1947 roku otrzymali Bolesław Dobrowolski z Leszna w klasie do 130 cm sześciennych, Zygmunt Śmigiel z Bydgoszczy w klasie do 250, Eryk Pierchała z Rybnika do 350 i wreszcie Tadeusz Wikaryjczyk z Gdyni w klasie pojemności silnika powyżej 350 cm sześciennych.

To oczywiście racja i nikt nie ma prawa podważać wiarygodności tych wiekopomnych dokonań, ale logiczne i trwałe ramy organizacyjne rozgrywek drużynowych i indywidualnych polski sport żużlowy otrzymał dopiero w roku 1949. W zbliżonej formie ówczesny dirt-track dotrwał do dziś i jako speedway wciąż porywa coraz to nowe pokolenia entuzjastów.

Wcześniej wszystko było dziewicze, surowe, niedopracowane. Do indywidualnych bojów na byle jak i z byle czego usypanych torach stawali motocykliści wprost z wyścigów ulicznych, które po zakończonej wojnie jeszcze przez klika lat dominowały i gromadziły nieprzebrane tłumy wielbicieli. Maszyny mniej lub bardziej przerobione domowym sumptem, ścigały się z różnym skutkiem i z różnym powodzeniem. Wszystko było puszczone na żywioł, a o wyniku często decydował przypadek, szczęście albo spryt delikwenta. Zasady gry - regulaminy ustanawiano i zmieniano podług sytuacji niemal na bieżąco, z dnia na dzień, na kolanie. Dla przykładu mistrzów indywidualnych za rok 1947 wyłoniono w wyniku ośmiu turniejów rozegranych w różnych miejscach kraju. Podobnych zawodów zorganizowano znacznie więcej, tyle tylko, że nie otrzymały one stosownej rangi kwalifikacji MP. Zaś o kształcie lig żużlowych w roku 1948 decydowały rozegrane przedtem trzy turnieje eliminacyjne, w których udział wziąć mogło tylko po jednym przedstawicielu z każdego zgłoszonego ośrodka. W sporcie tak bardzo zależnym od przypadku (defekty, upadki) podobne rozwiązanie trudno nazwać sprawiedliwym czy fortunnym. Ale nie narzekajmy, dobrze chociaż, że to wykluwało się na torze, a nie przy zielonym stoliku.

W roku 1949 wszystko było już w miarę poukładane. Trójmecze ligowe sprzed roku pokazały siłę poszczególnych klubów. Awansowały Polonia Bytom i RKM Rybnik. Dla pewności wiosną 1949 przeprowadzono baraże z udziałem zagrożonych spadkiem z pierwszej ligi oraz czołowych pretendentów z drugiej. W ten sposób Ogniwo Łódź pozostało w lidze, prawo do jazdy w pierwszej lidze wywalczyła Skra, jako spadkobierczyni słynnego tuż po wojnie OM-TUR Okęcie, natomiast odpadły Gwardia Bydgoszcz i Związkowiec Gdańsk, a Pogoń Katowice w ogóle zaniechała działalności, ustępując pola innym śląskim klubom motocyklowym, głównie z Rybnika, Bytomia, Czeladzi, a niebawem także Świętochłowic.

Same rozgrywki najwyższej ligi bezapelacyjnie zdominował leszczyński klub przemianowany z LKM na Unię, mając w swoich szeregach dwóch najlepszych w lidze - Alfreda Smoczyka i Józefa Olejniczaka, a niewiele im wówczas ustępował Henryk Woźniak. Unia wyprzedziła rewelację z Ostrowa, gdzie w miejscowym KM pierwsze skrzypce grał Stefan Maciejewski, a o sile ówczesnej Stali Ostrów decydowali również Bonifacy Szpitalniak, Marian Rejek i Ludwik Rataj. Drugi srebrny laur ligi z takim samym dorobkiem zdobyła Skra z Warszawy z Eugeniuszem Zenderowskim i Ryszardem Morawskim. Za nimi uplasowała się niespodziewanie Polonia Bytom - beniaminek, mający w swoich szeregach znakomitego w owym czasie Janka Palucha, no i legendarnego Jerzego Jankowskiego - a dopiero za nią zeszłoroczny mistrz PKM Warszawa, dalej szły Grudziądz, Łódź, Rybnik i Rawicz. W drugiej lidze prym wiodły zespoły z Bydgoszczy, Częstochowy i Gdańska. Tak rodziły się żużlowe potęgi tych miast.

Zastanawiać musi abdykacja, a wkrótce ostateczny upadek prężnego po wojnie PKM Warszawa. Powoli upadały potem również inne żużlowe stołeczne ośrodki jak Skra i Legia. Stolica widać oferowała młodzieży zbyt wiele innych atrakcji, żeby mógł się tam zadomowić ten "brudny sport". W 1949 roku zrezygnował z wyścigów na żużlu znakomity po wojnie młodszy z braci Brun Stanisław, oddając się bez reszty wyścigom i rajdom, także samochodowym. Lider z roku 1948, będący także najlepszym żużlowcem nowej ligi, a nieoficjalnie nazywany mistrzem Polski (ponieważ nie rozegrano finału w 1948 roku) - Jan Wąsikowski też spasował, startując bez formy tylko w jednym meczu ligowym.

Indywidualnie, po krakowskiej klapie z zeszłego roku (mimo dopiętych szczegółów nie doszło do zaplanowanego finału IMP’48) udało się wreszcie zorganizować mistrzowski finał, czego podjął się klub Unii z Leszna. Był to pierwszy jednodniowy i zunifikowany turniej mistrzowski, bez podziału na klasy. Mistrz mógł być tylko jeden - Alfred Smoczyk - człowiek, który z Kopciuszka już rok wcześniej przeobraził się w giganta, zaiste wyprzedził swoją epokę. Jego starszy kolega, a w tym przypadku także najgroźniejszy rywal Józef Olejniczak wskutek defektów był w leszczyńskim finale ostatni. Na podium, obok Smoczyka, stanęli natomiast Eugeniusz Zenderowski i Jan Paluch. Tuż za nimi uplasowali się dwaj ostrowscy reprezentanci Rataj i Szpitalniak i tylko żałować należy, że zabrakło Stefana Maciejewskiego – najlepszego z ostrowian, rozbitego po ciężkim wypadku na meczu z Holendrami sprzed tygodnia. Za zawodnikami Ostrowa uplasowali się: Jan Najdrowski z pierwszoligowej Unii Grudziądz, Paweł Dziura z Rybnika, Ryszard Morawski z Warszawy, Henryk Woźniak z miejscowej Unii, Tadeusz Kołeczek z Łodzi, Czesław Szałkowski z Grudziądza i Mieczysław Chlebicz z PKM Warszawa. W finale oprócz wspomnianego, a świetnie odbieranego również za granicą Maciejewskiego, z bardziej znanych postaci tego okresu zabrakło także m.in. wspomnianego wcześniej Jana Wąsikowskiego, Jana Krakowiaka czy Jana Polaka.

Zabrakło również znanego już w Polsce Ludwika Dragi. Owszem, był wciąż powoływany do kadry, nie najgorzej punktował w lidze, ale z powodu słabszego specjalistycznego sprzętu (dominowały JAP-y) w Rybniku oddał pierwszeństwo bojowemu Pawłowi Dziurze, a po piętach deptali mu Pierchała, powoli kończący swój wyczyn, Jan Sanecznik - również zafascynowany samochodami i młodziutki Emil Spyra. Ponadto Ludwik Draga był wzorcowym przykładem dylematu, przed jakim stanęli w tym przełomowym czasie wszyscy pasjonaci motocykli, pragnący wyczynowo ścigać się na swych motorach. Jedni stawiali zdecydowanie na żużel jak Smoczyk, inni na wyścigi szosowe, nie wyłączając samochodowych, jak Stanisław Brun, Jerzy Dąbrowski czy Edward Wrocławski vel Rudolf Breslauer. Pozostali bądź zrezygnowali, bądź też stanęli w swoistym rozkroku pomiędzy jednym a drugim. Do nich należeli między innymi Jerzy Jankowski i Ludwik Draga. Sam Ludwik Draga, coraz lepszy na torze żużlowym, do końca swej kariery sportowej nie zdradził szosy, która dała mu wszak mistrzostwo Polski w kategorii wyścigowej za rok 1946.

Tak mniej więcej wyglądały początki zorganizowanych rozgrywek krajowych na żużlu drużynowo i indywidualnie. Minęło 60 lat. Dodać warto, iż dochodziło również wtedy do coraz częstszych i bardziej intensywnych spotkań międzynarodowych, opisywanych już wyczerpująco na portalu SportoweFakty.pl w bardzo interesującym cyklu red. Macieja Węgrzyna. Będziemy jeszcze nieraz do tych wydarzeń wracać.

Samych radości w Nowym Roku!

Stefan Smołka
skomentuj   komentarze (35)   drukuj artykuł        
wasze komentarze (35)

Eragon

2009-12-28 15:02:12

Do ratek: Nie chcę nikogo obrażać. Ja wcale nie jestem z Grudziądza, tylko z Torunia i wiesz, że wcale nie było mi i wielu moim znajomym fajnie jak Ostrowianie wylewali na nas pomyje. A i nadal piszą tak o Karolu Ząbiku, który jest Nasz - prawdziwy piernik z Torunia. A te przykrości rozłożyły się po połowie - bo i Grudziądz "jechał" na Ostrów jak i Ostrów na Grudziądz. A każdy mądry wie, że w każdym towarzystwie znajdzie się jakiś idiota, który szuka zaczepki!!! Takich nie sieją, sami się rodzą. A ja życzę wszystkim Ostrowianom, aby w 2010 roku mieli własną drużynę, bo nie nic gorszego niż niedziela pozbawiona emocji żużlowych. Pozdrowienia z "piernikowego" miasta.


flis

2009-12-28 10:28:20

tak jak tu napisał autor i p. kAZIMIERZ , MIEJSCA I ludzie mają swoją historię, często poniewieraną przez małolatów nierozumiejących pewnych rzeczy. Dla ludzi z Ostrowa to chyba ważny artykuł, zwłaszcza teraz gdy ważą się losy żużla w tym mieście.


do 1979

2009-12-28 10:19:51

będę bronić gościa mikado, bo i on i jego miasto nie zasłużyło na opluwanie i poniewieranie przez ludzi z Grudziądza. Chcieliście postawić w miejscu stadionu w Ostrowie supermarket-tego sie nie zapomina. Brak szacunku, do miejsca i ludzi...


ratek

2009-12-28 10:16:36

Eragon....mikado i każdy inny ostrowiak doznał wiele razy od waszych napinaczy przykrości typu :zaorać stadion i posadzić kartofle. Chciał pewnie powiedzieć że ten stadion ma swoją historię i ludzi przypisanych w spedway- legendy i nie należy tego brukać!


Eragon

2009-12-28 09:36:08

Do mikado: Słuchaj kolego, w 1948 roku, a więc w pierwszym roku istnienia tej ligi to Olimpia Grudziądz znalazła się na trzecim miejscu za Warszawą i Lesznem, a Ostrów był dalej w tabeli. A o sile drużyny grudziądzkiej decydowali tacy zawodnicy jak: Jan Najdrowski, Czesław Szałkowski, wujek mojej koleżanki Tadeusz Zwoliński, czy też srebrny medalista IMP z 1947 roku w klasie 125ccm Władysław Gątkiewicz oraz Jan Malinowski, późniejszy reprezentant kraju i późniejszy trener reprezentacji!!! No więc kolego więcej pokory w swoich forach. A w tak krótkim artykule trudno jest opisać wszystko dokładnie i szczegółowo!!! Chociaż i tak brawa dla autora tego artykułu!!! Oby było więcej takich rzeczy!!! A tak na poważnie. Fajnie by było gdyby ktoś kiedyś spisał historię polskiego żużla (speedway'a, dirt-track'a) od zarania tworzenia się w naszym kraju od lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Pozdrawiam wszystkich kibiców żużla w Polsce.


1979

2009-12-27 19:35:23

mikado- typ napinacza z Ostrowa XD Rzeczywiście artykuł niezły. Warto czasami wrócic do historii, mimo iż żyjemy teraźniejszością. Pozdrowienia z GKM-u


rytek67

2009-12-27 19:25:17

te nazwiska wzbudzają respekt. Dawni wojownicy, nie robili tego dla kasy, ale dla barw klubowych to tacy rycerze..


as

2009-12-27 19:23:24

no cóż zmieniły sie czasy, po wojnie spragnieni wyzwań kibice kochali żużel, który był zupełnie czym innym niż jest teraz. Nie takie pieniądze wchodziły w grę jak dziś...nie taki sprzet....i pewnie nie tak nienawidzili sie kibole różnych klubów


michał

2009-12-27 19:11:11

panie Bendke----aż łza kręci sie w oku. tAKA tradycja, tylu wiernych kibiców, mnóstwo sponsorów-zagorzałych fanów, miłośników. A tu pośmiewisko i skandal. Kiedyś to byli jeżdźcy, prawdziwi, nie bojący się wyzwań, mocy, prędkości, przeciwnika na torze...łza sie kręci.


jupik

2009-12-27 19:06:59

Panie Kazimierzu....my w Ostrowie szanujemy tradycję i boli serce na to co teraz dzieje sie z żużlem w tym regionie. Mieliśmy wspaniałych zawodników, którzy nie bali sie narażać życie...dla klubu siegali po najwyższe laury.


ksa

2009-12-27 18:34:47

Panie Stefanie swietny material szkoda tylko ze zabraklo w nim przedstawienia po koleii indywidualnych jak i druzynowych mistrzow rok po roku


KAŻMIRZ BENDKE-konin

2009-12-27 18:01:20

Panie Stefanie ! Kochani Kibole ! Ktoś napisał ,że jeżdzilo sie na torze usypanym z byle czego.Bo tak było-takie były początki żużla w Polsce tz. w Ostrowie. Stadion / budowałem go w czynie społecznym z ojcem/ zbudowany był z desek z rozbióki wagonów. Bandy.trybuny,płot okalajacy stadion-takie były czasy- nie marzono jeszcze o pasie bezpieczeństwa między ogrodzeniem bezpośrednim-dziś dmuchańce a widownią.Zawodnicy Rataj,Szpitalniak,Wielgosz,Maciejewski-do dziś żywa legenda nie żądali takiej kasy za kontrakt jak dzisiaj-byli bohaterami lokalnymi i nie tylko. Zmieniły się czasy własciwie wszystko ale czy na dobre czy żyje tak wielki duch sportu....Pozdrawiam ostrowski żużel , który nie zginie tyle tradycji , osiągnieć.


ma;lik

2009-12-27 17:13:48

panie Stefanie świetna robota. Bardzo ciekawy kawałek historii.


dasza

2009-12-27 16:35:51

"regulamin ustalano z dnia na dzień na kolanie"- teraz jest sztywny, ale z zastosowaniem jest kiepsko.


123bert

2009-12-27 16:31:52

te tory "usypane z byle czego"-nie do pomyślenia. Dziś ławki, kibice, kiełbaski, piwo....


inek

2009-12-27 16:28:38

to jest to! Wreszcie ciekawostki z przeszłości.Brawo!


do do gacek

2009-12-27 16:26:39

przez całe swieta w każdym artykule czytam wpisy Zielonogórzan jacy oni wspaniali i najlepsi wszystko mają naj stadion ,kibiców , zawodników ,prezesa wychowanków ,derby a jaką historie ....?dlatego sie do tego odniosłem


Warszawiak

2009-12-27 16:23:09

Wypada nam wierzyć, że taki był układ sił 60 lat temu w Polsce. Nie doszukałem się błędów.


do gacek

2009-12-27 16:09:48

Człowieku właśnie skończyły się święta, przeczytałeś fajny artykuł , a Ty uparcie o tym Falubazie. Ależ oni musieli Ci zależć za skórę, że masz aż taki kompleks!Wspomnij jeszcze o "asie i jokerze", albo "magii"!Na nic więcej Cię nie stać?Żałosne.Szczęśliwego Nowego Roku z Gdańska


Henry

2009-12-27 16:05:54

To się czyta jak podsumowanie dopiero co zakończonego sezonu. Szacun za wiedzę i styl.


bartek

2009-12-27 15:57:16

brawa dla autora. To dla smakoszy kąsek!


gadas

2009-12-27 15:56:04

tak, dla koneserów ten kawałek.


Wierny [A]

2009-12-27 14:53:02

najlepszy z Polaków to wciąż aktualnie jeżdżący Tomasz Gollob z Bydgoszczy. potem cała reszta.


Sławek W

2009-12-27 14:47:48

Szacunek dla Pana Stefana - szkoda Polonii 2008 r. w I lidze. Od marca mielibyśmy w Bydgoszczy 60ty sezon w ekstraklasie. W Bydgoszczy w nowym roku będziemy mięli także 80tą rocznicę pierwszych zawodów żużlowych w mieście, jednych z pierwszych w Polsce w ogóle.


Waldemar

2009-12-27 14:06:07

Szkoda że nie ma Warszawy. Jerzy Dąbrowski pochodził z Pomorza, a znany w stolicy i okolicy był jeszcze z Legii Jan Filipczak. Była fajowa paczka. Dlaczego to siadło?


magik z W69

2009-12-27 14:01:15

Też uważam że Pon Ąńdziej jest najlepszy tak jak i my somy najlepsze kibice co jedyne przez tych 60 lat ewoalowały i robiemy najlepsze oprawy podejść do meczów. Jeno u nas emocyje związane zez finałem trwały miesiąc jako jedyne wew ciągu historii żużla wew Polsce. Już teraz też przygotowywamy oprawy i ćwiczymy w opłotkach różne mondre maksymy do wykrzykiwania w trakcie meczów a baby szyjom nam klubowe ubrania bardzo ładne z frendzlami i pomponami żebyśmy godnie wyglądali jak na miszczów Polski przystało. Jak je goszofiaki zobaczą to im protezy zez gąb wypadną. JENO FALUBAS!


rytm

2009-12-27 13:57:19

świetne! Takich art. więcej na SF poproszę, bo można sie dużo dowiedzieć i nauczyć.


michał

2009-12-27 13:54:24

dobry artykuł, łyk historii, ciekawe fakty z początków żużla i "te usypane z byle czego tory" - fascynujące. Dziekuję panie Stefanie


gacek

2009-12-27 13:47:26

super artykuł szczególnie polecam kibicom sukcesu z Zielonej Góry udzielajacych sie od 3 lat jacy to oni nie sa wspaniali,byli przedwami lepsi i sa do dzisiaj z takimi tradycjami ,że musi minąc kolejne 60 lat byscie im dorównali pozdrawiam z Bydgoszczy


mikado

2009-12-27 13:45:01

Ostrów ma swoją tradycję jak widać. Gdzie napinacze z Grudziądza, którzy pisali "co osiągnął Ostrów?"....jak miło to przeczytać (tak przy świętach)


tys

2009-12-27 13:42:58

swoją drogą wyłanianie klubów po jednym zawodniku, to nie do pomyślenia dzisiaj!


gas@fy

2009-12-27 13:41:23

świetny, pouczający, mądry artykuł. Takich więcej...historia to ważna sprawa.


klawesyn

2009-12-27 13:40:13

Panie Stefanie miód na oczy ostrowian pan nalał...brawo nigdy nie czytałem o początkach a ŻE oStrowscy zawodnicy plasowali się w czołówce to nie wiedziałem. Dziekuję za ten artykuł.


do sparta~kus

2009-12-27 13:33:44

Najlepszy z polaków???? To kim on był i co osiągnął na świecie? Chyba chciałeś napisać "Andrzej Huszcza najstarszy z polaków"


sparta~kus

2009-12-27 13:10:37

Andrzej Huszcza najlepszy z polaków

Wybierz:
Bwin
Sportingbet
Stelmet Falubaz jest już po narciarskim obozie w Harrachovie. Treningi zawodników Drużynowego Mistrza Polski do sezonu 2012 idą pełną parą. Trener zielonogórzan, Rafał Dobrucki, jest zadowolony z przygotowań [...] czytaj »
Patronat SportoweFakty.pl

Partnerzy SportoweFakty.pl


Nigdy się nie spodziewałem, że kiedyś stanę murem za GKSŻ, ale akurat teraz stoję, bo ona pierwszy raz w swej historii i w historii PZM twardo ujęła się za pokrzywdzonymi żużlowcami - pisze Bartłomiej [...] czytaj »
Rune Holta przez wiele sezonów uchodził za naprawdę solidnego żużlowca. Poprzedni rok zachwiał jednak tą opinią w stosunku do Norwega z polskim paszportem. W barwach Unibaksu Toruń zanotował jeden z najgorszych [...] czytaj »