Auto race, czyli żużel w kraju kwitnącej wiśni

autor: Rafał Piotrowski | 2011-01-20, 09:00 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Japonia to praktycznie dziewiczy teren jeżeli chodzi o speedway. Uwielbiany przez Polaków sport obecny był bowiem w tym kraju tylko w 1936 roku. Wówczas jeźdźcy z Australii i Ameryki Północnej przybyli na archipelag wysp, ciągnących się wzdłuż wschodnich wybrzeży Azji. Prekursorzy czarnego sportu zorganizowali nawet kilka turniejów pokazowych, jednak nie cieszyły się one zbyt dużym zainteresowaniem japońskich kibiców.

W tym momencie opowieść o speedwayu w kraju kwitnącej wiśni można by już właściwie zakończyć. 29 października 1950 roku na torze Funabashi rozegrano jednak pierwsze w historii zawody auto race. Tak właśnie nazwano dyscyplinę sportu, która bliźniaczo przypominała żużel. Zawodnicy rywalizowali bowiem na owalnych torach o luźnej nawierzchni, a wiraże pokonywali ślizgiem kontrolowanym. Turnieje rozgrywano natomiast na obiektach o długości od 600 do 800 metrów, czyli znacznie większych niż w Europie, a w każdej gonitwie udział brało ośmiu zawodników.

Zobacz spot reklamujący wyścigi auto race:


Ciekawostką jest fakt, iż od samego początku wyścigi auto race prowadzone były przez największą na świecie zorganizowaną grupę przestępczą, Yakuzę. Mafijny światek zarządzał wszelkimi zakładami bukmacherskimi związanymi z tym sportem, na czym zarabiał krocie. Ten absurdalny stan rzeczy przerwany został w 1967 roku, kiedy to japoński żużel trafił pod skrzydła organizacji JKA Fundation, która zrzesza chociażby wyścigi konne.

W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego stulecia zawody auto race rozgrywano na trudnych, bo niezwykle przyczepnych i dziurawych torach, a to sprzyjało licznym kolizjom i upadkom. W efekcie w drugiej połowie lat sześćdziesiątych XX wieku tamtejszy rząd zakazał całkowicie uprawiania tego sportu. Speedway w japońskim wydaniu jednak przetrwał, gdyż działacze zmodernizowali wszystkie obiekty w kraju. Dziurawe i niebezpieczne tory żużlowe zastąpiono asfaltowymi (sic!), na których potomkowie samurajów ścigają się do dziś.


Fragment wyścigu auto race
Foto - autoraceblog.jp

Aktualnie w Japonii istnieje sześć nowoczesnych stadionów przystosowanych do uprawiania auto race. Oprócz wspomnianego owalu Funabashi, imprezy rozgrywa się na obiektach: Hamamatsu, Sanyo, Kawaguchi, Iizuka oraz Isesaki. Każdy z tych torów liczy sobie 500 metrów długości. W biegach udział bierze natomiast po ośmiu zawodników, którzy toczą ze sobą zaciekłą batalię na dystansie, zależnie od rangi zawodów, od sześciu do dziesięciu okrążeń. Wyścigi rozgrywane są ze startu wspólnego, bądź według tzw. handicapu.

Jeźdźcy dla ułatwienia kibicom śledzenia rywalizacji w poszczególnych gonitwach, zamiast popularnych w Europie plastronów używają różnokolorowych bluz z numerami startowymi od 1 do 8. Zakładane są one na liczne ochraniacze, co sprawia, że bardziej od żużlowców, Japończycy przypominają zawodników footballu amerykańskiego.

Podobnie jak w speedwayu, w wyścigach auto race ich uczestnicy startują przeciwnie do kierunku ruchu wskazówek zegara. Inaczej prezentuje się jednak ich technika pokonywania wiraży. Zamiast jazdy ślizgiem kontrolowanym, zawodnicy pochylają bowiem motocykl maksymalnie do wewnętrznej części toru, podpierając się w tym czasie lewą nogą. W zachowaniu równowagi na łuku pomaga im konstrukcja kierownicy maszyny, której lewa część położona jest znacznie wyżej niż prawa.

Motocykl przeznaczony do startów w auto race podobnie jak jego żużlowy odpowiednik nie posiada hamulców. Jednostką napędzającą tego typu maszynę jest natomiast dwubiegowy silnik typu "stojak" marki Suzuki SEAR o pojemności 600 cc. Stosunkowo lekka konstrukcja sprzętu sprawia, iż osiąga on prędkości rzędu aż: 150 kilometrów na godzinę na prostych oraz 90 kilometrów na godzinę na wirażach.


Motocykl przeznaczony do startów w auto race
Foto - autoraceblog.jp

Zawody auto race w Japonii rozgrywane są wyłącznie jako imprezy indywidualne i trwają zazwyczaj pięć dni. 96 zawodników przez pierwsze trzy doby bierze udział w eliminacjach, czwartego dnia odbywają się półfinały, a piątego wielki finał dla czołowej ósemki. W czasie trwania turnieju jego uczestnicy mieszkają w specjalnych akademikach i są całkowicie odcięci od świata zewnętrznego. Ma to zapobiec ustawianiu rezultatów wyścigów. Auto race wciąż bowiem jest ważnym ogniwem hazardu w kraju kwitnącej wiśni.

Turnieje na asfalcie od lat cieszą się ogromną popularnością. Każdą imprezę na żywo ogląda od kilku do kilkunastu tysięcy fanów, z których większość bierze udział w obstawianiu. Ogromne przychody generowane poprzez zakłady bukmacherskie pozwalają zarabiać zawodnikom pieniądze, których pozazdrościć mogliby im czołowi żużlowcy polskiej Ekstraligi. Dla przykładu podam, iż w sezonie 2004 Takahashi Mitsugu zarobił blisko 150 milionów jenów, co przy obecnym kursie daje w przeliczeniu bagatela około 5,2 milionów złotych.


Takahashi Mitsugu - jeden z najlepszych zawodników w historii wyścigów auto race
Foto - autoraceblog.jp

Auto race to sport, który uprawiany jest wyłącznie w Japonii. Obecnie w wyścigach tych udział bierze ponad 500 zawodników, zaczynając od dzieci (startują na pocket bikeach), a kończąc na sześćdziesięciolatkach. W japońskiej odmianie żużla występują także kobiety. Płeć piękna nie rywalizuje jednak z mężczyznami, a wyłącznie we własnym "sosie". Każdy z jeźdźców, zanim rozpocznie profesjonalną karierę, musi przejść organizowany przez specjalne szkoły jazdy kilkumiesięczny kurs, którego zwieńczeniem jest oczywiście egzamin.

Zobacz wyścig auto race:


Niejako na deser warto wspomnieć, iż pod koniec lat sześćdziesiątych, kiedy to zakazano uprawiania auto race na luźnych nawierzchniach, Jimmy Ogisu wraz z kilkoma zawodnikami wyjechał do Australii. Tam Japończycy wzięli udział w szeregu imprez żużlowych. W 1970 roku Ogisu zawitał nawet do Wielkiej Brytanii, gdzie na legendarnym stadionie Wembley wystartował w międzynarodowym turnieju indywidualnym. Potomkowie samurajów furory jednak w żużlu nie zrobili, a szkoda. Patrząc bowiem na ich potencjał z wyścigów auto race, dziś mogliby być jedną z liczących się nacji w tym sporcie. Światowy speedway mógłby zyskać na tym bardzo wiele.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
kamil

upadek musi być bolesny

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
iras

wszyscy powinni byc wykluczeni za wjazd prostym kołem w łuk:D

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
drabski

fajna sprawa z tym autorace. Super materiał!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
fabik

Mijanki? Gdzie wy je widzicie i porównujecie z naszym speedwayem? Zgodzę się, ze w lidze nia ma mijanek, ale wezcie nasze Grand Prix a to. Tu tylko kraweznik i jazda gęsiego, o zewnetrznej mozna zapomniec, tak jazda w kontakcie, ale jeden za drugim przez cały wyścig. Czasem tylko zdarzy sie atak i tyle. Nudne to.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
michas

Rzeczywiście biegi są całkiem ciekawe. Walki o wiele więcej niż w normalnym żużlu. Z chęcią bym zobaczył te autorace na żywo :D Widać, że Japończycy czują bazę.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Zoran

Oglądnąłem więcej filmików na YT z tymi japońskimi wyścigami i powiem szczerze, że jest więcej mijanek niż w naszym żużlu. Jazda długo w kontakcie jeśli tor na to pozwala. Prędkości takie, że klasyczna szlaka to przy nich pyrkanie. Nie rozumiem tylko dlaczego czasem jeden z zawodników ma handicap i startuje przed wszystkimi

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
do wojtaszek

Aleś mnie chłopie ubawił. Czy myślisz, że na asfalcie nie da rady jechać z uślizgiem? Jak nie wierzysz to poszperaj na YT, zawody supermoto. Tylko pamiętaj, że taki uślizg to strata prędkości.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
rory

całkiem całkiem ten japoński żużel :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
wiedzacy

a co mam mieć do tego FIM, skoro to nie jest rozgrywane pod aspicjami tej organizacji?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
legion

Przestańcie marudzić taką samą asfaltową nawieszchnie mają w Gnieżnie, Grudziądzu i kilku innych betoniarniach i też idzie wyprzedzać tylko po wewnętrznej oczywiście po błędzie prowadzącego więc zasadniczej rożnicy niema. Dziwie sie ze nasze zlotówy niestartuja jeszcze w Japonii skoro tyle tam płacą!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
adek

sylwetke maja jak zuzlowcy w latach 50 i 60 :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
działacz

Wygląda na to że jeżdżą bez tłumików i FIM im na to pozwala???

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
wojtaszek zg

Wolę zdecydowanie żużel. Tutaj mamy start, krawężnik i tyle emocji. Nie ma możliwości ataku po zewnętrznej. Jeśli atakujący nie wciśnie się przy krawężniku, to nawet nie ma co marzyć o wyprzedzeniu, bo asfalt nie pozwala na zbyt wiele. Luźna nawierzchnia dałaby dużo więcej emocji, ale jest równocześnie dużo bardziej niebezpieczna i trudniejsza w przygotowaniu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
TAKAHASHI

W Japonii powinni jeździć na nawierzchni ryżowej.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
jacenny

bez ślizgu to jednak trochę nie to... Powinni wrócić do żużlowych torów.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
michas

niezle stadiony maja w tej Japonii.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
rogal79

To może my dostosujmy nasz żużel do ich auto-race?
Świetny artykuł. Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Biskupin, Ww

W Stanach tez coś podobnego jest ścigają się na ciężkich maszynach po 1000 cm. W Europie na wyścigach Supermoto, też się ślizgają w łukach.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Maciej PSŻ

nasz żużel lepszy :D już się nie mogę doczekać sezonu

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
intro

szkoda że śmigają po asfalcie. Można było by ujednolicic zasady i rużyć żużel do przodu. Australia, usa, N Zelandia, Europa, Japonia...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0