Jan Krzystyniak: Szkolenie młodzieży powoli powraca do dawnego stanu

autor: Mateusz Kędzierski | 2010-02-17, 18:12 | źródło: sportowetempo.pl |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Jan Krzystyniak po kilkuletnim rozbracie z żużlem, postanowił powrócić do "czarnego sportu". W sezonie 2010 będzie on pełnił rolę szkoleniowca "Lwów" z Częstochowy. Były jeździec m.in. Stali Rzeszów opowiada o szkoleniu młodzieży w Polsce oraz o szansach Marmy Hadykówki Rzeszów na powrót do ekstraligi.

Z roku na rok w ligach polskich rośnie liczba zagranicznych juniorów. Zamiast tworzyć szkółki juniorskie i szkolić w nich młodych adeptów, polskie kluby chętniej przeznaczają pieniądze na młodzieżowców z zagranicy, którzy tym samym blokują miejsce w składach drużyn naszej utalentowanej młodzieży. Co o tym problemie sądzi Jan Krzystyniak? - Myślę, że kluby w tej materii odebrały już sygnał. Pocieszającym jest fakt, że szkolenie powoli powraca do dawnego stanu, chociaż na to potrzeba jeszcze trochę czasu. Najważniejsze, aby młodzi wykorzystali szansę podnoszenia swoich kwalifikacji. Ci, którzy startują u boku gwiazd mają sporo możliwości. Wypatrujemy następców Tomka Golloba. Tymczasem on wciąż jest jeden, niepowtarzalny, pomimo, że jego potencjalnym następcom naprawdę stwarzano i nadal stwarza się doskonałe warunki do uprawiania "czarnego sportu". Ta sytuacja po trosze przypomina mi nasze skoki. Wielki Adam Małysz jakoś w naszym gronie nie może doczekać się następcy i oby skakał jak najdłużej.

Były zawodnik rzeszowskiej Stali uważa, że w tym roku pierwszoligowa Marma Hadykówka ma bardzo duże szanse na wywalczenie awansu do ekstraligi. - Ekipa z Rzeszowa zmontowała silny skład. Żałuję, że na jej rzecz straciliśmy Lee Richardsona. Dobrze, że byliśmy skuteczniejsi w negocjacjach z Peterem Karlssonem, którego ofertą kusiła Marma. Maciek Kuciapa i Rafał Okoniewski powinni stanowić silne punkty drużyny. Tak się składa, że przed laty terminowali u mnie jako juniorzy. Maciek w Stali Rzeszów, Rafał w Polonii Piła. Chris Harris to kolejny silny punkt zespołu, no i młodzieżowiec Dawid Lampart, który z każdym sezonem czyni kolosalne postępy - kończy Jan Krzystyniak.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
foto speedway ckm

do dario
bzdury wygadujesz bardzo dobry zuzlowiec i bardzo dobry szkoleniowiec

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
dario

Świetny żużlowiec, słabszy jako trener ..... pozdro z Rzeszowa (nb. tak jak drugi Wielki z tamtych dni - Janusz Stachyra..)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Kankuros

Wielkie pozdrowienia dla Pana Janka z Rzeszowa!!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
necrobutcher

MK bzdury wypisujesz. Jan Krzystyniak startował w Rzeszowie w sezonach 1989, 1990, 1991, 1992 i 1993, a więc nie prze taką znowu chwilę. W Lesznie jeździł krócej w sezonach 1986, 1987 i 1989. Przy czym w sezonie 1986 nie pojawiał się prawie wcale na torze - jeśli pamiętam. Pod koniec kariery Krzystyniak jeździł, jeśli już to w Poloni Piła (1994, 1995, 1996 i 1997), karierę definitywnie kończąc w barwach Iskry Ostrów (1998).

Krzystyniak ze Stachyrą zakończyli w Stali Rzeszów pewien etap swojej historii i historii klubu. Doszło do wymiany pokoleniowej, ci co wyrastali przy ich boku (Wilki, Winiarz, Kuciapa czy Trojanowski), po odejściu obydwu liderów (do Piły i Częstochowy), wberw wszelkiej logice wydobyli klub z II ligi do najwyższej klasy rozgrywkowej. To był coś. Stachyra później wrócił (1997 r.) i spisywał się doskonale do momentu pamiętnego "wiszenia na siatce w Toruniu". Pozdro.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
tiger Stal Rzeszów

Pozdrowienia dla Pana Jaśka Krzystyniaka, pamiętam dobrze jego straty w Rzeszowie, razem z Jaśkiem Stachyrą ciągnęli wynik do przodu i gdyby nie słaba para środkowa w postaci Krzysztof Nurzyński i Piotr Podrzycki mielibyśmy na pewno jakiś medal (J. Stachyra startował zazwyczaj z nr 9 u siebie i z nr 1 na wyjeździe, J. Krzystyniak z nr 13 u siebie i z nr 5 na wyjeździe). Za czasów (pierwsze lata) Krzystyniaka i Stachyry u siebie wygrywaliśmy zazwyczaj wszystko, na wyjeździe przegrywaliśmy różnicą do 10 punktów...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Siwy Stal

Jasiek Wielki Szacun za te słowa też ale przed wszystkim za te lata spędzone w Stali . Ta siła spokoju przed każdym startem to było coś inni kopali przestawiali a pan Jasiek luzik ustawiony przed taśmą czekał na bieg i tak robił swoje starzy kibice na pewno to pamiętają

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
ARTEK

Do MK lecz najlepsze lata dla pana Janka to lata spędzone w Zielonej Górze,potem była jeszcze Piła i Ostrów,ale to był już zmierzch.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Iron Rzeszow

Brawo panie Janku.Pozdrowienia. Pamietam pana swietna jazde w Stali Rzeszow gdzie byl pan liderem naszej druzyny.Zawsze swietna postawa, i dyspozycja na torze w kazdym meczu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
kibic stali

do mk pod koniec kariery to on jeðzilw pile w rzeszowie to była kulminacja jego formy

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
kibic stali

do mk to nieprawda w rzeszowie jeździł dośc długo z bardzo dobrym skutkiem w okresie kiedy on razem z januszem stachyrą żadzili na torze w rzeszowie ja zaczynałem swoja kibicowską przygode z zuzlem ach co za czasy

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
MK

Nie zapominajmy, że pan Jan Krzystyniak to przede wszystkim Falubaz i potem Unia Leszno, a Stal Rzeszów - przez chwilę i niemal pod koniec kariery...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0