W trakcie jednego wyścigu dwa razy zlekceważyłem Tomka Golloba - III część rozmowy z Ryszardem Dołomisiewiczem

autor: Mirosław Lewandowski | 2010-01-27, 14:00 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Wraz z początkiem lat dziewięćdziesiątych kariera Ryszarda Dołomisiewicza zaczęła zmierzać do końca, choć sam zawodnik nie zdawał sobie jeszcze z tego sprawy. Pierwszy sygnał otrzymał w 1991 roku podczas Kryterium Asów im. Mieczysława Połukarda. Dalej wszystko potoczyło się już bardzo szybko...

Mirosław Lewandowski: Lata dziewięćdziesiąte będą ci się chyba kojarzyć wyłącznie z kontuzjami. Najpierw upadek z Piotrem Świstem w Wiener Neustadt, a na inaugurację sezonu 1991 kontuzja odniesiona po walce z Tomaszem Gollobem. To wydarzenie podzieliło bydgoskich kibiców...

Ryszard Dołomisiewicz: Zacznę od tego, że sezon 1991 był pierwszym, w którym byłem przygotowany do jazdy na 100 procent. Miałem reklamodawców i zorganizowałem sobie całe zaplecze sprzętowe. A odpowiadając na twoje pytanie, wyścig z Gollobem to była walka o prestiż. Ja wygrałem start i dałem się wypchnąć na pierwszym łuku. Wiedziałem jednak, że jestem na tyle szybki i spasowany z torem, że bez problemu go wyprzedzę. Byłem przekonany, że nie będzie się spodziewał mojego ataku przy bandzie. Tomek mimo młodego wieku był jednak na tyle doświadczonym żużlowcem, że zamknął gaz i nie zostawił mi miejsca. Nie byłem na to przygotowany i wpadłem na jego koło, a takie sytuacje zawsze kończą się tak samo, spotkaniem z bandą.

Rozumiem, że nie masz pretensji do Tomka Golloba?

- W trakcie jednego wyścigu dwa razy go zlekceważyłem. Pierwszy raz nie doceniłem Golloba na pierwszym łuku, a drugi raz, kiedy go wyprzedzałem. To, że upadłem i doznałem kontuzji kręgosłupa mogę zawdzięczać tylko sobie. Tomek nie ponosi za to żadnej winy.

Upadek wyglądał fatalnie, ale ty już miesiąc później pojawiłeś się na torze i od razu zdobyłeś wspólnie z Tomkiem Gollobem tytuł mistrzów Polski w jeździe parami...

- Upadek podczas Kryterium Asów zaowocował urazem kręgosłupa. Takie kontuzje leczy się przez pół roku w gipsie, a drugie pół roku trwa rehabilitacja. Tymczasem leczenie trwało miesiąc. Lekarzowi, który się mną opiekował, groziło odebranie uprawnień lekarskich. Większość chirurgów ortopedów twierdziła, że trzeba mnie zawinąć w gips. Natomiast on zrobił gorset, zatrudnił rehabilitantów i równocześnie w trakcie leczenia przechodziłem ćwiczenia wzmacniające mięśnie. W praktyce wyglądało to tak, że już po tygodniu próbowałem samodzielnie chodzić. Jak napiąłem mięśnie kręgosłupa, wokół złamanego miejsca, mogłem zrobić kilka kroków. Jak rozluźniłem mięśnie, to bezwładnie waliłem się na ziemię. Po miesiącu ćwiczeń mogłem chodzić normalnie i dodatkowo nie czułem żadnych braków kondycyjnych.

Wracając do finału MPPK, w którym starowałeś w parze z Gollobem, czy rzeczywiście zdobyliście złoto nie zamieniając ze sobą żadnego słowa w parkingu?

- To jest nieprawda, między nami nie było żadnego zgrzytu. Inną sprawą jest to, że zawsze mało ze sobą rozmawialiśmy, ponieważ mieliśmy zupełnie inne charaktery. To, że zdobyliśmy wspólnie ten tytuł świadczyło jedynie o naszym profesjonalizmie. Po prostu wyjeżdżaliśmy na tor i dowoziliśmy ważne punkty, bez względu na różnice dzielące nas w parkingu. Poza tym Tomek od początku miał swojego menadżera w postaci ojca, który go odpowiednio reklamował i dbał o jego wizerunek. Jak zrobił wynik, to wszyscy o tym wiedzieli. Jak już mówiłem wcześniej ja nie dbałem o swój wizerunek w mediach i mój wynik nie był tak nagłaśniany.

Mimo kontuzji i niesamowicie krótkiej rehabilitacji w lipcu wystartowałeś w finale Mistrzostw Świata Par, który odbył się w Poznaniu. Polska z 9 punktami zajęła ostatnie, siódme miejsce. W czym upatrujesz przyczynę tej porażki?

- To na pewno nie byłe wina zbyt wolnego sprzętu. Natomiast jestem przekonany, że gdybym startował w parze z Tomaszem Gollobem, moglibyśmy osiągnąć całkiem dobry rezultat. Tymczasem wtedy trwała nagonka na klan Gollobów i dla Tomka zabrakło miejsca kadrze. Gdyby ówczesne władze nie uniosły się honorem, moglibyśmy osiągnąć dużo więcej. On był już dość doświadczony i przede wszystkim w ogóle się nie stresował, w przeciwieństwie do moich kolegów, z którymi wtedy startowałem.

A potem przyszedł ten feralny, ligowy mecz w Rybniku...

- To był mój ostatni start w tych zawodach. Na pierwszym łuku było bardzo ciasno, zawodnik miejscowego "ROW-u" Dariusz Fliegert wywiózł mnie pod samą bandę, gdzie nie miałem możliwości wykonać żadnego manewru. Natychmiast po upadku znalazłem się na pogotowiu w Rybniku. W tym wszystkim muszę stwierdzić, że miałem szczęście w nieszczęściu. Szczęście bo lekarz który mnie przyjął nie wypuścił mnie do domu, tylko skierował na badania do szpitala w Wodzisławiu Śląskim. Gdyby zezwolił na powrót do Bydgoszczy, to pewnie skończyłoby się to moim zgonem.

Jaka była pierwsza diagnoza lekarzy?

- W szpitalu znalazłem się na sobotnio-niedzielnym dyżurze, podczas którego pracował jeden lekarz i początkująca pielęgniarka. Nie mogłem oddać moczu, a pielęgniarka była pewna, że krępuję się przy niej wysikać do tzw. "kaczki". Wtedy jeszcze nie wiedziałem, ze mam przebity pęcherz. Drugiego dnia rano przyjechała karetka z Bydgoszczy, żeby mnie odebrać, bo lekarze stwierdzili, że byłem za bardzo poobijany i nie mogłem samodzielnie dojechać do domu. Młody lekarz z Bydgoszczy, Sławomir Listopadzki stwierdził, że trzeba natychmiast operować i zrobił przy tym niezłą awanturę na oddziale. Do końca życia zapamiętam nazwisko doktora Listopadzkiego, bo to właśnie dzięki niemu żyję.

Lekarze z Wodzisławia Śląskiego nie rozpoznali prawidłowo urazu?

- Niestety nie, a pierwszy odzew po reakcji doktora Listopadzkiego był taki, że młody żółtodziób się wychyla i chce pouczać doświadczoną kadrę. Na szczęście ten "zimny prysznic" zadziałał, lekarze natychmiast przerwali obchód i zawieźli mnie na salę operacyjną. Po powrocie do Bydgoszczy w tamtejszym szpitalu wojskowym słyszałem rozmowy, że lekarze w szpitalu na Śląsku przeprowadzili operację tylko po to, żeby mieć święty spokój.

Co było potem?

- Nie wiedziałem jeszcze, że ta kontuzja uniemożliwi mi powrót na tor, dlatego rozmawiałem z lekarzem klubowym o rehabilitacji, która pomogłaby odzyskać kondycję. Po konsultacjach z doktorem Waldemarem Dudzicem, który mnie leczył okazało się, że kontuzja jest bardzo poważna. Nawet niegroźny upadek mógłby spowodować powikłania, które groziły nawet śmiercią. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że dalsza jazda nie ma sensu. Po pierwsze za dużo bym ryzykował, a po drugie wynik sportowy mógłby być już tylko gorszy.


Ryszard Dołomisiewicz

Wśród kibiców krążyły opinie, że zakończyłeś karierę, ponieważ nie widziałeś w Polonii miejsca dla siebie i teamu Gollobów...

- Kontakty z teamem Gollobów nie miały z moim zakończeniem kariery nic wspólnego. Z resztą gdybym chciał dalej jeździć, to przecież mógłbym startować w innym klubie. Odpowiadając na te wątpliwości kibiców mogę jasno powiedzieć, że ani Gollobowie dla mnie, ani ja dla Gollobów nie stanowiliśmy żadnej przeszkody i konkurencji w klubie.

Czy Polonia interesowała się twoim zdrowiem i dalszym przebiegiem kariery po upadku w Rybniku?

- W tym czasie klub przechodził zmiany. Odebrano go milicji, przez co zamiast GKS - Gwardyjski Klub Sportowy pojawiła się nazwa BKS - Bydgoski Klub Sportowy. Ja w tym czasie byłem w szpitalu. Doszło do tego, że kiedy z niego wyszedłem był już zupełnie inny zarząd i nie wiedziałem do kogo się zwrócić. Po skończonym sezonie nie podpisałem kontraktu z Polonią Bydgoszczą, ponieważ leczenie trwało za długo i było na to po prostu za późno. Wtedy z pomocą przyszła GKSŻ, która zaproponowała mi starty w Anglii. Natomiast PZM zaoferował pomoc w znalezieniu pracy na Wyspach. Dalej miałem też ważną licencję, dzięki czemu nawet bez przynależności klubowej mogłem brać udział we wszystkich turniejach indywidualnych i reprezentować barwy Polski. Z wiadomych przyczyn nie skorzystałem z tych możliwości.

Czyli Polonia Bydgoszcz zajęła się po prostu swoimi sprawami zostawiając cię samego?

- Nie do końca. Klub stanął na wysokości zadania i zorganizował mi turniej pożegnalny. Mimo, że było wiele negatywnych opinii i nieprzychylnych mi głosów, udało się przygotować ciekawe widowisko. Zaprosiłem bardzo mocną stawkę zawodników. Kibice mogli zobaczyć pokazy jazdy na motocrossie i na motocyklach ulicznych. Jedna z bydgoskich firm przygotowała również specjalne przeszkody z desek. Dzisiaj trudno byłoby zorganizować taki turniej.

Jak wspominasz swój ostatni wyścig?

- Podczas turnieju odjechałem jeden pokazowy bieg, ponieważ na pełny start nie pozwoliła mi kontuzja. Przez uraz nie odczuwałem już przyjemności z jazdy. Na pewno było wzruszenie, bo na moje pożegnanie przyszło wielu wspaniałych kibiców, którym jeszcze raz pragnę bardzo podziękować za ich doping przez te 10 lat mojej kariery.

Czym zająłeś się po zakończeniu kariery?

- Najpierw chciałem wykorzystać swoje doświadczenie i sprawdzić się w roli trenera. Niestety wynagrodzenie, które było na poziomie najniższej średniej krajowej, szybko wybiło mi ten pomysł z głowy. Później zacząłem prowadzić odlewnie jubilerską. Zająłem się również hodowlą koni. To jest hobby zarówno moje, jak i mojej córki. Ona oprócz tego, że jeździ konno dla przyjemności, bierze też udział w różnych zawodach. Stawała już na podium Mistrzostw Polski Juniorów. Jej ostatnim sukcesem jest zwycięstwo w Mistrzostwach Pomorza i Kujaw w Skokach przez Przeszkody w sierpniu 2009 roku.

Kogo szczególnie wspominasz z czasów, kiedy byłeś liderem bydgoskiej drużyny?

- Chciałbym powiedzieć kilka słów o Ryszardzie Niescieruku. To był niezwykle kontrowersyjny człowiek, ale bez wątpienia wyprzedzał swoją epokę. Tego pokroju ludzie dopiero od niedawna zaczęli funkcjonować w świecie komercji. Nieścieruk wiedział do kogo dotrzeć i jak osiągnąć wynik. On był urodzonym menedżerem, ale ponieważ wtedy taka funkcja nie istniała, pełnił rolę trenera. Dlatego otaczał się asystentami, którzy zajmowali się szkoleniem. Natomiast on pomagał promować klub i czuwał nad utrzymywaniem odpowiedniego wizerunku. Miał jeszcze jedną, niewątpliwą zaletę. Potrafił w sposób inteligentny przedstawiać swoje racje, nikogo przy tym nie obrażając.

Dzisiaj Ryszard Dołomisiewicz prowadzi swoją restaurację. Na stadiony żużlowe zagląda rzadko, ponieważ obca jest mu atmosfera panująca w obecnym żużlu. Jednak wspomnienia z najlepszych lat jego kariery są wciąż żywe. Kibice Polonii również nie zapomnieli o "Dołku" i o jego wkładzie w promowanie bydgoskiego i polskiego żużla. Za te 10 lat spędzonych na żużlowych torach całego świata - dziękujemy!

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
bondar

może z kontuzjami gollob i nie miał nic wspólnego ale z zakończeniem kariery pana rysia jak najbardziej byłem świadkiem jak w meczu drużynowym z toruniem kiedy tomek miał jechać jako rezerwa taktyczna w parze z panem Dołomisiewiczem ojciec powiedział do tomka no to teraz pokaż mu k.rwa kto jest lepszy żal.pl WIELKI SZACUN DLA PANA PANIE RYSZARDZIE JEST PAN WIELKIM DYPLOMATĄ ALE LUDZIE KTÓRZY BYLI BLISKO ZNAJĄ PRAWDĘ

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Maciek z Bydg.

RYSIU Dziękujemy !!!!!!!!!!!!! Nadal masz fanów którzy pamiętają i nie zapomną !!!!!!! Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
antybufon

Jak powiedział Dołek Tomek nic nie miał wspólnego z jego kontuzjami i zakończeniem kariery ale oczywiście oszołomy wiedzą lepiej!!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
doktor

Wspomniany w wywiadzie doktor Listopadzki pracuje obecnie w szpitalu Biziela w Bydgoszczy na oddziale urologii

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
jimmy

Wojtek, Wojtek ... tak krzyczeliśmy gdy Żaba puścił Dołka na I miejsce w ćwierćfinale IMŚ - czy ktoś to pamięta ??? :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
byly zulowiec polonii

CO TU KRAKAC DOLEK POPROSTU SPEŃKAŁ I TYLE
WIADOMO BYLO ZE ROSNIE MISTRZ TOMEK GOLLOB
I DOLEK NIE MÓGL TEGO PRZEBOLEC ZE JEST LEPSZY OD NIEGO PO KONTROWERSJACH Z WLADKIEM G.NAJLEPIEJ ZGONIC NA KONTUZJE!!
DOBRY TO ON MOZE BYL ALE NA LATA 80

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
PePe

W roku 1991 miałem 15 lat ale do dziś gdy zamykam oczy pamiętam i widzę jazdę Pana Rysia,To był i jest SUPER GOŚĆ. Napewno jeździł inteligentniej od Golloba. Każdy z resztą wie że Papa Gollob wprowadzał niezbyt dobrą atmosferę po to aby promować synów.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
kzg

Gollob jeżdzi tak do dziś, zajeżdża tor jazdy(najczęściej juniorom) oglądając sie za siebie, tylko w lidze...w GP tak nie potrafi...,oby jeszcze komuś nie zakończył kariery..

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Hąs Fąs

Do PanFan - wiem że NetF@ns są na każdym meczu ale w internecie! nazwa "Fani Internetowi" zobowiązuje.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Ręka

Nie jestem z Bydgoszczy ani z okolic.Jeśli chodzi o restauracje "Czarny Koń"to z tego co widziałem na internecie to sprawia przyjemne i przytulne miejsce.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
bielik

Rysiu Rysiu D Rysiu dołek ole...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
PanFan

do Hąs Fąs - NetFansi raczej z kafejki by nie skorzystali, bo oni są na każdym meczu. :P ###
do rzygus - "Czarny Koń" w Żołędowie, jadąc z Bydgoszczy do Gdańska po lewej stronie, tylko nie pomyl z "Dakotą"!!! Knajpa Dołka jest prawie naprzeciw, tylko od drogi oddalona, musisz wjechać w dróżkę dojazdową i przejechać nią dobre 100m w bok by dotrzeć.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Kongo

Pamiętam wypadek z Wiener Neustadt w wiadomościach sportowych podali informację o bardzo grożnym wypadku, że stan zdrowia Dołka jest ciężki zamarłem zrobiłem się blady ,potem zdementowano informację że to Piotr Świst jest w stanie ciężkim.Na filmie VHS było widać jak Dołek ma uślsk upada świst omija przejeżdża mu przez dłoń i wpada na betonowe trybuny, wyglądało to strasznie.Pozdrawiam cię Rysiu ostatnio byłem w twojej restauracji Czarny koń w Żołędowie żarcie ok Ciebie na miejscu nie było Może zjawię się na balu żużlowca słyszałem że organizujesz i Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
andy

Bylem na tym meczu w Rybnku, Darek nie że nie zostawił miejsca ale po prostu "wsadził" Dołomisiewicza w płot. Pan Dołomisiewicz bardzo fair mówi o tym wypadku

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Buli

Po przeczytaniu wszystkich części wywiadu a szczególnie po tym jak Dołek odniósł się do kwestii Gollobów widać, że facet ma ogromną klasę. Mimo iż cenie Tomka za osiągnięcia sportowe to muszę stwierdzić, że z jego małostkowością daleko mu do poziomu Dołomisiewicza.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
(7)

Tak pan Ryszard odpowiedział dyplomatycznie.Jaki był Papa Gollob to chyba każdy wie,zawsze musiał wtrącić swoje trzy grosze,niedawno obejrzałem filmik na YouTube wywiad z Tomkiem Gollobem z 1991r gdzie Papa stoi i kontroluje słowa Tomka.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Kapitan Polska

Jest bardzo dyplomatyczny .A prawda jest taka. W Bydgoszczy kochali już tylko Gallopa, Dołek dwoił się i troił zeby byc lepszy od niego ale to było tylko walenie głową w mur . Stąd te kontuzje. Byłoby coraz gorzej i w końcu wszyscy by się z niego śmieli lub mu wspólczuli. Szkoda mi straconej kariery tego super- gościa Dołka.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
do rzygus

pedzacy krolik!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
trawiasty

Do ~DD
"Człowiekiem trzeba być zawsze, nie tylko dla kasy." - ŚWIĘTE SŁOWA! Zapamiętam je do końca życia. Dzięki!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Mario

Czarny Kon .... trasa wyjazdowa z Bydgoszczy ns Gdansk..

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
DD

Do PolStartOrz
Gollob jest z Gorzowa - sam tak stwierdził.
Do Shagrath
Przestań znawco wybielać Golloba, poczytaj książkę "DOŁEK" tam Rysiek powiedział całą prawdę. Dziś Dołek po latach nie chce rozdrapywać starych ran i właśnie po tym można poznać klasę człowieka.
DOŁEK BYŁ - JEST - I ZAWSZE BĘDZIE LEPSZY OD GOLLOBA.
Człowiekiem trzeba być zawsze,nie tylko dla kasy.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Ad .zak

W latach 80-tych było trzech juniorów i trzech seniorów Co mogli zawojować świat. Juniorzy to R. Dołomisiewicz. S. Drabik. P. Świst. Seniorzy to. A. Huszcza. R. Jankowski. W. Żabiałowicz. Tylko nie mieli odpowiedniego sprzętu. Pozdr5awiam wszyskich prawdziwych kibiców żużla. Adam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Ad .zak

Panie Ryszardzie dziękuję za Chorzów 86. Byłem na stadipnie i widziałem wszystko na żywo Młodzież tego nie zna i nie może pamiętać. Serdeczne pozdrowienia z Częstochowy.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
karol

Wielkie dzięki dla Dołka za to co zrobił dla Polonii, dla nas - kibiców. Byłem szczylem wtedy, ale do dzisiaj pamiętam i będę pamiętał Ryśka. Talent olbrzymi. Dzisiaj z jego umiejętnościami i charakterem byłby Mistrzem Świata. Jeszcze raz dzięki !!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Feddy

jestem ws stanie zaryzykować stwierdzenie że gdyby nie feralne kontuzje DOŁEK osiągnąłby więcej niż TOMEK,to był talent niesamowity któremu zabrakło w pewnym momencie dobrego menago

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
kopernik

Dołek to był gość, przepraszam Dołka - Dołek to jest gość. Uwielbiałem jego pojedynki z Żabą i emocje, ktore dostarczył w 86 r. w finale IMŚ w Chorzowie i wiele innych zawodow - Pozdrowienia od kibica zza miedzy

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Darek ostrów

Dobrze że dołek tą sytuacje z gollobami wyjaśnił ,choć pewnie i tak "znawcy" wiedzą lepiej niż sami zainteresowani. Moje zdanie jest takie że pewnie była miedzy nimi rywalizacja o prym w klubie ,pewnie i zgrzyty były, ale to w sumie jest normalne kiedy dwa wilki się spotkają to jeden chce być lepszy od drugiego i tyle. Oczywiście że szkoda że Dołek szybko skończył z zawodowym żużlem bo faktycznie zawodnikiem był b.dobrym ,z drugiej strony "mamy" światowego zawodnika /jeden z najlepszych w historii tej dyscypliny/ który do dzisaj jest czynnym sportowcem /gollob/ a który w pewnym sensie i dla nas zrobił kawał dobrej roboty, więc myślę że powinniśmy sie cieszyć bo niedługo o gollobie bedziemy mówić w czasie przeszłym.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
APAP

Do rzygusa.Restauracja nazywa się Czarny Koń i jest w Żołędowie pod Bydgoszczą.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
PolStartOrz

Mieczysław Połukard, Ryszard Dołomisiewicz, Tomasz Gollob - legendy BYDGOSZCZY!
Tego nic nie zmieni!
Gollob odszedł dla pieniędzy, ale co miał zrobić? On walczy o tytuł IMŚ i do tego celu ich potrzebował. Powinniśmy się cieszyć, że na jego zastępstwo znalazł się tak wspaniały człowiek, jakim jest Andreas Jonsson.
Ja jestem dumny z tego, że AJ jest u nas.
Zrozumcie bydgoszczanie, że Gollob to nasza wizytówka. Gdziekolwiek jeździ, to bydgoszczanin! Zapomnijmy o żalach i cieszmy się tym, co mamy. Okażmy SOBIE NAWZAJEM szacunek! W przeciwnym razie nikt nie będzie nas szanował. Jeden bydgoszczanin nie może pluć drugiemu w oczy! AMEN!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
arur t-ow z nl-u

Ludzie to że nie szuka i być może nie mówi prawdy to zasługa systemu i godzin wychowawczych w milicyjnej Polonii.Za małolata mu wpoili jak ma się wypowiadać i tak mu zostało ,a nie jakaś klasa człowieka jak to inni piszą.Zresztą sam to w poprzedniej części zaznaczył.Ale fakt jest jeden i nie podważalny w tamtych czasach Dołomisiewicz siał postrach w I-wszej lidze i nie było mocnych na typa.Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
jack z Torunia

Jestem z Torunia. Czasy Dołomisiewicza to moje nastoletnie życie więc wielką sympatią do niego nie pałałem ale zawsze miałem wielki szacunek. Z biegiem lat coraz bardziej doceniałem jego jazdę. Byłem w Bydgoszczy na tym finale par miesiąc po kontuzji kręgosłupa. Naprawdę nie mogłem wyjść z podziwu jak jeździł po takiej kontuzji. Był potem obszerny wywiad z Dołkiem na trybunach stadionu przy Sportowej o tym feralnym wypadku. Wówczas Dołek miał wielki żal do Golloba. Mam gdzieś jeszcze ten wywiad nagrany na video. Jak widać z biegiem lat nie tylko kibice zmieniają poglądy na wiele spraw (swoją droga nie winiłem Golloba za ten upadek, raczej to była wina Ryśka). Podobnie będzie z Wami drodzy młodzi kibice tratujący żużel jak pole walki, napinki i obrażania innych. Dla mnie podobnie jak dla wielu kibiców po 30-tce i starszych wazne jest dobro speedwaya i emocje a w całej dyscyplinie a nie dobro tylko i wyłącznie własnego klubu. A wracając do Dołka to potrafię wyobrazić sobie go w wielu akcjach. To były czasy... Pozdrawiam kibiców żużla naszego kochanego!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
rzygus

Jak sie nazywa ta restauracja i gdzie sie mieści?
Podpowie ktoś?
Dziękuję i pozdrawiam!!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
APAP

Panie Ryśku dziękujemy że mogliśmy podziwiać pana jako wyśmienitego zawodnika a dzisiaj pokazał pan dużą klasę nikogo nie obwiniając za to że pecha miał pan ogromnego.Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
dobrze zorientowany

Dlaczego Dołek skończył karierę?
Po jego ostatniej kontuzji trenerem/menagerem
była Papa Gollob. Zagwarantował Dołkowi miejsce w składzie pod nr 16/8 czyli na rezerwie. Papa tłumaczył się że nic więcej nie może mu zagwarantować ponieważ Dołek jest po kontuzji i jego forma jest niewiadomą.
Dołek uniósł się honorem i zakończył karierę.
To są fakty z telewizji. Obie zainteresowane strony przed kamerami sie tak wyraziły.
Pozdrowienia dla prawdziwych kibiców!!!
p.s. Już niedługo, już niedługo!!!
Sezon coraz bliżej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
boski

Super wywiad. Proszę o więcej z innymi zużlowcami, chociażby Plech, Jankes, Huszcza czy mniej znani. POzdro

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Hąs Fąs

Fajnie jakby Dołek otworzył w Bydzi jakąś kafejkę internetową, żeby bydgoscy kibice internetowi czyli "NetF@ns" mogli razem zasiadać i śledzić relacje live. Pozdrowienia od fanów Hansa.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
jur

To facet z jajami. I tyle.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
fred

I co tu dużo komentować?Dołek grzeczny do bólu-Tomek zamknął gaz i nie zostawił mi miejsca,to chyba nie wymaga komentarza.Niedawno w bardzo podobnej sytuacji jeden z młodych żużlowców Polonii o mało nie zabił ze złości Nicholsa,sami oceńcie który lepiej się zachował-Dołek czy Emil?
Panie Ryszardzie po co ta skromność?my i tak wiemy jak było. Klany(np.Gollobów)już w zasadzie nic nie mogą,a ostatni głośny klan niedawno rozgonili w Lesznie.
Jasiu Tobie oraz wszystkim obchodzącym dzisiaj urodziny życzę udanego wieczoru i jeszcze raz wszystkiego dobrego.
PS. A to wszystko co ja piszę o żużlu to nie bierz aż tak bardzo do siebie

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
gollobfan

Cokolwiek by ludzie nie mówili, ja jestem dumny z tego, że mieliśmy w Bydgoszczy dwóch SUPER WYCHOWANKÓW Dołka i Tomka i nic i nikt tego nie zmieni!!! Dziękuję im za wspaniałe chwile na torze i życzę im powodzenia! P.S. Panie Rysiu super wywiad imam nadzieję, że wszyscy odwalą się teraz od Tomka Golloba. Mam nadzieję, że kiedyś zobaczymy duet trenerski w Polonii Ryszard Dołomisiewicz & Tomasz Gollob!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
kibic z gdańska

Rysiu za te słowa ,w których nie szukasz winnych chcę ci powiedzieć że byłeś i jesteś wielki

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Max

Dołek, jeden z najlepszych żużlowców w historii Polonii, fenomenalny. Pamiętam wciąż ten czerwony [zbiornik paliwowy] motor, chociaz było to prawie 20 lat temu. W Bydgoszczy nie miał sobie rownych, malo kto mogl z nim tutaj wygrac. Dołek, Gollobowie, Jacek Wozniak, W.Cieslewicz, PiKej, Rutecki. To była druzyna, to były czasy :))

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Shagrath

To co pisałem po pierwszej części wywiadu, teraz się potwierdziło w słowach Rysia. Wszystkim napinaczom polecam wrzucić link do tej części wywiadu do zakładek i jak Wam przyjdzie ochota na plucie na Golloba za "zakończenie" kariery Dołka to otwierać link i czytać, ze zrozumieniem.
Dla "Dołka" zaś kolejne wyrazy uznania. Po latach mógł nawymyślać co tylko chciał, a jednak po raz kolejny pokazał wielką klasę.
Rysiu, jesteś wielki, na zawsze w pamięci fanów ze Sportowej, howgh!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
ggfh

wielkie dzieki Dołek raz jeszcze za wszystkie chwile radosci!!!
do blef: to nie wybielanie, tylko dyplomacja. potwierdza tylko klase pana Ryszarda.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
POLONISTA (Ż)

Widziałem ten wyścig z Kryterium, Gollob załatwił Dołka tego jestem pewien!!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Fan

Nienaganna technika,szybkie wyjscie ze startu,poprostu wszystko na miejscu,Dołek zdecydowanie za szybko zakonczyl przygode z zuzlem,do dzis pamietam tamten bieg z udzialem Tomka Golloba,mozna powiedziec ze Tomek podobnych biegow w swej karierze mial wiele takze trudno powiedziec cokolwiek blizej o jakiejkolwiek zlosliwosci na torze.Rysiu , Rysiu D.. Rysiu Dolek OLE !!!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
speedwaygirl

super zawodnik,z sentymentem wspominam jego biegi...wywiad-klasa!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0