Tour de Ski szansą dla biegaczy mocnych w technice klasycznej

autor: Daniel Ludwiński | 2008-12-29, 13:15 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

W bieżącej edycji cyklu Tour de Ski zarówno w rywalizacji mężczyzn jak i kobiet po cztery etapy rozgrywane są techniką dowolną, a po trzy klasyczną. Wydawać by się więc mogło, że w tych zawodach większe szanse będą mieli specjaliści od "łyżwy”, jednak bardziej szczegółowa analiza wykazuje, że jest dokładnie odwrotnie.

Spośród czterech etapów, w których walka toczy się stylem dowolnym aż trzy to sprinty i prolog, czyli zdecydowanie najkrótsze dystanse. Prześledźmy to dokładniej na przykładzie Touru kobiet: rozegrany w sobotę w Oberhofie pierwszy etap w liczył 2,8 km, poniedziałkowy sprint w Pradze to 1,3 km, a identyczna rywalizacja w Novym Mescie jest krótsza o kolejne 100 metrów. Trzeba jednak przyznać, że w przypadku sprintów czołowe zawodniczki trasę pokonują czterokrotnie: raz w kwalifikacjach, a następnie w ćwierćfinale, półfinale i finale. Po przeliczeniu wychodzi więc odpowiednio 5,2 km i 4,8 km na każdy sprint, co razem z prologiem daje łącznie 12,8 km, jednak trzeba tu zaznaczyć, że sprint to konkurencja specyficzna, o nieco innym charakterze niż biegi na dłuższych dystansach, z uwagi na przerwy pomiędzy poszczególnymi startami. Ostatnim, ale zarazem niezwykle istotnym, etapem rozgrywanym "łyżwą” będzie finałowy podbieg pod stok slalomowy w Val di Fiemme liczący 9 kilometrów. Łącznie panie pokonają więc tą techniką 21,8 km w przeciągu całego cyklu.

Etapy rozgrywane techniką klasyczną są tylko trzy, jednak każdy liczy dziesięć kilometrów i w efekcie stylem tym zawodniczki przebiegną o blisko dziewięć kilometrów więcej niż "łyżwą”. Warto więc przypomnieć, że Justyna Kowalczyk od początku swojej kariery preferowała właśnie starty w "klasyku”, co jeszcze bardziej może zwiększać jej szanse na dobry wynik. Z drugiej jednak strony Polka jest już obecnie zawodniczką na tyle mocną, że sukcesy potrafi odnosić niezależnie od techniki jaką rozgrywane są poszczególne biegi.

Różnica w ilości kilometrów do pokonania poszczególnymi stylami jest jeszcze bardziej widoczna w przypadku Touru mężczyzn. Długość sprintów i prologu jest tu niemal identyczna (13,75 km) jak u pań, a do tego dochodzi liczący 10 kilometrów finałowy etap w Val di Fiemme, co razem daje niespełna dwadzieścia cztery kilometry do przebiegnięcia "łyżwą”. Trzy etapy rozgrywane "klasykiem” liczą natomiast aż pięćdziesiąt kilometrów (kolejno: 15, 15 i 20), co daje ponad dwukrotnie dłuższy dystans.

Warto więc przypomnieć, że w dwóch poprzednich edycjach podział stylów był daleko bardziej wyrównany: wówczas biegacze i biegaczki mieli do pokonania zbliżone ilość kilometrów każdą z dwóch technik. Sytuacja z tak nierównomiernym rozdzieleniem stylów ma więc miejsce po raz pierwszy.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.