Moje wyniki były niespodzianką i dla mnie - rozmowa z Dario Cologną, zdobywcą Pucharu Świata w biegach narciarskich

autor: Daniel Ludwiński | 2009-11-27, 06:40 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dario Cologna był prawdziwym objawieniem ubiegłego sezonu. Mało znany wcześniej biegacz narciarski błyskawicznie dołączył do światowej czołówki i wygrał najpierw Tour de Ski, a następnie klasyfikację generalną Pucharu Świata. Obecnie intensywnie trenuje, żeby wrócić do formy sprzed kontuzji odniesionej latem, jednak znalazł czas, żeby udzielić wywiadu dla SportoweFakty.pl.

Daniel Ludwiński: Twoje tegoroczne przygotowania do nowego sezonu zakłóciła kontuzja. Powiedz jak dokładnie doszło do tego wypadku?

Dario Cologna: Stało się to w trakcie treningu, gdy ćwiczyłem sprint. Upadłem i nabawiłem się kontuzji ścięgna udowego.

Jak zmieniło to twoje treningi? Gdzie odbyłeś zgrupowania?

- Miałem kilka tygodni przerwy. Jeśli chodzi o miejsca treningów, to były to Oberhof, Davos, Magglingen. Tuż przed początkiem sezonu byłem natomiast w Norwegii.

Jak oceniasz swoją obecną formę? Uważasz, że szybko będziesz w stanie dojść do optymalnej dyspozycji, tak jakbyś nie miał przerwy związanej z kontuzją?

- Nie wezmę udziału w najbliższych zawodach Pucharu Świata. Swoją formę będę mógł lepiej ocenić po kilku kolejnych biegach.

Jakie cele będą najważniejsze dla ciebie w tym sezonie? Igrzyska, czy również walka o obronę pierwszych pozycji w Tour de Ski i Pucharze Świata z ubiegłego roku?

- Mój główny zamiar to zdobyć medal w Whistler, ale drugie zwycięstwo w Tour de Ski też jest bardzo ważne.

Czy któryś z biegów na igrzyskach traktujesz priorytetowo? Będzie tam sześć konkurencji, w ilu chcesz wystąpić?

- Jeszcze tego nie wiem. Decyzję podejmiemy wspólnie z moim trenerem krótko przed rozpoczęciem igrzysk.

A jak oceniasz trasy przygotowane w Whistler? Nie brak opinii, że są łatwe jak na igrzyska i w biegach ze startu wspólnego zabraknie walki na dystansie, gdyż wszyscy dobiegną do mety razem, a o medalach rozstrzygnie finisz.

- Nie analizowałem jeszcze profilu olimpijskiej trasy. Ale myślę, że jeśli ktoś jest wystarczająco silny, i tak będzie miał możliwość, żeby wcześniej zaatakować.

Niedawno głośno było o ewentualnej możliwości utworzenia przez ciebie i Pettera Northuga wspólnego teamu, co oznaczałoby, że przygotowywalibyście się do sezonu razem, zamiast ze swoimi narodowymi reprezentacjami. Czy ten team faktycznie może powstać?

- W tej chwili nie myślę nad stworzeniem takiego teamu. Szwajcarski zespół jest bowiem prawdziwą drużyną, w dodatku bardzo silną i z dobrymi trenerami.

Jedno z twoich największych dotychczasowych osiągnięć to wygrana w Tour de Ski. Są to młode rozgrywki, odbyły się dotąd trzy razy, rok krócej odbywa się podobny w zamierzeniu World Cup Final. Czy twoim zdaniem Toury to przyszłość biegów narciarskich?

- Międzynarodowa Federacja Narciarska postępuje słusznie wprowadzając zmiany. Zarówno jedne, jak i drugie zawody są bardzo interesujące dla fanów biegów narciarskich.

Latem znów głośno było o dopingu w narciarstwie. Virpi Kuitunen zaproponowała, żeby wprowadzić mikrochipy wszczepiane zawodnikom jako jeden ze sposobów zwalczania nielegalnych środków. Co ty sądzisz o tym pomyśle?

- Nie wydaje mi się, żeby to było najlepsze rozwiązanie. Ale walka z dopingiem jest oczywiście bardzo ważna.

Wróćmy jeszcze do poprzedniego sezonu. Rok temu o tej porze byłeś mało znanym zawodnikiem. Czy zdawałeś sobie wówczas sprawę ze swojej formy i miałeś świadomość tego, że możesz w ciągu kilku miesięcy osiągnąć tyle sukcesów?

- Wiedziałem, że jestem silny. Muszę jednak przyznać, że i dla mnie było to pewną niespodzianką, iż wygrałem Tour de Ski i klasyfikację generalną Pucharu Świata.

Czy wpłynęło to na popularność biegów narciarskich w Szwajcarii? Wcześniej przez lata brakowało u was sukcesów, gdyż ostatni indywidualny medal zdobył w 1988 roku w Calgary Andy Gruenenfelder. Ponadto w sztafecie szwajcarskie biegaczki zdołały jeszcze stanąć na podium w 2002 roku w Salt Lake City. Lista poważniejszych osiągnięć w poprzednich latach nie była więc długa.

- Biegi narciarskie nie są w Szwajcarii tak popularne jak w Szwecji, czy Norwegii. Za sprawą dobrych wyników wszystkich członków naszej reprezentacji popularność zaczęła jednak wzrastać. Media oraz fani w mojej ojczyźnie zaczęli zwracać na nasz sport większą uwagę niż to było w poprzednich latach.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
RETY

taka niespodzianka jest do niczego.
w tamtym roku było lepiej!!!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0