Potrzebujemy większych skoczni - rozmowa z Andreasem Kuettelem, mistrzem świata w skokach narciarskich

autor: Daniel Ludwiński | 2009-11-26, 08:45 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

W Pucharze Świata startuje już od 1995 roku. W lutym na mistrzostwach świata w Libercu osiągnął swój największy jak dotąd sukces, czyli złoty medal na dużym obiekcie. Andreas Kuettel, bo o nim mowa, tuż przed rozpoczęciem nowego sezonu udzielił wywiadu portalowi SportoweFakty.pl, w którym przedstawia swoje cele na najbliższe miesiące, a także wyjaśnia, dlaczego w jego ojczyźnie wciąż tylko dwóch zawodników osiąga naprawdę dobre wyniki.

Daniel Ludwiński: Andreas, przed tobą olimpijski sezon. Jak oceniasz swoje przygotowanie do rywalizacji? Gdzie trenowałeś wraz z kolegami z kadry?

Andreas Kuettel: W Szwajcarii mamy bardzo dobrze rozwinięty system treningu fizycznego, który teraz udało się nam jeszcze lepiej niż dotąd zsynchronizować z ćwiczeniami związanymi z techniką skoku. Ponadto w ciągu ostatnich miesięcy poświęciliśmy więcej czasu niż w ubiegłych latach na relaks i regenerację. Obozy treningowe mieliśmy w Lillehammer, Garmisch-Partenkirchen i Bischofshofen. Najwięcej czasu spędziliśmy jednak u siebie w Szwajcarii w Einsiedeln.

Co jest dla ciebie najważniejszym celem w nowym sezonie? Zapewne szczególnie liczysz na dobry występ na igrzyskach?

- Tak, ale w tym sezonie w kalendarzu jest wiele ważnych zawodów. Chciałbym dobrze skakać od samego początku, gdyż już w grudniu czeka mnie start w Engelbergu, czyli w moim kraju. Później jest Turniej Czterech Skoczni, a następnie przyjdzie czas skupić się już na igrzyskach w Vancouver. Ale nawet po nich jest kolejna ważna impreza, czyli mistrzostwa świata w lotach narciarskich. Nie mam więc jednego konkretnego celu, który przesłaniałby inne.

Skocznię w Whistler miałeś okazać poznać ostatniej zimy, gdyż rozegrano tam konkursy Pucharu Świata w ramach próby przedolimpijskiej. Jak oceniasz ten obiekt?

- Zarówno skocznia, jak i cały teren wokół niej, są świetne. Po zakończeniu zawodów zostaliśmy tam jeszcze przez parę dni i trenowaliśmy. Mam stamtąd dużo dobrych wspomnień.

Ubiegły sezon przyniósł ci największy sukces w karierze – mistrzostwo świata zdobyte w Libercu. W Polsce nie brakowało jednak głosów, że miałeś dużo szczęścia, gdyż w pierwszej serii pomógł ci wiatr, a drugiej nie udało się już rozegrać. Jak skomentujesz takie opinie?

- Uważam, że pierwsza seria odbyła się w dość równych i uczciwych warunkach. Z pewnością każdy chciał oddać w niej jak najlepszy skok; udało się to akurat mnie, a na dodatek był on nie tylko daleki, ale i poprawny stylowo, co dało mi najwyższą notę. To były już moje siódme mistrzostwa świata i wcześniej wiele razy nie miałem szczęścia. Moja cierpliwość została więc w końcu wynagrodzona.

A jak wspominasz ten dzień gdy zdobyłeś tytuł?

- Tuż po wybiciu się z progu wiedziałem już, że to będzie daleki skok i wyląduję na granicy rozmiaru obiektu, więc mogłem cieszyć się lotem. Później odczuwałem duży przypływ adrenaliny i zarazem dumę, że udało mi się tak dobrze skoczyć. Wiedziałem również, że mój wyczyn jestem w stanie powtórzyć. Moment odwołania drugiej rundy był dla mnie dość dziwny, gdyż nie miałem możliwości radowania się ze zwycięstwa tuż po oddaniu udanego skoku w drugiej serii. Ale oczywiście nie byłem smutny.

Latem w cyklu Grand Prix testowany był nowy system oceniania skoków. Obecnie wiadomo już, że w Pucharze Świata będzie stosowany tylko w siedmiu konkursach. Jak oceniasz tę reformę?

- Wciąż nie mam sprecyzowanej opinii. Z pewnością będzie jeszcze wiele do przedyskutowania na temat wiatru i punktów. Bez tego wszystkiego skoki narciarskie byłyby jednak nudne.

A czy jest coś innego co zmieniłbyś w swojej dyscyplinie sportu?

- Powinniśmy mieć większe skocznie, gdyż zawodnicy, jak i oczywiście publiczność, chcą nowych rekordów. Dziś granica to 240 metrów, gdyż później w Planicy jest już płasko i nie da się tam ustać dalszych skoków. Ale my z obecną techniką moglibyśmy bez problemów skakać nawet 300 metrów, gdyby tylko obiekt był odpowiednio duży i miał wystarczające nachylenie.

Nowa mamucia skocznia ma powstać w Finlandii. Wkrótce powinna ruszyć budowa obiektu, gdzie będzie można uzyskać ponad 250 metrów.

- Tak, i bardzo dobrze. Nasz sport musi się rozwijać w wielu aspektach, a duże skocznie to jeden z nich.

Mijają lata, a w Szwajcarii wciąż brak dobrych skoczków narciarskich poza tobą i Simonem Ammannem. Jak uważasz, dlaczego tak właśnie jest?

- Skoki narciarskie nie są sportem dla każdego. Nie chcę, żeby to zabrzmiało że jestem zbyt pewny siebie, ale taki talent jaki otrzymaliśmy ja oraz Simon, połączony z pasją oraz ze zrozumieniem skoków, nie zdarza się każdego dnia. Gdy zaczynałem skakać, warunki do uprawiania tej dyscypliny były znacznie gorsze. Obecnie mamy więcej skoczni i znacznie większą wiedzę, co daje młodym zawodnikom możliwość korzystania z tego wszystkiego, co nam udało się zbudować przez ostatnich dziesięć lat. Muszą oni jednak wiedzieć, jak stworzyć z tego swą własną drogę do sukcesów.

Na koniec powiedz kto twoim zdaniem będzie się liczył w walce o najwyższe cele w nowym sezonie?

- Jest wiele istotnych nazwisk ...

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.