Puchar Davisa: Polacy pewni zwycięstwa
autor: Polska Agencja Prasowa | 2012-01-31, 19:19 | źródło: PAP |
Polscy tenisiści za niespełna dwa tygodnie rozpoczynają rywalizację w Pucharze Davisa i walkę o powrót do Grupy I Strefy Euroafrykańskiej. Pierwszym rywalem będzie drużyna Madagaskaru. - Jesteśmy murowanym faworytem tego pojedynku - ocenił Marcin Matkowski.
Tenisiści z Madagaskaru nie są zbyt znani na arenie międzynarodowej. Reprezentanci Polski są przekonani, że awansują do kolejnej rundy rywalizacji.
- Podchodzimy do przeciwników z szacunkiem, ale niewątpliwie jesteśmy murowanym faworytem tego pojedynku. Jesteśmy profesjonalistami i z odpowiednim nastawieniem nie będzie problemu, ale nie da się ukryć, że mobilizacja przed spotkaniem z rywalami pokroju graczy z Madagaskaru wygląda inaczej niż przy okazji finału turnieju wielkoszlemowego - przyznał Matkowski.
31-letni tenisista, który wystąpi wraz z Mariuszem Fyrstenbergiem w deblu, rozważał możliwość zaprezentowania się publiczności w hali Arena Ursynów dodatkowo w grze pojedynczej. - Myślałem o tym i jestem pewny, że poradziłbym sobie. Jednak już w poniedziałek jedziemy na kolejny turniej do Amsterdamu i nie ma sensu narażać się na większe zmęczenie - wyjaśnił.
W składzie reprezentacji zabraknie zajmującego najwyższe z Polaków miejsce - 61. - w rankingu ATP Łukasza Kubota.
- Łukasz wystąpi w kolejnej rundzie, o ile oczywiście do niej awansujemy. Pojedynek z Madagaskarem jest szansą, by zagrać trochę odmłodzonym składem, który zdobędzie dzięki temu cenne doświadczenie - poinformował szef wyszkolenia PZT Wojciech Andrzejewski.
Mecz z Madagaskarem rozgrywany będzie na nawierzchni Taraflex, która - zdaniem Andrzejewskiego - sprzyjać będzie Polakom. "Stanowi ona zaletę przy agresywnej grze i mocnym serwisie, a to powinny być atuty naszych zawodników" - uzasadnił.
- Odzwyczailiśmy się już trochę od Tarafleksu, ponieważ obecnie turnieje rzadko są rozgrywane na tego typu nawierzchni. Mamy jednak teraz cały tydzień, aby się z nią oswoić, więc nie powinno być problemu - dodał Matkowski, który niedawno wrócił z Melbourne, gdzie w parze z Fyrstenbergiem występ w Australian Open zakończyli na ćwierćfinale przegranym z braćmi Bobem i Mikem Bryanami.
- Ten wynik nie jest ani naszym sukcesem, ani porażką. Chcieliśmy wygrać wreszcie wielkoszlemowy turniej, ale tym razem się nie udało. Trzeba ten cel odłożyć na później - podsumował.
W lutowym pojedynku z Madagaskarem Polacy wystąpią w składzie: Jerzy Janowicz, Grzegorz Panfil, Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg. W razie awansu Polacy zmierzą się w dniach 6-8 kwietnia ze zwycięzcą spotkania Estonia - Luksemburg i również będą gospodarzem.


