AO: Smutna noc w Melbourne, Bryanowie wyeliminowali Fyrstenberga i Matkowskiego

autor: Rafał Smoliński | 2012-01-24, 16:21 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Bob i Mike Bryanowie pokonali 6:4, 6:7(4), 6:4 Mariusza Fyrstenberga i Marcina Matkowskiego w ćwierćfinale debla w rozgrywanym w Melbourne Australian Open. Spotkanie rozpoczęło się kilka minut po północy, a zakończyło kwadrans po godzinie drugiej czasu lokalnego.

Fyrstenberg i Matkowski zmierzyli się z najlepszymi aktualnie na świecie Amerykanami po raz 22. w karierze. Reprezentanci Polski ostatni triumf nad utytułowanymi bliźniakami odnieśli w październiku 2011 roku podczas turnieju w Szanghaju. Bryanowie w nocy z wtorku na środę po niezwykle zaciętym boju odnieśli 15. zwycięstwo i zrobili kolejny krok w kierunku wywalczenia w Melbourne szóstego wspólnego mistrzostwa.

Reprezentanci Polski po raz trzeci w karierze kończą udział w Australian Open w ćwierćfinale gry podwójnej. Biało-czerwoni docierali do tej fazy turnieju w Melbourne również w 2011 oraz 2009 roku, a sześć lat temu zakwalifikowali się nawet do półfinału. W historii swoich występów na wielkoszlemowych arenach Matkowski i Fyrstenberg grali wspólnie siedmiokrotnie w ćwierćfinale.

Pojedynek najwyżej rozstawionego w Melbourne amerykańskiego duetu z oznaczonymi numerem szóstym Polakami trwał godzinę i 55 minut. Spotkanie było niezwykle emocjonującym widowiskiem, bowiem wszyscy zawodnicy zaprezentowali szeroki wachlarz swoich tenisowych umiejętności, niezbędnych w rywalizacji deblistów. Zgromadzona na Rod Laver Arena publiczność mogła zatem podziwiać wspaniałą grę przy siatce i oklaskiwać cudowne woleje w wykonaniu całej czwórki sportowców.

Jako pierwsi przewagę przełamania wywalczyli w czwartym gemie meczu Bryanowie, którzy w pełni wykorzystali chwilową niedyspozycję serwisową Fyrstenberga. Koncertowa gra przy siatce biało-czerwonych przyniosła im jednak szybkie odrobienie straty. W 10. gemie. moment zawahania miał Matkowski, co utytułowani rywale błyskawicznie wykorzystali, zapisując na swoje konto pierwszą odsłonę tego pojedynku.

W drugiej partii żaden z duetów nie zdołał wywalczyć przełamania i o losach seta zadecydował tie break. Przy stanie 4-3 dla biało-czerwonych przytomnie przy siatce zachował się Matkowski i polscy debliści wywalczyli cenne mini przełamanie. Chwilę później szczecinian własnym podaniem zakończył drugą odsłonę.

III seta reprezentanci Polski rozpoczęli fatalnie, bowiem już w gemie otwarcia podania nie utrzymał Matkowski. Amerykanie nie wykorzystali jednak wielkiej szansy i biało-czerwoni wyrównali na 1:1. Kolejne sześć gemów pewnie padło łupem serwujących i dopiero wówczas o losach pojedynku zadecydowała słabsza dyspozycja tenisisty ze Szczecina. Bryanowie zdobyli cennego breaka na 5:4, a chwilę później mogli się cieszyć z awansu do półfinału.

Mimo deblowej porażki, polscy tenisiści pozostaną jeszcze w Melbourne, bowiem w środę wraz ze swoimi partnerkami walczyć będą o ćwierćfinał gry mieszanej. Fyrstenberg i Amerykanka Abigail Spears zmierzą się z Australijką Jarmilą Gajdošovą i Brazylijczykiem Bruno Soaresem. Natomiast Matkowski i partnerująca mu Su-Wei Hsieh z Tajwanu zagrają z oznaczoną numerem piątym Rosjanką Jeleną Wiesniną i Leanderem Paesem z Indii.

Australian Open
, Melbourne (Australia)
Wielki Szlem, kort twardy (Plexicushion), pula nagród 26 mln dol. austr.
wtorek-środa, 24-25 stycznia

ćwierćfinał gry podwójnej mężczyzn:

Bob Bryan (USA, 1) / Mike Bryan (USA, 1) - Mariusz Fyrstenberg (Polska, 6) / Marcin Matkowski (Polska, 6) 6:4, 6:7(4), 6:4

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
steffen

Nasi tenisiści w czołówce światowej a TVP jak zwykle ma to w d...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
paranienormalna

a miało być tak pięknie... cóż, niech chociaż koniec końców okaże się, że przegrali z późniejszymi mistrzami... marne pocieszenie, trzeba to sobie jasno powiedzieć, ale zawsze coś. ja jednak wierzę, że kiedyś nadejdzie ten wielki dzień i nasz duet zdziała w wielkim szlemie cuda!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 1
RvR

A coraz bardziej byłem przekonany, że wygrają to spotkanie. Ale Matkowski musiał wyrzucić tego smecza...:(

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0