Matkowski i Fyrstenberg: Sezon mieliśmy dość słaby
autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-11-27, 20:03 | źródło: PAP |
Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski (nr 8.) przegrali z Białorusinem Maksem Mirnym i Kanadyjczykiem Danielem Nestorem (3.) 5:7, 3:6 w finale Masters w Londynie.
Mariusz Fyrstenberg: Zabrakło nam zdecydowanie serwisu, znów mieliśmy słaby procent pierwszego podania. Dzisiaj to było decydujące, bo oni są zbyt dobrze returnującymi zawodnikami, żeby przepuścić taką szansę. Dlatego dwa razy mnie przełamali, a raz Marcina. Mnie sprawiał za to kłopoty serwis Nestora.
Wolę taki sezon jak ten, w którym nie wygraliśmy żadnego turnieju, ale byliśmy w finałach w Wielkim Szlemie i mastersie, niż zwycięstwa w małych turniejach, na przykład w Budapeszcie. Rzeczywiście, po raz pierwszy od 2003 roku brakuje nam trofeum w ręku, ale wziąłbym jednak w ciemno taki układ. Uważam, że finałem US Open i dzisiejszym otworzyliśmy sobie nowe możliwości. Jeżeli dobrze przepracujemy zimę, to możemy zacząć bardzo dobrze przyszły sezon. Zawsze te początki mieliśmy ciężkie, ale tym razem może rozpoczniemy grę z większą pewnością siebie.
Marcin Matkowski: Kiedy Mirnyj tak dobrze returnuje jak dzisiaj, a Nestor dokłada do tego dobre serwisy, to nie mają praktycznie słabych punktów. Cały czas wywierali na nas presję. Żeby ich pokonać, trzeba grać na bardzo wysokim poziomie przez cały mecz, a my dzisiaj graliśmy bardzo dobrze momentami, ale było ich trochę za mało i zdarzały nam się słabsze gemy, co oni wykorzystywali od razu. Na początku nie udało nam się też utrzymać przewagi, bo przecież przełamaliśmy Mirnego dość wcześnie. Nie przegrali w tym turnieju ani jednego meczu i zasłużyli na pewno na zwycięstwo.
Mam nadzieję, że w przyszłym roku nie będziemy już po raz piąty w ostatnim tygodniu kwalifikować się do turnieju masters. Jeśli tak by się stało, to będzie raczej nasza porażka zamiast kroku do przodu. Tym bardziej, że między imprezą w hali Bercy a ATP World Tour Finals nie będzie żadnej przerwy. Teraz mamy taki układ, że na jesieni będziemy bronić prawie trzech tysięcy punktów, ale za to do sierpnia możemy wiele punktów zdobyć, bo w tym roku nie wygraliśmy w tym czasie zbyt wielu meczów. Powinniśmy być wysoko rozstawiani w największych turniejach, musimy tylko to wykorzystać i grać tak jak tutaj, tylko w każdym meczu, a nie czekać tylko na najważniejsze imprezy.
Przyszłoroczny kalendarz będzie dla wszystkich mocno pozmieniany przez olimpiadę. Nagle na początku sierpnia będziemy grać na igrzyskach na trawie, a nie jak zwykle na twardych kortach w USA. Na spokojnie musimy zaplanować starty, ale wiele będzie zależało od wyników i tego czy bardziej nam będą potrzebne kolejne mecze czy trening.
Z jednej strony sezon mieliśmy dość słaby, ale z drugiej nigdy nie mieliśmy dwóch tak dobrych turniejów w roku. Finał US Open i finał turnieju masters to dla nas bardzo dobre wyniki i widać to nawet po zainteresowaniu kibiców w Polsce. Właśnie one są medialne i głośno o nich, bardziej niż gdy wygrywamy jakieś mniejsze imprezy. Może szkoda tylko, że żadnego z tych finałów nie wygraliśmy,ale niestety nie można mieć wszystkiego.


