Radosław Szymanik: Trzeba zneutralizować Nestora
autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-11-27, 14:57 | źródło: PAP |
Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski zmierzą się w niedzielę z Białorusinem Maksem Mirnym i Kanadyjczykiem Danielem Nestorem w finale Masters w Londynie. Zdaniem trenera tenisistów Radosława Szymanika kluczowe jest zneutralizowanie Nestora.
- Na pewno nie będę zdradzał szczegółów taktyki na finał. Na pewno Nestor ma najlepszy return wśród deblistów, bardzo nieprzyjemny, często spadający tuż pod nogi, dlatego trzeba go zneutralizować. Chociaż wiemy, z której strony odbiera mu się serwisy najlepiej, znamy jego kluczowe zagrania, to jednak do tej pory wykorzystywał je zawsze bardzo dobrze - powiedział PAP Radosław Szymanik.
Kapitan reprezentacji Polski w Pucharze Davisa uważa, że Mirny jest wyjątkowo sprawny jak na swój wysoki wzrost. - Bardzo dobrze gra pierwszego woleja, szczególnie kiedy Nestor dobrze wrzuca piłki rywalom pod nogi. Potem Maks jest bardzo aktywny i świetnie kryje siatkę. Na pewno więc wysoki procent skuteczności pierwszego serwisu trochę tę sytuację sam rozwiązuje, aczkolwiek ostatnio u Mariusza i Marcina nie było zbyt wysokiego tego procentu, dlatego mamy trochę inne pomysły na ten mecz. Taktyka jest już opracowana, ale zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce - zaznaczył.
Fyrstenberg i Matkowski odnieśli w grupie B tegorocznego Masters dwa zwycięstwa, a przegrali we wtorek właśnie z białorusko-kanadyjskim duetem 4:6, 3:6. Poprzednio Polacy ponieśli z nim porażkę w styczniu, w ćwierćfinale wielkoszlemowego Australian Open 6:7 (3-7), 3:6.
- W Melbourne był zupełnie inny mecz, niż ten w Londynie, dość jednostronny w sumie. Tam w pierwszym secie Mariusz i Marcin mieli setbola i było dość równo. Na tym pułapie zdarza się, że zawiedzie jakiś jeden element i nagle wszystko zaczyna się układać w drugą stronę. Jest dużo "ciasnych" meczów, w których decyduje super tie-break. Pary startujące w mastersie grają na bardzo, ale to bardzo równym poziomie. Choćby chłopcy pokonali tu przecież w grupie debel numer dwa i piąty na świecie, a w półfinale czwarty. Różne rzeczy się zdarzają, czasem sporo zależy od dyspozycji danego dnia - uważa Szymanik, który przez większość sezonu towarzyszy deblistom jako trener.
- Poza tym, to już koniec wyczerpującego sezonu, a do tego dość długi turniej. Podczas takiego intensywnego tygodnia zdarzają się jakieś urazy, przeziębienia; gdzieś musi się trafić gorszy dzień. Mirnyj i Nestor może pierwszy mecz mieli nieco słabszy od pozostałych, ale jednak we wszystkich grali równo i pewnie. Może więc w finale będzie ten dzień. Mam też nadzieję, że u nas ten najsłabszy mecz już był, właśnie we wtorek przeciwko nim - dodał.
39-letni Nestor po raz szósty wystąpi w finale turnieju masters, który wygrywał trzykrotnie z innymi partnerami. Natomiast młodszy o pięć lat Mirny - po raz czwarty; w dorobku ma dwa tytuły.
- Można się śmiać, że Nestor jest "tenisowym dziadkiem", że jest już trochę znużony, ale wciąż gra na najwyższym poziomie i jest w pierwszej piątce deblistów na świecie. Ciągle wygrywa coś w Wielkim Szlemie czy Masters 1000 - podkreślił Szymanik.
- Awans Mariusza i Marcina do finału jest pewną niespodzianką, bo przecież pierwsze półrocze mieli jednak dość słabe. Dobre wyniki przyszły praktycznie dopiero w drugiej części sezonu, a tak naprawdę kluczowy był pierwszy wielkoszlemowy finał w US Open. Bez niego by się nie zakwalifikowali do turnieju - wspomniał.
31-letni Fyrstenberg i 30-letni Matkowski (15 stycznia będzie obchodził 31. urodziny) po raz piąty w ciągu sześciu lat zakwalifikowali się do kończącej sezon imprezy. Przed nimi jedynym Polakiem, który grał w turnieju był Wojciech Fibak: w 1976 roku dotarł do finału singla, a dwukrotnie ponosił porażki w tej samej fazie w deblu - w latach 1978-79.


