Radwańska: Czuję się dobrze, w sumie wszystko jest w porządku
autor: Polska Agencja Prasowa, 2010-02-09, 08:49, źródło: PAP
Blisko trzy miesiące po operacji prawej dłoni Agnieszka Radwańska coraz rzadziej narzeka na uciążliwości związane z tym leczeniem. Blizna powoli się goi, a tenisistka z Krakowa wróciła do normalnego cyklu startów.
- Jestem po operacji nie jest tak długo. Wiem że ta blizna, tak lekarz tłumaczył, może się i do pół roku goić. Wiadomo, że temu nie pomagam, bo cały czas gram, a wręcz przeciwnie. Jest czasem lepiej, czasem gorzej, nie ma reguły - powiedziała Radwańska.

- Gram dużo i mniej mnie boli, potem mam przerwę i nagle zaczyna mnie boleć. To jest coś niewytłumaczalnego. Robię co mogę, trenuję i gram, więc ta ręka cały czas pracuje. To nie jest tak, że odpoczywa. Pewnie gdybym nic nie robiła, to już dawno by się zagoiła - dodała.

W styczniu krakowianka doszła do drugiej rundy w turnieju WTA w Sydney, przegrywając w niej z Rosjanką Dinarą Safiną, wiceliderką rankingu tenisistek. Później w wielkoszlemowym Australian Open przegrała w trzeciej z Włoszką Franceską Schiavone, której jeszcze nigdy nie udało się jej pokonać.

- Każdy ma swoją zmorę, tak jest i już, ale wierzę, że się jej wreszcie zrewanżuję w najbliższym czasie. Jakoś mi nie leży, a do tego ona gra przeciwko mnie zawsze bardzo dobry mecz. Nawet Roger Federer kiedyś nie radził sobie przecież z Davidem Nalbandianem - powiedziała Radwańska, która w miniony weekend wystąpiła w spotkaniu I rundy Grupy Światowej II rywalizacji o Fed Cup.

Na twardym korcie o nawierzchni typu taraflex w hali Łuczniczka w Bydgoszczy Polki przegrały z Belgią 2-3. Radwańska wygrała w sobotę z Kirsten Flipkens, ale w niedzielę przegrała w trzech setach trzygodzinny maraton z Yaniną Wickmayer, choć miała w nim do dyspozycji trzy meczbole, ale i tyle samo ich obroniła.

W sumie od początku roku rozegrała siedem spotkań singlowych i pięć deblowych, bowiem w Australian Open dotarła razem z Rosjanką Marią Kirilenko do półfinału.

- Szczerze mówiąc na razie było wszystko ok, czuję się dobrze. Czuję, że w miarę jestem w formie, choć miałam dość długą przerwę po sezonie, ale wydaje mi się, że jest ok. W sumie wiele zależało od tej ręki, czy będę grała dużo, czy trochę mniej - powiedziała.

- Na pewno teraz nie mogę sobie pozwolić na granie kilku turniejów z rzędu. W tamtym roku grałam Paryż, między Fed Cupem, a Dubajem, a teraz go odpuściłam. Zresztą to byłoby wariactwo, bo tu jest turniej w hali, a w Dubaju duży turniej na zewnątrz, gdzie jest upał 40 stopni. Tam jest bardzo gorąco, dlatego pojadę tam trzy dni wcześniej i na spokojnie się przygotuję - dodała.

Do Zjednoczonych Emiratów Arabskich udaje się w środę, a po turnieju spędzi dwa tygodnie w domu w Krakowie. W marcu dziewiątą obecnie tenisistkę w rankingu WTA Tour czekają dwa obowiązkowe turnieje w USA: w Indian Wells i Miami.

- Półfinał debla w Wielkim Szlemie to zawsze jest sukces, mimo, że jestem singlistką i moje plany czy ambicje są raczej związane z singlem. Mimo to z Kirilenko jesteśmy już umówione na wspólną grę w Indian Wells i Miami, a później pewnie razem zagramy jeszcze w kilku innych turniejach - powiedziała Radwańska.

- W przeciągu ostatniego roku grałyśmy z Kirilenko kilka turniejów i faktycznie grałyśmy dość dobrze, choć ona też się głównie nastawia na singla. Dobrze się dogadujemy i uzupełniamy, mamy z tego przyjemność i żadnej presji. Zresztą to jest forma treningu. Wiadomo, że trening to jest nuda, więc lepiej wyjść na kort i zagrać szybkiego debelka, bo na turniejach WTA gra się bez przewag i z super tie breakiem, więc mecz może trwać maksymalnie półtorej godziny. Nie grozi więc, że będziemy się mocować trzy godziny, a na drugi dzień trzeba grać singla - dodała.
Twój komentarz:


Podpis:
Email:   
              (oba pola wymagane, email nie będzie publikowany)
wasze komentarze (0)
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Bądź pierwszy!
Od Łukasza Kubota bije pokora. Wraca do kadry Polski po 959 dniach, w najlepszym momencie kariery, z uporządkowanymi sprawami szkoleniowymi i związkowymi. Mówi nam o polskich fanach, roli Štěpánka i planach nawiązania współpracy z Fibakiem [...] czytaj »
Nie było jeszcze Perrych, Laverów, Samprasów i Federerów, a był Puchar Davisa. Obok Wimbledonu to największa marka w tenisie, którą teraz próbuje się marginalizować. Sport dla dżentelmenów długo bronił się przed władzą pieniądza, ale nieuchronne nadciąga [...] czytaj »
Spokojne wejście, słaby początek czy preludium sezonu? Jak wyczekiwany pierwszy Wielki Szlem będzie się miał do tego, co zobaczymy w kobiecym tenisie w tym roku? [...] czytaj »
Żegnaj Amélie
Łukasz Iwanek