Raonić, Słowianin w służbie Kanady prowadzi nową falę w tenisie

autor: Krzysztof Straszak | 2011-02-14, 13:24 | źródło: inf. własna / materiały prasowe |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Najwybitniejszy polski tenisista zawodowy, Wojciech Fibak, już po owocnej przecież karierze żałował, że zaczął grać z najlepszymi dopiero mając 22-23 lata. Według niego to za późno, by rozwinąć się na tyle, by wejść na szczyt. Jego słowa potwierdzają przypadki w dzisiejszej rzeczywistości.

Jak ważne jest, by poznać i nie tracić kontaktu z rywalizacją na najwyższym poziomie może wiele powiedzieć Łukasz Kubot, jeszcze do końca stycznia numer jeden polskiego tenisa męskiego, debiutant w czołowej setce rankingu w wieku 27 lat. My od poniedziałku swoich przedstawicieli w Top 100 już nie mamy, ale od niedawna galopuje na liście światowej przedstawiciel nacji kanadyjskiej, która nie miała się czym chwalić od czasów Grega Rusedskiego.

Oto Miloš Raonić, urodzony w okresie bożonarodzeniowo-noworocznym 1990 roku w Podgoricy (dziś stolicy biednego społecznie i politycznie państwa czarnogórskiego), ale już jako trzyletni berbeć wychowany w Kanadzie, stał się w ciągu kilku tygodni gorącym nazwiskiem w świecie tenisa. Jest dziś drugim najmłodszym (po Bułgarze Dimitrowie) singlistą w Top 100, a poniedziałkowy awans na 59. miejsce zapewnił sobie zwycięstwem w turnieju w San José.

- Nie mogę przestać się śmiać - mówił po finale w poniedziałek nad ranem polskiego czasu. - Mam nadzieję, że jestem w stanie pociągnąć tak dalej. To, czego dokonałem, jest niesamowite: na tym poziomie, żeby przejść niepokonanym przez cały tydzień! Są pewne rzeczy, nad którymi chcę popracować, ale teraz jestem szczęśliwy z osiągnięcia, które będę pamiętał już zawsze.

Raonić jest kolejnym po Litwinie Ričardasie Berankisie z robiących bardzo poważny skok rankingowy przedstawicieli rocznika 1990 (także Jerzy Janowicz, Guillaume Rufin, Henri Kontinen), dla większości których słowami kluczowymi są: kort twardy i armatni serwis.

Terror serwisowy

Opieka trenerska Hiszpana Galo Blanco, ex 40. zawodnika rankingu i ćwierćfinalisty Roland Garros 1997, zapewnia mu bezcenne porady. Punkty zdobywa za to w pierwszej kolejności serwisem, a to z kolei dzięki warunkom fizycznym (196 cm / 90 kg). Podobny wzrostem, ale jednak szczuplejszy jest Chorwat Marin Čilić, który miał niecałe 20 lat, gdy latem 2008 roku zdobył tytuł w New Haven. Tak młodych triumfatorów w premierowym cyklu aż do teraz i Raonicia nie było.

Nie ukrywa, że jego największa broń - serwis (bił już piłkę z prędkością 230 km/h), pozwala mu postawić się wśród najlepszych na świecie specjalistów w tym fachu. - Ten element umożliwia mi bardziej swobodną grę przy returnie, bo wiem, że prawdopodobnie utrzymam większość gemów serwisowych - mówi. Tak jak buddyści wypowiadają na okrągło swoją mantrę, tak tenisiści operują swoją: - Zachowując własne podanie, mogę wywierać większą presję na rywalu, a wykorzystując dobrą okazję mogę potem wyserwować sobie seta.

Świat usłyszał o nim w Melbourne, podczas Australian Open, gdzie jako 152. singlista świata wyeliminował Michaëla Llodrę i Michaiła Jużnego. - Tak długo jak czuję, że odpowiednio się rozwijam, nie stresuję się, bo wiem, że wyniki przyjdą - mówił. Wiele nauki wyciągnął także z porażki w IV rundzie z Davidem Ferrerem: - Najważniejsza rzecz to wiedzieć, że nie brakuje mi tak wiele do prezentowania odpowiedniego poziomu tydzień w tydzień. Wielką motywację dają owoce pracy, jaką już wykonałem.

Po sukcesie w Australii podkreślał, że kolejnym krokiem powinno być zapewnienie sobie cotygodniowych występów wśród najlepszych. - Przed turniejem radowałbym się z samego przejścia eliminacji - powiedział już po odpadnięciu. Występy na wielkim stadionie, jak Hisense Arena w Melbourne Park?- Właściwie to mi się podobało: na to czekałem i nie mogło mnie to wystraszyć - stwierdził. - Duże areny i ich atmosfera to znak, że idę w dobrym kierunku. To jak bonus.

O premie zatem stara się sam, a utrzymanie wciąż gwarantuje mu federacja tenisowa. - Pomagali mi nawet gdy przeniosłem się do Barcelony. Związek na czele z szefem, Louisem Borfigą, interesuje się wszystkim. A sam stałem się ostatnio popularny także w Czarnogórze.

Wujek premier

Ojczyznę stara się odwiedzać co roku, ale - jak podkreśla - nigdy w celach tenisowych, a rodzinnych, bo z familią łączą go bliskie więzy. Brat i siostra skończyli szkoły wyższe już w Kanadzie, ale wrócili do kraju. Wujek Branimir Gvozdenović był wiceszefem rządu Czarnogóry. Na emigracji pozostali rodzice, inżynierowie. Raonić ma świadomość jakich możliwości mógłby nie mieć, gdyby nie Kanada: - Oprócz tenisa nauczyłem się rozumienia kultur, bo to przecież państwo różnorodności. Dzięki temu mogłem łatwiej przestawiać się podczas podróży po świecie.

Pięknie rozkwitająca kariera prawdopodobnie co najmniej odłoży w czasie szkolne plany Raonicia. - Robiłem kursy finansowe, mocno się nad tym skupiałem, ale teraz jest ciężej. W hotelowym pokoju wolę jednak relaksować się i odpoczywać niż siedzieć nad książką - tłumaczył.

- Robię rzeczy, które powinienem robić - mówił na pytanie o powody dobrej gry. - Czuję, że gdy już trenowałem w Kanadzie znalazłem się w bardzo dobrym otoczeniu, które pozwoliła mi poprawić poziom. O zachowywaniu spokoju na korcie rozmawialiśmy wielokrotnie, tak z głębi serca, z Galo Blanco. Kiedyś problemem było przejście decydującej rundy eliminacji, ale byłem w stanie to zmienić. Ukrycie złości nie jest dla mnie problemem, bo ja się wcale nie złoszczę: widzę wszystko jasno, chcę grać wielkie punkty cały czas, nie tylko sporadycznie.

Urodzony w Montréalu Rusedski jest teoretycznie najlepszym kanadyjskim tenisistą w historii, ale kraj urodzenia reprezentował tylko do 1995 roku, a największe sukcesy (finał US Open, czwarte miejsce na świecie) osiągał jako Brytyjczyk. Też miał młot w ramieniu, ale w odróżnienia od Raonicia terroryzował serwisem leworęcznym. Od kilku lat pokładanych w nim nadziei nie spełnia natomiast Frank Dancević, który jako nastolatek wprowadził Kanadę do Grupy Światowej Pucharu Davisa. Czołowym deblistą świata jest za to Daniel Nestor. Sytuacja w tamtejszym tenisie lepiej wyglądała ostatnio w wydaniu kobiecym (Aleksandra Woźniak i Rebecca Marino).

Fan Samprasa ( - Mogę oglądać jego mecze na okrągło), Realu Madrytu i Toronto Raptors, Raonić w San José zanotował swój ledwie ósmy występ w premierowym cyklu (Wielki Szlem i ATP World Tour). W tie breaku pierwszego seta finału podniósł się od stanu 2-6, na koniec meczu potężnymi uderzeniami ponownie doprowadzając Verdasco do szewskiej pasji. - Wszystko rozegrało się o kilka punktów - przyznał dyplomatycznie. - Kiedy zamknąłem pierwszego seta, w drugim czułem się już znacznie pewniej. Z mańkutem z Madrytu spotkają się ponownie szybko, w I rundzie w Memphis.

Ośmioletni Miloš zajął się tenisem podczas letniego obozu, choć kilka tygodni po powrocie stamtąd zrezygnował z wymachiwania rakietą. Po namowie ówczesnego trenera i przeprowadzce do Thornhill, stan Ontario (o godzinę drogi od domu w Mississauga), zaczął trenować na dobre. Przed trzy ostatnie lata jego baza znajdowała się w tenisowym centrum narodowym w Montréalu (opiekowali się nim kolejno Guillaume Marx i Frédéric Niemeyer), a od końca ubiegłego roku jest to już Barcelona. Początkowo tenis miał być tylko rekreacją. Stał się życiem.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
timi89q

Skromny,spokojny chlopak oby tylko mu sodowka nie udezyla. Ale juz zyskal uznanie w moich oczach. Oby dalej rozwijal sie w takim tempie!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Ada

Swietny art oby wiecej takich bracie !

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
gortat

nie ma co presji na Jerzyku wywierac bo chlopak i tak niedlugo powinien awansowac do 100 moze juz na French Open bedzie bez elimek. Oby! Brawo Raonic!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0