Superliga tenisistów stołowych: Wang Zeng Yi: Czas na tytuł w singlu
autor: Polska Agencja Prasowa | 2012-01-30, 16:16 | źródło: PAP |
Wang Zeng Yi (Bogoria Grodzisk Maz.) zmierza po swój dziesiąty tytuł drużynowego mistrza Polski. Pingpongista urodzony w Chinach zapowiada, że wreszcie sięgnie też po złoty medal w singlu. We wtorek w superlidze zagra przeciwko byłemu klubowi - Odrze Miękinia.
- Do tej pory zdobyłem sześć tytułów z Odrą i trzy z Bogorią. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy będę świętował dziesiąte mistrzostwo. Ale nie zamierzam spocząć na laurach, przeciwnie - chcę sięgnąć po kolejne dziesięć złotych medali oraz wreszcie stanąć na najwyższym stopniu MP w singlu. Za miesiąc w Wieliczce rezygnuję z debla i miksta, interesuje mnie tylko zwycięstwo w grze pojedynczej - powiedział PAP 28-letni Wang.
Bogoria Grodzisk Mazowiecki jest liderem superligi, która w poniedziałek pozyskała sponsora - Renault Truck Polska. W 11. kolejce (31 stycznia) zmierzy się z beniaminkiem i jednocześnie outsiderem (same porażki) Odrą Roeben KGHM Metraco Miękinia. To właśnie w tym zespole do 2007 roku występował "Wandżi". Kontrakt z Bogorią podpisał po finale DMP, w którym Odra pokonała... ekipę z Mazowsza.
- Wcale nie lekceważymy Odry, przecież Piotr Chodorski podczas turnieju mistrzów superligi wygrał z samym Lucjanem Błaszczykiem. Bardzo niebezpiecznym zawodnikiem jest Zheng Meng. +Maniek+, bo tak go nazywają znajomi, ma dobry serwis forhendowy. Trochę słabszego gracza mają na pozycji nr 3. Nastawiamy się na trudną przeprawą, dlatego oprócz mnie zagrają Daniel Górak i Paweł Fertikowski - stwierdził wielokrotny reprezentant Polski.
Bardzo możliwe, że to ostatni mecz Wanga w barwach Bogorii przeciwko Odrze. Prezes klubu z Dolnego Śląska Jerzy Wieczorem złożył ofertę powrotu "Wandżiemu".
- Nie mówię nie, ale sprawa nie jest przesądzona. Mam w Miękini i okolicznych miejscowościach, jak Księginice i Głoska wielu kibiców, ale decyzja nie zapadła. Przedstawiłem swoją propozycję i czekam na rozwój wydarzeń. Oczywiście, gdybym się zdecydował, to czekałaby mnie gra w pierwszej lidze, ale tylko rok... Trochę podleczyłbym bolące plecy. Liczę, że z selekcjonerem reprezentacji Tomaszem Krzeszewskim doszedłbym do porozumienia i dalej bronił biało-czerwonych barw na arenie międzynarodowej - przyznał.
Wang pojechał w okolice Wrocławia prosto z turniejów World Tour w Budapeszcie i Velenje. Na Węgrzech odpadł w drugiej rundzie, po porażce z mistrzem świata Zhang Jike, zaś w Słowenii uległ wpierwszym pojedynku wicemistrzowi Europy Patrickowi Baumowi.
- Z Baumem nigdy wcześniej nie przegrałem, mam przecież nad nim przewagę, jeśli chodzi o umiejętności techniczne. Ale niestety za dużo myśli zebrało się w mojej głowie, m.in. dotyczących kwalifikacji olimpijskich, a zabrakło koncentracji. Z kolei przeciwko Zhangowi zagrałem bardzo dobrze. W trzech partiach toczyłem zacięty bój, nawet prowadziłem 8:6, 9:7, a w ostatniej miałem pięć albo sześć piłek setowych. Żadnej nie potrafiłem wykorzystać, mimo że sporo ryzykowałem. Mój rywal z kolei imponował pewnością siebie, wszystko wracało na moją stronę - zakończył.


