Anna Rogowska: W Doniecku powinno być znacznie lepiej

autor: Polska Agencja Prasowa | 2012-02-10, 11:43 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Mistrzyni świata w skoku o tyczce z 2009 roku Anna Rogowska (SKLA Sopot) nie była zadowolona z wyniku 4,60 i trzeciego miejsca w środowym mityngu Pedro's Cup z Bydgoszczy. W sobotę w Doniecku liczy na znacznie lepszy występ.

- Te zawody są bardzo podobne do siebie. Atmosfera taka sama, ale na Ukrainie zazwyczaj wyżej się skacze. Mam nadzieję, że uda się również wyeliminować błąd, jaki popełniałam w Bydgoszczy. Nie radziłam sobie na rozbiegu i przy opuszczaniu tyczki - powiedziała PAP rekordzistka kraju.

Mityng w Doniecku organizowany jest przez legendę tyczki Ukraińca Siergieja Bubkę. Skaczą zarówno mężczyźni, jak i kobiety.

- Zawsze startowało mi się tam znacznie lepiej, poza tym będzie mi też łatwiej, bo mam już za sobą pierwszy występ. Teraz wiem, że stać mnie na lepszy rezultat niż 4,60. Myślę, że powinnam uzyskać wynik powyżej 4,70 - oceniła trenująca ze swoim mężem Jackiem Torlińskim zawodniczka.

W swoich planach ma jeszcze mityng w Birmingham (18 lutego) i pięć dni później w Sztokholmie. Wyklucza jednak udział w halowych mistrzostwach świata w Stambule (9-11 marca).

- Niezależnie od tego jak wysoko skoczę w sezonie, do Turcji nie jadę. Zawody są zbyt późno, a ja 12 marca wyjeżdżam do RPA na zgrupowanie. Potem większość czasu spędzę w Spale. Ostatni szlif przed startami na stadionie będę robić w Formii - zapowiedziała.

W Doniecku wystąpi również wicemistrzyni świata z Berlina Monika Pyrek (MKL Szczecin), obecny mistrz globu Paweł Wojciechowski i czwarty zawodnik z Deagu Łukasz Michalski (obaj SL WKS Zawisza Bydgoszcz).

Pyrek była po występie w Bydgoszczy umiarkowanie zadowolona. - Nie ma tragedii, ale nie mogę być usatysfakcjonowana wynikiem 4,40. Wiele zmieniłam w treningu i teraz testujemy, czy są jakieś tego efekty. Dlatego liczę, że z każdym startem powinno być lepiej - powiedziała.

Wojciechowski z kolei wciąż czeka na przełamanie. Po operacji kości jarzmowej w grudniu nie może dojść do siebie. Do tej pory udało mu się zaliczyć 5,20.

- To tylko kwestia czasu, kiedy wszystko znowu zaskoczy. Musimy być jednak cierpliwi - zaznaczył trener zawodnika Włodzimierz Michalski.

Jego syn, Łukasz, jest w całkowicie innej sytuacji. - Przygotowany do rywalizacji jest bardzo dobrze, ale nie potrafi tego wykorzystać. Stać go na znacznie wyższe skakanie - uważa szkoleniowiec.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Aga BDG

Pyrek: Nie ma tragedii. 4.40 to nie tragedia? Dla celebrytki skaczącej rekreacyjnie tragedii by nie było, ale dla eks wicemistrzyni świata? Aż przykro się czyta takie stwierdzenia. A gdzie ambicja i sportowa złość po zawalonych zaowdach?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
paranienormalna

oj zdecydowanie wynik 4,60 nie jest powodem do dumy! ok, może i wiele zależy od okoliczności, ale... no powiedzmy sobie szczerze, w wypadku Ani liczymy na więcej. na igrzyskach ma być miazga!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0