Mariusz Prudel: Cały ten rok jest znakomitym prezentem
autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-12-24, 14:58 | źródło: PAP |
Mariusz Prudel (Rybnik) uważa, że cały ten rok jest znakomitym prezentem, zarówno dla niego, jak i dla Grzegorza Fijałka (Andrychów). Sezon siatkówki plażowej zakończyli na czwartej pozycji w światowym rankingu i zapewnili sobie awans do turnieju olimpijskiego.
Ponadto urodzony 21 stycznia 1986 roku w Rybniku Prudel został uhonorowany przez Międzynarodową Federację Piłki Siatkowej (FIVB) nagrodą dla zawodnika, który poczynił w tym sezonie największe postępy. Takiego wyróżnienia nie miał dotychczas żaden polski siatkarz plażowy.
- Nic dodać, nic ująć, cały ten rok jest dla mnie jak i dla Grześka znakomitym prezentem. Na nagrodę FIVB absolutnie nie liczyłem; nie jest to najważniejsza sprawa, ale z pewnością miła i taka, która podbudowuje psychicznie, dodaje sił i zachęca do jeszcze wydajniejszej pracy - powiedział PAP laureat, który niedawno wrócił ze stolicy Austrii, gdzie trenował z Jakubem Szałankiewiczem.
- Grzegorz leczy kontuzję naderwania przyczepu mięśnia czworogłowego i do zajęć przystąpi z opóźnieniem. Wierzę, że badania lekarskie wypadną pomyślnie i zaraz po Nowym Roku rozpoczniemy ciężką pracę przed nowym sezonem. Atmosferę świąt Bożego Narodzenia czułem już w Wiedniu. Mieszkałem blisko dworca zachodniego, gdzie przed głównym wejściem ustawiono olbrzymią choinkę. Miasto też zostało ozdobione, w sklepach z głośników płynęła nastrojowa muzyka - wspomniał Prudel.
Jak podkreślił, te święta to wyjątkowo magiczny czas. - Na Wielkanoc dojeżdżamy zawsze w ostatniej chwili, wpadamy jak po ogień, a w Boże Narodzenie jest inaczej. Gonitwa odchodzi na bok. Rodzina, rozmowy, żywa choinka i jej zapach; fajnie byłoby, gdyby trochę śniegu spadło. W domu za dużo nie pomagałem, ale w zakupach, sprzątaniu, ubieraniu choinki i w takich ostatnich szlifach dołożyłem swoją cegiełkę - zaznaczył.
Przyznał, że w przeciwieństwie do Grzegorza Fijałka w kuchni dobrze się nie czuje i tylko by przeszkadzał.
- Tam prym wiodą mama z babcią. Tradycyjnie będzie na wigilijnym stole dwanaście potraw, a ja najbardziej czekam na smażonego karpia i jeszcze na naszą, śląską potrawę zwaną moczką piernikową. Przyrządza się ją tak, że kruszy się piernik, zalewa wodą i odstawia. Następnie kompot razem z owocami wlewa się do garnka, podgrzewa, potem dodaje bakalie oraz pokrojone suszone owoce i gotuje się, ale nie zagotowuje. Piernik przeciera się przez sitko, dodaje do kompotu i jeszcze trochę gotuje. Pyszne... - wyjawił Prudel i dodał: - Nie przepadam tylko za bakaliami, więc piję sam wywar.
Sylwestra spędzi z narzeczoną u znajomych, a tuż po Nowym Roku wraz z Grzegorzem Fijałkiem udadzą się do Wiednia na treningi, ale tylko na tydzień.
- Przyjedziemy do Warszawy na Bal Mistrzów Sportu. Jako młodzi chłopcy mogliśmy tylko obserwować takie uroczystości. Teraz, kiedy otrzymaliśmy zaproszenie i znaleźliśmy się w najlepszej dwudziestce, chętnie zobaczymy jak to wszystko wygląda od środka - powiedział Mariusz Prudel.



