Cały czas wierzyłem w zespół - komentarze po meczu PGE Skra Bełchatów - ACH Volley Lublana

autor: Michał Nawrot | 2011-12-15, 10:37 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

PGE Skra Bełchatów po ciężkim boju wygrała mecz Ligi Mistrzów ze słoweńskim ACH Volley Lublana. Co ciekawe, nie wszyscy byli zaskoczeni trudną przeprawą Skry. - Powiem szczerze, że byłem przygotowany na trudny mecz - powiedział po spotkaniu trener mistrzów Polski Jacek Nawrocki.

Andrej Flajs (kapitan drużyny ACH Volley Lublana): Przede wszystkim zagraliśmy bardzo dobrze w pierwszych dwóch setach. Byliśmy w stanie wywrzeć dużą presję na Skrze Bełchatów, która w pierwszych dwóch setach wcale nie grała źle, ale to my prowadziliśmy grę. Później spadła u nas koncentracja, bełchatowianie poprawili przyjęcie. Nie jesteśmy jakoś specjalnie zawiedzeni tym jednym punktem zdobytym w Łodzi, ale trzeba podkreślić, że mieliśmy szansę zdobyć więcej punktów a nawet wygrać mecz. Liczymy, że uda nam się to za tydzień.

Mariusz Wlazły (kapitan drużyny PGE Skra Bełchatów): Cieszymy się niezmiernie z tego, że wygraliśmy. Był to dla nas ciężki mecz. Ostatnie trzy sety, które zagraliśmy wyglądały zupełnie inaczej od strony mentalnej niż te dwie pierwsze partie. W tych dwóch pierwszych setach nie graliśmy źle, ale to przeciwnik był górą. Mam nadzieję, że już tych prostych błędów nie będziemy popełniać.

Igor Kolaković (trener drużyny ACH Volley Lublana): To był nerwowy, trudny mecz. Po dwóch setach, kiedy byliśmy pewni, że zdobędziemy przynajmniej dwa punkty, uciekła nam koncentracja. Później zabrakło odwagi i zaczął nas zawodzić serwis. Ważnym momentem meczu było pojawienie się w ataku Bartosza Kurka. To jest zawodnik, który potrafi zrobić różnicę. Zobaczymy co będzie w przyszłości.

Jacek Nawrocki (trener drużyny PGE Skra Bełchatów): Przychylam się do stwierdzenia, że ta walka wciąż trwa i za tydzień dojdzie do kolejnego rozwiązania w tej grupie. W pierwszym i drugim secie popełniliśmy serię błędów w środku seta. Później, te pogonie w końcówce niestety nic nie dawały. Przegrana 30:28 jest taka sama jak 25:0. Dostaje się tyle samo punktów. Te proste błędy to chyba była przyczyna porażki w dwóch pierwszy setach. Szczególnie w pierwszym, gdzie my mamy wyższe procenty w ataku, w przyjęciu, w zagrywkach. Liczba przegranych piłek sytuacyjnych, błędy dotknięcia siatki czy błędy przebicia zemściły się i tak to spotkanie wyglądało. Ja cały czas wierzyłem, że ten zespół się podniesie i zacznie grać na swoim poziomie. Tak też się stało. Ja nie przychylam się do określenia tego wyniku jako sensacji. Przygotowując się do tego meczu absolutnie nie patrzyłem na zespół z Lublany przez pryzmat dwóch ostatnich spotkań. Mecz z Tours'em kompletnie nie wyszedł Słoweńcom, a Budva zagrała całkiem niezłe zawody i tutaj też ten mecz był równy. Powiem szczerze, że byłem przygotowany na trudny pojedynek.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.