Piotr Dobrowolski: Lepiej późno niż wcale

autor: Piotr Dobrowolski | 2011-11-29, 22:52 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Uważany za wielki talent, przez wiele lat znajdował się w cieniu innych rozgrywających. Wybrał grę w najlepszym klubie na świecie, choć częściej pełni w nim rolę rezerwowego niż gracza "pierwszoszóstkowego". Trener Daniel Castellani z niego zrezygnował, ale pod wodzą Andrei Anastasiego doprowadził reprezentację Polski do brązowych medali Ligi Światowej i Mistrzostw Europy.

O Łukaszu Żygadle piszę nie bez kozery, bo w poniedziałkowym meczu Pucharu Świata z USA nastąpił chyba moment symboliczny - podstawowy rozgrywający biało-czerwonych w tym spotkaniu odebrał nagrodę dla zawodnika, który wywarł największe wrażenie na obserwatorach zawodów. Tym bardziej jest to znamienne, iż odebrał ją na oczach Pawła Zagumnego, oglądającego popisy swojego kolegi z kwadratu dla rezerwowych.

Właśnie w cieniu "Gumy" Żygadło znajdował się przez wiele lat. W młodości uważany za wielki talent, przygodę z siatkówką "na poważnie" rozpoczynał w AZS-ie Częstochowa. Później były krótkie wyjazdy za granicę, powrót "na chwilę" do kraju, by w 2008 roku wyemigrować na dłużej, do Trentino. W Itasie pełnił zawsze rolę rezerwowego - najpierw z kwadratu podpatrywał wielkiego Nikolę Grbicia, zaś teraz trener Radostin Stojczew stawia na Brazylijczyka Raphaela. Czy Polak jest gorszy od siatkarza z Kraju Kawy? Moim zdaniem na pewno nie.

Łukasz Żygadło udowodnił nie raz, że można na niego liczyć w każdym momencie. Z tej roli wywiązywał się zawsze znakomicie, jak chociażby w zeszłym roku, podczas Final Four Ligi Mistrzów w Atlas Arenie. Nie dość, iż jego klub wygrał po raz kolejny, to on sam odebrał nagrodę dla najlepszego rozgrywającego. Nikt nie miał wątpliwości - w pełni ona mu się należała.

Podobnie było w reprezentacji. Zadowalał się rolą wiecznego zmiennika i długo ją z pokorą spełniał. Świadomy swoich możliwości, w pewnym momencie jednak nie wytrzymał, zwłaszcza gdy podczas rozgrywek Ligi Światowej odpoczywał Zagumny. Ówczesny selekcjoner Daniel Castellani widział w składzie m.in. Grzegorza Łomacza czy Pawła Woickiego. Ludzka cierpliwość ma swoje granice i tym razem Żygadło takiej sytuacji nie zniósł. Postanowił nawet zawiesić swoją grę w biało-czerwonych barwach, wydając specjalne oświadczenie. Aż do zmiany na stanowisku szkoleniowca i przyjścia Andrei Anastasiego.

Jego rola w kadrze zmieniła się całkiem niedawno. Co prawda był z nią na Mistrzostwach Europy w 2005 roku we Włoszech, ale jedną z kluczowych postaci jest od turnieju finałowego Ligi Światowej w Gdańsku. To właśnie nad polskim morzem doprowadził drużynę do brązowego medalu tych prestiżowych rozgrywek. Udowodnił, że sam może doskonale prowadzić grę, a miejsce w wyjściowym zestawieniu jeszcze dodaje mu pewności, choć nigdy jej w jego poczynaniach nie brakowało.

Klasą samą w sobie był na ostatnim czempionacie Starego Kontynentu, na którym Polska zajęła jakże fantastyczne, trzecie miejsce. I choć "złota" z Turcji (gdzie Żygadły zabrakło) nie udało się obronić, to ze swoich młodszych, mniej doświadczonych kolegów, spisanych przez wielu "ekspertów" na "pożarcie", potrafił wydobyć maksimum zaangażowania w ataku. Inna sprawa, że dostarczał im świetne piłki, a wszystkim do gustu przypadł zwłaszcza ostatni pojedynek turnieju, o brązowy medal z Rosją. Pokazał wtedy swój prawdziwy kunszt, ze środkowych Sbornej robiąc "wiatraki".

W rozgrywanym obecnie w Japonii Pucharze Świata bohater mojego felietonu na parkiecie spędza nie mniej czasu niż Paweł Zagumny. Czy reprezentacja gra gorzej, cierpi na tym? Absolutnie nie. Pokazują to wyniki osiągane przez biało-czerwonych. Pozycja lidera i wygrane za trzy punkty z tak klasowymi rywalami, jak wicemistrz świata, Kuba, czy najlepszy zespół Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, Stany Zjednoczone, potwierdzają siłę Polaków. Zwłaszcza mecz z USA i tak finezyjne zagrania, jak wystawa jedną ręką w trzecim secie na lewe skrzydło, odzwierciedlają umiejętności samego Żygadły.

Nie umniejszam Zagumnemu. To jeden z najlepszych zawodników na swojej pozycji na świecie, co potwierdziły liczne nagrody na wielkich imprezach. W ostatnim czasie postanowił jednak trochę "oszczędzić" swój wyeksploatowany organizm, co po prostu wykorzystał Żygadło i godnie kolegę zastąpił. Spisuje się wcale nie gorzej od "Gumy" i swoje aspiracje do gry na najwyższym poziomie potwierdza.

Choć Łukasz Żygadło do najmłodszych zawodników nie należy (ma 32 lata-przyp.red.), to nie krótko aktualną dyspozycję powinien jeszcze prezentować. Większą część ostatnich sezonów, czy to w klubie, czy też reprezentacji, spędził bowiem w kwadracie dla rezerwowych. Dopiero teraz zaistniał "na dobre". Podziwiam go za cierpliwość, konsekwencję i pokorę, ponieważ wielu innych siatkarzy na jego miejscu już dawno zrezygnowałoby z występów w kadrze. Ale nie on. Długo na taką szansę czekał, ale podobno lepiej późno niż wcale...

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Matt

Jest tam miejsce dla dwóch rozgrywających. On jest jednym z najlepszych, nie najlepszym. Jeśli powiem o np. o Drzyzdze, że jest wśród czołowych polskich sypaczy, to wcale nie musi oznaczać, że kadra stoi dla niego otworem. Poza tym wiadomo - Bruno ma niezłe plecy na ławce trenerskiej :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Do Matt

Jednego z najlepszych brazylijskich rozgrywajacych ktory nie miesci się w 14stce kadry narodowej :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Siatka FAn

Bardzo solidny rozgrywajacy. Łomacz totalne nieporozumienie,woiski moze i dobry ale dziura w bloku ;/ ale wydaje mi sie ze przychodzi czas na młodego Fabiana dzyzge : )

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
obserwator

Z Iranem oczywiscie. SORY !

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
obserwator

Zawsze, ale to zawsze byłam tego samego zdania. Po meczu z Izraelem posypały się na jego barki słowa krytyki, zupełnie niesłuszne zresztą.
Wg mnie zagrzewa reprezentację do walki, wiele "niemożliwych" piłek broni, nieźle serwuje, jest po prostu z ta drużyna, a robi to w sposób elegancki. BRAWO!!!!
Lukasz jest spoko.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Matt

W pełni się zgadzam. Trzeba jednak pamiętać, że w Itasie ma za przeciwnika jednego z najlepszych brazylijskich rozgrywających. O ich klasie może świadczyć choćby przykład Vinhedo z Jastrzębskiego, który gra w pierwszej szóstce kosztem Thorntona, jakby nie patrzeć - pierwszego sypacza kadry USA (co nie zmienia faktu, iż jest najwyżej średni). Należy pamiętać, że to na pewno nie jest czołowy sypacz kanarków. Choć po tym co ostatnio wyczynia Żygadło, Stojczew powinien dać mu więcej szans.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0