Łukasz Żygadło: gramy w silnej grupie
autor: Polska Agencja Prasowa | 2010-06-26, 17:54 | źródło: PAP
Rozgrywający Trentino BetClic Łukasz Żygadło uważa, że faza grupowa Ligi Mistrzów siatkarzy nie ma większego znaczenia, a prawdziwa rywalizacja toczyć się będzie później. Grupę D, w której jego zespół zmierzy się m.in. z PGE Skrą Bełchatów ocenił jako silną.
Oprócz włoskiej i polskiej drużyny w grupie D znalazł się mistrz Niemiec VfB Friedrichshafen oraz rumuńskie Remat Zalau.
- Ciężko na tym etapie określić, czy losowanie było dobre czy złe, ale patrząc na poziom sportowy tych zespołów, jaki prezentowały rok wcześniej, grupa D do najłatwiejszych nie będzie należała - powiedział PAP rozgrywający polskiej reprezentacji.
Żygadło uważa, że VfB Friedrichshafen nawet po odejściu Georga Grozera i Diego zbuduje mocny zespół. - Tak jak zawsze to robi - zaznaczył i dodał, że - o Rumunach ciężko cokolwiek powiedzieć i najważniejsze będzie, by ich poznać.
O Skrze nie chciał się wypowiadać. - Wiem, że na razie nie dokupili żadnego zawodnika. Zostaje stara gwardia i trudno ocenić, czy to dobrze, czy źle - powiedział.
Żygadło jednak bez większych emocji podszedł do wyników losowania. - Największa rywalizacja i tak będzie toczyła się dopiero po wyjściu z grupy, z której awansują aż trzy zespoły. Zajęte miejsce będzie decydowało o tym na jakiego przeciwnika potem się trafi, a to może być istotne, bo w innych grupach są drużyny, które potrafią bardzo dobrze grać.
Niespełna 31-letni siatkarz zdradził, że władze Trentino szykują znaczne wzmocnienia. - Postanowiono zbudować jeszcze mocniejszy zespół, by skład był bardziej wyrównany. Celujemy w pięć finałów i wszystkie chcemy wygrać. Dlatego zastanawianie się na tym pierwszym etapie rozgrywek Ligi Mistrzów z kim będzie łatwiej, a z kim mniej jest bez sensu. To jest siatkówka i o tym decyduje aktualny moment, kibice, miejsce, zdrowie, forma - zaznaczył.

