Chorwacja utonęła w smutku i ...radości
autor: Polska Agencja Prasowa | 2009-02-02, 20:41 | źródło: PAP |
Najpierw nie pozwolił w czasie dekoracji założyć sobie na szyję srebrnego medalu i krążek przekazał od razu siedmioletniemu synowi. Chwilę później świętował wicemistrzostwo świata z tysiącami fanów w centrum Zagrzebia. Podobną przemianę nastroju, jak u szczypiornisty Ivano Balica, można było zaobserwować w całej Chorwacji.
Od pierwszego gwizdka sędziego na mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych, które w niedzielę zakończyły się w Chorwacji kibice nie ukrywali, że interesuje ich tylko złoty medal. Gospodarze nie dali jednak rady i w finale przegrali z mistrzami olimpijskimi Francuzami 19:24.
- W niedzielę wszyscy czekali na to, by usłyszeć "Naszą Piękną" (hymn Chorwacji-PAP), a zagrano "Marsyliankę" (hymn Francji-PAP) - można było przeczytać w miejscowych gazetach.
"Vecernji list" próbował natomiast pocieszać - Mamy srebro! Powinniśmy się cieszyć i radować, a nie smucić.
Sami kibice szybko zapomnieli o tym, że na szyi ich pupili nie wisi krążek z najcenniejszego kruszcu. 16 tysięcy zebranych w hali fanów krzyczało "champions, champions", na głównym placu w Zagrzebiu, gdzie wystawiono telebim z relacją na żywo, wołano z kolei "cowboys, cowboys".
Długo skandowano nazwiska graczy, obrażając jednocześnie sędziów, których oskarżono o poniesioną porażkę. "To bandyci i mafiozi" - skomentował wiceprezes Chorwackiego Związku Piłki Ręcznej Zoran Gobac.
W poniedziałek zapowiedział nawet, że złoży oficjalną skargę do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego na pracę arbitrów. - Jesteśmy małym krajem, ale w porównaniu do sędziów jesteśmy wielcy - stwierdził.
Polska w meczu o brąz pokonała w niedzielę Duńczyków 31:23.


