Wenta: trudny mecz z mnóstwem emocji
autor: Polska Agencja Prasowa | 2012-01-25, 19:49 | źródło: PAP |
- Naszym przekleństwem jest to, że w momencie kiedy rywal praktycznie leży, to my dajemy mu się odbudować - mówił po spotkaniu Polska - Niemcy trener Bogdan Wenta.
Bogdan Wenta (trener reprezentacji Polski): Było to bardzo trudne spotkanie, z mnóstwem emocji. Udało nam się wyłączyć Holgera Glandorfa, nie pograł sobie również Lars Kaufmann. Dzisiaj wreszcie nasze skrzydła właściwie wszystko to co miały kończyły golem. Wreszcie też zagrał atak. Graliśmy proste rzeczy, piłka chodziła. Ale znowu mamy przewagę, możemy odskoczyć i robimy dwa proste błędy. Zawodnik się rozluźnia i podaje w ręce przeciwnika. To jest naszym przekleństwem, że w momencie kiedy rywal praktycznie leży to my go budujemy. Tak było np. gdy graliśmy w podwójnej przewadze.
Młody Kamil Syprzak zasługuje na pochwałę. Na początku zdobył trzy ważne bramki, nawet kiedy trzech Niemców trzymało go za ręce, a on rzucił znad nich. Dziś chyba po raz pierwszy w tym turnieju, jeśli nie liczyć meczu ze Słowacją, funkcjonował atak pozycyjny.
Mecz trochę bez bramkarzy z obydwu stron. Piotrek Wyszomirski miał parę fajnych interwencji w pierwszej połowie, ale w drugiej już to gorzej wyglądało. Obrona stała dobrze. Chłopaki bardzo harowali.
Dzisiaj brakowało nam Mariusza Jurkiewicza, który na rozgrzewce zaczął się skarżyć na jakiś uraz. Nie wiemy jeszcze dokładnie co to jest. Z kolei Krzysiek Lijewski ma kontuzję pleców. Coś tam mu przeskoczyło, będą się musieli tym też zająć lekarze.
W ostatnich trzech sekundach, gdy zobaczyłem jak Wyszomirski zaczyna tańczyć z piłką, postanowiłem wziąć czas. Gdyby zagrał lobika do Niemca to chyba byłoby straszne dla nas.
Mateusz Zaremba: Dzisiaj zagraliśmy równo całe 60 minut. Piłka wreszcie chodziła tak jak to ćwiczymy ciągle na treningach. Wiedzieliśmy o co gramy. Wierzę jeszcze, że możemy pójść dalej, ale obawiam się, że Serbia może oddać mecz Macedonii. Chyba cała Polska się cieszy, że znów udało nam się wygrać z Niemcami.
Bartłomiej Jaszka: W końcu zagraliśmy tak powinniśmy to robić od początku. Były minimalne wahnięcia, ale nie takie jak w poprzednich meczach. Weszliśmy od początku dobrze w mecz. Graliśmy konsekwentnie. Obrona dobrze pracowała, ciągnęliśmy kontry. Byliśmy zdyscyplinowani w ataku. Umieliśmy sobie stwarzać dogodne pozycje i wykorzystywaliśmy "setki".
Michał Jurecki: Udało nam się prowadzić czterema bramki i nagle chwila przestoju i Niemcy nas doszli. Wielka szkoda bo granica czterech bramek była jak najbardziej do osiągnięcia. Powiedzieliśmy sobie przed tym meczem, że musimy zagrać dużo konsekwentniej. Dłużej przytrzymywać piłkę w ataku i to nam się udało zrealizować.




