ME - Zaremba: Nigdy nie widziałem takiego meczu
autor: Polska Agencja Prasowa | 2012-01-22, 18:44 | źródło: PAP |
- Takiego meczu jeszcze nigdy nie przeżyłem - powiedział Mateusz Zaremba, 27-letni rozgrywający reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych, która w sobotę zremisowała 29:29 w mistrzostwach Europy w Belgradzie ze Szwecją, po przegranej 9:20 pierwszej połowie.
PAP: Czy zdarzyło się już panu coś takiego jak w meczu ze Szwecją, żeby odrobić 11-bramkową stratę?
Mateusz Zaremba: Nigdy. Na tak wielkim turnieju podobnej historii też nie widziałem. Pokazaliśmy, że nie zabrakło nam wiary, walczyliśmy do końca i to się opłaciło. Wybrnęliśmy z opresji i uratowaliśmy remis.
Skąd ta zmiana dyspozycji? Po przerwie graliście zupełnie inaczej.
- W drugiej połowie zaczęliśmy więcej biegać, nie graliśmy już tak nerwowo, spokojniej rozgrywaliśmy piłkę. Czasami nawet sędziowie sygnalizowali grę na czas, ale rzucaliśmy wtedy na bramkę i to się coraz częściej udawało. Szwedzi zaczęli się wtedy w obronie trochę męczyć i już nie mieli tyle okazji do kontrataku.
Powoli przyzwyczajacie kibiców do tego, że zaczynacie w bardzo słabym stylu...
- Każdy z nas się zastanawia, dlaczego tak słabo rozpoczynamy mecze. Chyba wolimy gonić niż być gonionymi.
W którym momencie uwierzyliście w to, że "niemożliwe stanie się możliwe"?
- To wyszło... z rozpędu. Gdy zmniejszyliśmy różnicę do dwóch bramek, jakaś taka wiara się w nas "włączyła", że damy radę. Nie odpuszczaliśmy. Szwedzi chyba bardziej zwątpili niż my.
Wasz kolejny rywal - Macedonia - ma wielkie wsparcie w postaci kilkutysięcznej rzeszy kibiców. Czy ich doping będzie was deprymował?
- Na mecz z Danią w sobotę przyszła wielka grupa kibiców macedońskich. Był taki huk, że można było stać obok siebie, krzyczeć, a i tak nic nie było słychać. Ale nie możemy się tego bać, tylko wyjść na boisko, grać razem z kolegami przy boku, łapać piłkę i biec na bramkę rywali.
Ważną postacią w ich zespole jest Kiril Lazarov. Czy macie jakiś sposób, żeby go zatrzymać?
- To najjaśniejsza postać w drużynie macedońskiej. Sam ciągnie zespół i zdobywca dużo bramek. Nie możemy jednak patrzeć tylko na niego, bo jeszcze jest pięciu innych zawodników, potrafiących zdobywać gole. Poza tym mają bardzo dobrego bramkarza. Trzeba grać spokojnie, z zimną głową, szybko wracać do obrony. Jutro życzyłbym sobie, żebyśmy zaczęli od pierwszej minuty, a nie od 31.




