Bogdan Wenta: Szalony mecz
autor: Polska Agencja Prasowa | 2012-01-19, 21:35 | źródło: PAP |
- Musimy bardzo podziękować Marcinowi Wicharemu, bo rzeczywiście odbił dużo rzucanych z czystych pozycji piłek. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz Duńczycy tyle razy się mylili ze skrzydeł - powiedział po meczu Polska - Dania Bogdan Wenta.
Powiedzieli po meczu:
Bogdan Wenta (trener reprezentacji Polski): Dosyć szalony był ten mecz. W pierwszej połowie zespół założył sobie, że siądzie, będzie gryźć Duńczyków, w sportowym tego słowa znaczeniu, ale polegało to na tym, że co chwila ktoś sobie wybiegał z obrony, przez co była dziurawa. Potem trochę wracaliśmy w mecz, dochodziliśmy i znowu zaczynały się sytuacje, że po dwóch podaniach traciliśmy piłkę. Dopiero zmiana obrony na tę bardziej otwartą i wyłączenie Mikkela Hansena przyniosły rezultaty. Musimy bardzo podziękować Marcinowi Wicharemu, bo rzeczywiście odbił dużo rzucanych z czystych pozycji piłek. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz Duńczycy tyle razy się mylili ze skrzydeł. W ostatnich trzech minutach wydawało się, że znowu gdzieś tam padniemy w końcówce jedną bramką, bo tak wyglądały nasze ostatnie mecze z Duńczykami. Ale tym razem szczęście było przy nas, ale powtórzę, że to w dużej mierze wynik znakomitej postawy Wicharego.
Ulrik Wilbek (trener reprezentacji Danii): Trudno uwierzyć, że przegraliśmy. Kontrolowaliśmy mecz przez 57 minut, mieliśmy przewagę, ale polski bramkarz znalazł drogę, by nas zatrzymać. Moi zawodnicy zaczęli się denerwować. Przełomowym momentem były trzy znakomite obrony bramkarza, po których Polacy strzelili bramki po kontrach. Takie sytuacje nie powinny się przydarzać w piłce ręcznej na najwyższym poziomie. Muszę oczywiście przyznać, że Polacy walczyli znakomicie przez cały mecz, nie odpuścili do końca i to przyniosło im efekt w postaci zwycięstwa.
Robert Orzechowski: Mecz miał dwa oblicza. W pierwszej połowie zagraliśmy zbyt wolno i mało konsekwentnie w ataku pozycyjnym, a w drugiej to się zmieniło. Graliśmy dłużej, szybciej i konsekwentniej. Obrona była mocniejsza, także bramkarz wybronił dużo ważnych piłek w końcówce spotkania.
Marcin Wichary: Mecz się mógł podobać, była walka do samego końca i dzięki niej zdołaliśmy wygrać. Na gorąco nie mogę wiele powiedzieć. Supermecz. Zdobyliśmy bardzo ważne dwa punkty, co daje nam szansę gry o medale. Co sprawiło, że tak broniłem w końcówce? Po prostu wzór się zgadzał.
Tomasz Tłuczyński: Walka do końca. Chłopaki dali z siebie wszystko. Ciężko było uwierzyć w drugiej połowie, że jeszcze damy radę. Jakoś nam uciekały te bramki i nie wyglądało to dobrze. To, co wyprawiał w bramce Wichary, to masakra. Wyciągał czyste pozycje, zatrzymywał Christiansena, bronił rzuty karne.
Michał Jurecki (uznany za najlepszego zawodnika meczu): Ciężko nam się grało, Duńczycy cały czas byli przed nami, ale powiedzieliśmy sobie w szatni, że wygrać musimy na parkiecie: gonić każdą piłkę, walczyć o każdą piłkę. I tak było. Zostawiliśmy serce na parkiecie, by pójść do drugiej rundy z dwoma punktami. Do tych dwóch punktów na pewno przyczynił się też Marcin Wichary.





ostatnia odpowiedź: 20 stycznia 2012 [1 komentarz tej dyskusji]