ME: Było dużo więcej luzu - komentarze Polaków po meczu ze Słowacją
autor: Polska Agencja Prasowa | 2012-01-17, 22:04 | źródło: PAP |
- Mecz z Serbią był totalnie "spalony", dziś było dużo więcej luzu i to dało efekt. Większość zawodników naszej reprezentacji jest tutaj w dobrej dyspozycji - powiedział po meczu Polska - Słowacja Karol Bielecki.
Powiedzieli po meczu Polska - Słowacja (41:24):
Mariusz Jurkiewicz: - Wyszliśmy dzisiaj z nożem na gardle, co nam chyba pomaga. Musieliśmy zmazać plamę z niedzieli, bo po meczu z Serbami nikt nie mógł spojrzeć w lustro. Zagraliśmy w pełni skoncentrowani od pierwszych minut. To widać było w naszej grze - obronie, kontrach i ataku. Dzięki temu "złapaliśmy" przewagę. Nie wymyśliliśmy dzisiaj prochu. Aby wygrać, po prostu trzeba dobrze grać. Tego musimy się trzymać.
Karol Bielecki: - Mecz z Serbią był totalnie "spalony", dziś było dużo więcej luzu i to dało efekt. Większość zawodników naszej reprezentacji jest tutaj w dobrej dyspozycji.
Michał Jurecki: - W pierwszej połowie wyrobiliśmy sobie przewagę, potem dwa, trzy głupie błędy i Słowacy znów byli blisko nas. W drugiej części przeważaliśmy już pod każdym względem, zwłaszcza w obronie. Prezentowaliśmy mocną, twardą defensywę i szybko wyprowadzaliśmy kontry. Jeśli za dwa dni tak zagramy z Duńczykami, to możemy być spokojni o wynik.
Bartosz Jurecki: - Wszyscy staraliśmy się ciągnąć grę. Od początku to bardzo dobrze funkcjonowało. W drugiej połowie Słowacy "pękli", a my ich tylko "dobiliśmy". Na początku drugiej połowy widać jeszcze było zdeterminowanie u rywali. Cztery bramki przewagi, które mieliśmy, to w piłce ręcznej praktycznie tyle co nic. Po przerwie wyszliśmy bojowo nastawieni. Ostatnie minuty graliśmy już na luzie, Słowacy odpuścili, nie wracali do obrony.
Patryk Kuchczyński: - To było zupełnie inne spotkanie niż dwa dni temu. Cały zespół szedł mocno do przodu. Nikt nie patrzył na ustawienie przeciwnika, tylko konsekwentnie, szybko wprowadzaliśmy piłkę do gry, trochę przyspieszaliśmy i wyrabialiśmy sobie dogodne pozycje.




