Niespodziewana porażka - relacja z meczu AZS PWSZ "7" Jarosław - MKS Zgierz

autor: Grzegorz Czech | 2011-03-20, 22:12 | źródło: inf.własne |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

W spotkaniu kończącym 16. kolejkę zmagań w grupie B spadkowej I ligi kobiet doszło do sporej niespodzianki. Outsider ligi - MKS Zgierz, pokonał wyżej notowana ekipę z Podkarpacia 22:21

Podopieczne Przemysława Korobczaka do tego pojedynku podchodziły z wielka obawą i zarazem z nadzieja na wygraną - tym samym zbliżając się do upragnionego utrzymania na zapleczu ekstraligi.

Przed meczem wśród kibiców podkarpackiego klubu często przewijało się pytanie o mobilizację zawodniczek "Siódemki". Chyba każdy wie, jak ciężko jest się zmobilizować na grę z drużyną zamykająca ligową tabelę. O ile w pierwszych 30. minutach miejscowe potrafiły zagrać konsekwentnie, o tyle w drugiej połowie wydaje się, że zlekceważyły ostro grające rywalki, które małymi krokami osiągnęły upragniony cel.

Pierwsza połowa dla miejscowych

Obie ekipy od samego początku przystąpiły do tej konfrontacji mocno skoncentrowane. Szybko zdobyta bramka przez Olenę Wiedenhoeft, jeszcze bardziej podniosła napięcie spotkania i po obu stronach dominowała bardzo ostra gra w defensywie. Pierwsza bramkę miejscowe zdobyły dopiero po 4. minutach, za sprawą Agnieszki Mizak z rzutu karnego. Jako ciekawostkę i obraz agresywnej gry obronnej należy tu zaznaczyć, że w przeciągu niecałych 10. minut szczypiornistki z Jarosławia wykorzystywały 5-krotnie rzuty karne, zdobywając 4 bramki i prowadząc 5:3. Z każdą minutą podopieczne Stanisława Mijasa widząc co jakiś czas żółty kartonik grały o wiele spokojniej - to powodowało, że coraz śmielej w ataku radziły sobie Katarzyna Kawa i Regina Hołowaty. Po bramce tej pierwszej gospodynie w 22. minucie prowadziły 9:6. Gdy w przeciągu kolejnych 4. minut Jarosławianki zdobyły kolejne 4 bramki, tracąc jedynie 2 - nikt ze zgromadzonej publiczności, oraz sztabu szkoleniowego nie dopuszczał do siebie myśli, że zespół znad Sanu może to spotkanie przegrać. Po 30. minutach gry wynik na tablicy świetlnej widniał 14:10.

Druga połowa dla przyjezdnych

Po przerwie, wydaje się po ostrych reprymendach od swojego szkoleniowca, zawodniczki ze Zgierza postawiły wszystko na jedną kartę i po raz kolejny zaczęły grać agresywniej w obronie. Tym razem to zagranie taktyczne z minuty na minutę okazywało się strzałem w przysłowiowa "dziesiątkę". Miejscowe w swoich akcjach ofensywnych stały się bardzo niedokładne - proste błędy, straty piłek, wymuszone rzuty sprawiły, że z 4-bramkowej zaliczki z pierwszej połowy w 43. minucie nie zostało już nic(16:16). Gdy w kolejnych dwóch minutach Izabela Wosińska, oraz Olena Wiedenhoeft skutecznie zakończył swoje akcje - publiczność przecierała oczy ze zdumienia, a przyjezdne prowadziły już 18:16. Widząc niemoc strzelecką swoich zawodniczek trener Korobczak poprosił o przerwę na żądanie. Po krótkiej naradzie gospodynie natychmiast doprowadziły do remisu, a w 51. minucie nawet wyszły na ponowne prowadzenie 20:19. Na nic się to jednak zdało, ponieważ przez kolejne 8. minut bramki zdobywały tylko szczypiornistki MKS-u na 60. sekund przed końcem meczu prowadząc 22:20. W ostatniej minucie miejscowe mogły doprowadzić do remisu, jednak szczęście tego dnia było przy zawodniczkach Stanisława Mijasa. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wygraną gości 22:21.

AZS PWSZ "7" Jarosław - MKS Zgierz 21:22 (14:10)

Najwięcej bramek:

"7" - Mizak 7, Kawa 5, Hołowaty 4, Łobaziewicz 3, Wilk 2;

MKS - Wosińska i Wiedenhoeft po 5, Sadowska 4, Wróblewska 3, Walicka 2, Barylska, Michalak,Pietrasiak po 1;

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
pr

W pierwszej rundzie Zgierz też potrafił zremisować z Olkuszem (jeszcze jesienią), by potem w kolejnych kolejkach wysoko przegrać z Jarosławiem. W drugiej rundzie z Olkuszem przegrały, ale z 7 udało się wygrać już drugi raz. 4 bramki do odrobienia to wcale nie tak dużo w piłce ręcznej, a mecz się kończy po 60 minutach. (Nie)stety Zgierz nie jest na tyle bogatym klubem, żeby kupować mecze, a chyba taki jest sport, że nie da się przewidzieć wyniku przed końcowym gwizdkiem.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
ja

Szelest:Trochę to tak wygląda, jakby specjalnie przegrywali wygrane mecze. Nie wiem czy chodzi tu o kasę ale jeszcze w rundzie zasadniczej potrafiła 7 zremisować z Olkuszem( jeszcze jesienią) by całkiem niespodziewanie przegrać z ostatnim Zgierzem. Na wyciągniecie dłoni mieli awans do 4 walczącej o awans, teraz prowadząc do przerwy 4 golami znowu przegrywają. Czy oni sprzedają te mecze czy co?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Szelest

W pierwszej rundzie drużyna z Jarosławia sprawiała wrażenie dość solidnego zespołu
i w jego zasięgu zdawała się być co najmniej
pierwsza czwórka . Teraz jednak sprawia wrażenie jakby chciała się wycofać z I ligi nie wycofując z rozgrywek. Wielka szkoda.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0