Krzysztof Wittke: Zasada jest prosta - każdy z nas musi wnieść coś od siebie

autor: Natalia Starosta | 2011-02-14, 10:18 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Zielonogórskim szczypiornistom w tym sezonie przyszło walczyć o utrzymanie. Drugą rundę rozpoczęli nie tylko z nowymi nadziejami na lepszą grę (w pierwszej udało im się wygrać zaledwie dwa mecze!) ale i z odmłodzoną drużyną. Po trzech kolejkach zmagań wydaje się, że właśnie tego było im trzeba.

Sobotni mecz bardzo dobrze rozpoczął Krzysztof Wuttke, który jako jeden z najbardziej doświadczonych w szeregach akademików, niejednokrotnie stara się brać na siebie ciężar gry. Po czterech rzuconych niemal pod rząd bramkach i kilku efektownych asystach, został jednak dość skutecznie wyłączony z gry przez gdańszczan. - Zaczęliśmy bardzo fajnie, szybko udało nam się wyjść na dość wysokie prowadzenie, ale w końcówce pierwszej połowy rywale nas dogonili - mówi Wittke. W drugiej partii zielonogórzanie zdecydowanie pewniej obchodzili się z piłką, co w ostatecznym rozrachunku pozwoliło im wygrać cały mecz.

Zwycięstwo nad ekipą z Gdańska pozwoliło podopiecznym trenera Książkiewicza na zdobycie kolejnych, niezwykle cennych punktów. Po pewnie wygranym w pierwszej kolejce drugiej rundy meczu w Ciechanowie wydawało się bowiem, że akademicy złapali wiatr w żagle, ale tydzień później przytrafiła im się bolesna porażka w Ostrowie Wlkp. - O tym meczu najchętniej byśmy zapomnieli. Mieliśmy szpital w drużynie, przez co trener nie miał zbyt dużego wyboru jeśli chodzi o skład - przyznaje skrzydłowy AZS-u. - Personalnie nie wyglądamy najlepiej, więc jeśli jeszcze ktoś wypada ze składu z takiego powodu, to sytuacja dodatkowo się komplikuje. Staramy się jednak walczyć, mimo wszystko - dodaje Wittke.

Trudna sytuacja personalna paradoksalnie jednak wychodzi akademikom na dobre. - Staramy się walczyć wysoką obroną, kombinować i na szczęście jakoś nam to wychodzi - śmieje się Krzysztof Wittke. - To trochę niewygodny styl gry dla naszych rywali, ale to już jest ich problem - dodaje. - Poza tym, gołym okiem widać, że teraz wreszcie na boisku stanowimy kolektyw. Przed rozpoczęciem tego sezonu mówiłem, że mamy taką ekipę, z którą spokojnie powinniśmy bić się o pierwszą trójkę, nadal zresztą uważam, że tak było. Problem polegał na tym, że mieliśmy inne podejście do gry, dziwne. Każdy patrzył na innych, "w końcu jak przyszedł Piotrowski z ekstraklasy, to niech gra", ale Piotrowski się nie sprawdził - tłumaczy Wittke. - Teraz nie mamy lidera, na boisku nie grają nazwiska, czy poszczególni zawodnicy, zasada jest prosta - każdy z nas musi wnieść coś od siebie, dać z siebie wszystko, bo w innym wypadku znowu będziemy przegrywać.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Rahim

i tak spadniecie, wygrana z juniorami wielki sukces duetu trenerskiego. Niech tylko ten Koprowski odejdzie bo facet ma warunki na granie tylko musi go ktos pokierowac odpowiednio a bedzie za 2-3 lata solidnym rozgrywajacym.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Mentos

To co teraz dzieje się z Piotrowskim?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0