Grzegorz Gościński: Chciałbym powiedzieć, że ta zaliczka wystarczy

autor: Kamila Ziobro | 2010-02-07, 22:17 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

SPR Lublin w niedzielne popołudnie rozegrał pierwszy pojedynek w ramach 1/8 Pucharu EHF z rumuńskim HCM Baia Mare. Przez całe spotkanie lublinianki kontrolowały wynik meczu, ostatecznie wygrywając pięcioma bramkami. Niestety przed mistrzyniami Polski ciężki rewanż w Rumunii, gdzie może się okazać, że zaliczka pięciu trafień może być niewystarczająca.

Po spotkaniu w lubelskiej ekipie nie dało się ukryć dobrych nastrojów, gdyż każdy wygrany mecz cieszy, ale czy przewaga pięciu oczek wystarczy, by w meczu rewanżowym wyjść zwycięską ręką? -To okaże się w niedzielę o godzinie 18 lub 19. Chciałbym powiedzieć, że wystarczy, ale znam Rumunię i wiem że u nich gra się ciężko. Powinniśmy wygrać większą ilością bramek, bo na pewno byliśmy dzisiaj lepszym zespołem. Ostatecznie z tych 24 bramek nie jestem do końca zadowolony. Skuteczność powinna być dużo wyższa. Nie oszukujmy się, szczególnie w tych czystych sytuacjach. - powiedział dla portalu SportoweFakty.pl zapytany o wynik szkoleniowiec SPR-u, Grzegorz Gościński.

Rzeczywiście, wszyscy, którzy zdecydowali się przyjść na niedzielny pojedynek, mogą powiedzieć, że skuteczność ich ulubienic nie była zachwycająca. W szczególności, gdy ma się atut własnej hali, a bramki w sytuacji sam na sam nie wpadają do siatki, to trzeba się nad tym zastanowić - Z tego materiału, co mieliśmy zebrany to praktycznie rzecz biorąc Rumunki nie zaskoczyły nas niczym. Może Amariei zaskoczyła nas tymi rzutami, gdyż w materiale, który mieliśmy ani razu nie wykonała bieżnego rzutu. Chciałbym wspomnieć o bramkarkach, bo nie widzieliśmy, żeby ani jedna ani druga zagrała tak dobrze jak w dzisiejszym spotkaniu, ale to chyba jest tak, że bramkarz broni tak jak przeciwnik pozwala. - komentuje lubelski szkoleniowiec.

Przez całe spotkanie lublinianki grały praktycznie jednym składem, dopiero na ostatnie kilka minut przed końcową syreną trener zdecydował się wpuść na boisko Kamilę Skrzyniarz. Sam uważa, że przez najbliższy tydzień uda się jeszcze wypracować jakiś schemat a przede wszystkim poprawić skuteczność - Zobaczymy jeszcze co da się zrobić przez ten tydzień. Dzisiaj np. nie zagrała Alesia Mihdaliova, Aukse Rukaite, Kama weszła dopiero na koniec i z pewnością jeszcze coś pokombinujemy. - kończy trener mistrzyń Polski.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
dr

oj, jak najlepsze zawodniczki, młode życiowo, lecz niemłode sportowo odejda, to Lublin pożegna się z palma pierwszeństwa w polskiej lidze.
skoro na meczach boicie się wpuszczac pozostale dziewczyny, to kiedy one maja sie ograc?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0