Anglia: Ósmy remis Liverpoolu na Anfield!

autor: Bartosz Zimkowski | 2012-02-06, 22:55 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Ani jednej bramki nie zobaczyli kibice w ostatnim meczu 24. kolejki Premier League. Liverpool zremisował swój ósmy mecz na Anfield! Tym razem punkt wywiózł Tottenham Hotspur.

Po raz pierwszy od ośmiu meczów mógł zagrać Luis Suarez. Jednak Kenny Dalglish zdecydował się go posadzić tylko na ławce rezerwowych, a do ataku desygnował Andy'ego Carrolla. Wrócił także Steven Gerrard. Natomiast wśród zmienników Harry Redknapp pozostawił sobie Louisa Sahę, nowego gracza Kogutów.

W pierwszej połowie zbyt wielu okazji strzeleckich nie było. Jedną z sytuacji miał Garteh Bale, ale jedno groźny strzał zdołał zablokować Martin Skrtel. The Reds próbowali się rewanżować, jednak obaj bramkarza zachowali czyste konto.

Kilka minut po zmianie stron doszło do przepychanki Daniela Aggera oraz Bale'a. Żółtą kartkę otrzymał jednak tylko Walijczyk. Chwilę później Bale dopadł do bezpańskiej piłki w polu karnym, ale fatalnie skiksował. Później soczysty strzał z dystansu Martin Kelly'ego. Futbolówka zmierzała przy słupku, ale Brad Friedel zdołał ją odbić.

Później obaj szkoleniowcy zaczeli dokonywać zmian i pojawił się m.in. Suarez, ale i Saha. 6 minut przed końcem mogła paść jedyna bramka w tym meczu. Bale znalazł się oko w oko z Jose Reiną, jednak uderzył niecelnie.

Ostatecznie pojedynek zakończył się remisem 0:0, co nie zadowoliło ani jednej, ani drugiej drużyny.

Liverpool - Tottenham Hotspur 0:0

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane wydarzenia

Liverpool FC Tottenham Hotspur

Liverpool FC - Tottenham Hotspur  
6 lutego, 21:00

0 : 0
Relacja


Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
MITCH

Dalglish;/... czemu Liverpool nie może zatrudnić trenera z nowoczesną wizja gry, który nie będzie wydawał grubej kasy na wyspiarzy, na dodatek z dolnej półki... w ostatnich latach The Reds dokonało kilkudziesięciu transferów, które okazały się totalną klapą, albo najwyżej uzupełnieniem składu, strzelam, że za kasę z tych zakupów plus pensje uzbierałaby się kwota około 200mln funtów... Kyrgiakos, Konchesky, Morientes, Aquilani, Poulsen, Mark Gonzalez, Pennant, Henderson, Carroll, Adam, Downing, Degen, Voronin, Josemi, Kromkamp, Palletta, Insua, Joe Cole, Coates, Ngog, Jovanovic, Babel, Riera, Dossena, Keane... żaden nie podniósł realnie poziomu tej drużyny, mieli kilka dobrych spotkań i nic więcej, nie ma drugiej takiej drużyny na świecie, co ma takiego pecha do zakupów.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Jose Mourinho

Przewidywalny wynik. W takim meczu powinny jednak paść bramki. Tottenham już raczej pogrzebał szansę na pierwsze dwa miejsca. Liczę, że jeszcze Chelsea jednak ich wyprzedzi ale będzie to bardzo trudne. Liverpool bez rewelacji. Groźniejsze będzie chyba Newcastle.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
harper

Na ławce Tottenhamu zabrakło w tym meczu Redknappa,który nie doleciał z Londynu,zaś zastępował go asystent Kevin Bond.
Koło 85 minuty spotkania Gareth Bale (nie Garteh) wyszedł sam na sam z Reiną,ale wbrew temu co napisano strzelił celnie,jednakże bramkarz The Reds obronił.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
ogi30

Kurcze nie jest źle,ale mieli wygrać the Reds;/.Chelsea remis i ''kurczaki'' tez...oby tak dalej;D.Go Gunners^^

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Czarny80

Jaki frajer?
Koguty, b. ładnie oby tak dalej!
Glory glory alleluja na Spursów nie ma ch...! :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
derek

ósmy mecz z rzędu czy w tym sezonie?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0