Decydująca runda przed łódzkim Widzewem. Zdołają wykonać plan 5-letni?

autor: Bartosz Koczorowicz | 2012-01-14, 10:25 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Miniona runda jesienna była dla piłkarzy łódzkiego Widzewa najlepszą w XXI wieku. W osiągnięciu sukcesu, jakim jest 7. miejsce na koniec jesieni, nie przeszkodził nawet exodus najbardziej wartościowych zawodników na przestrzeni kilkunastu miesięcy. Nadchodząca wiosna będzie jednak dla łodzian decydująca, gdyż w czerwcu minie 5 lat od momentu kiedy właścicielem Widzewa stał się Sylwester Cacek.

Przejmując klub z al. Piłsudskiego w 2007 roku, biznesmen z Piaseczna ogłosił podczas oficjalnej prezentacji odnowionego Widzewa, że pierwszym założeniem łodzian jest włączenie się do walki o miejsca premiowane grą w europejskich pucharach w przeciągu 5-letniego okresu czasu. Oznacza to, że na wykonanie planu podopiecznym obecnego trenera - Radosława Mroczkowskiego pozostało zaledwie pół roku. Szkoleniowca łodzian czeka nie lada zadanie, jednak biorąc pod uwagę cały okres panowania Sylwestra Cacka, Widzew ma najlepszą wyjściową pozycję po rundzie jesiennej do jego realizacji.

Tuż po objęciu władzy w Widzewie, nowy właściciel napotkał jednak na pierwszą przeszkodę w realizacji podstawowego założenia. 1 czerwca 2008 roku Wydział Dyscypliny PZPN zdegradował klub z al. Piłsudskiego. To efekt zarzutów o korupcję w sezonie 2004/2005. Łódzcy włodarze nie zamierzali pogodzić się z tak surowym wyrokiem, kierując sprawę do Trybunału Arbitrażowego przy PKOl, który uchylił decyzję WD PZPN po rozpatrzeniu sprawy. Nie uchroniło to jednak Widzewa przed spadkiem sportowym. Dodatkowo pojawił się także pierwszy zgrzyt na linii działacze-kibice. Ci drudzy żądali dymisji ówczesnego trenera, Marka Zuba oraz dyrektora sportowego, Grzegorza Bakalarczyka. Powodem były fatalne wyniki łódzkiego zespołu. Czarę goryczy przelała porażka w derbach Łodzi na al. Unii 0:2. Była to pierwsza wygrana Łódzkiego Klubu Sportowego z Widzewem od 11 lat. Czerwono-biało-czerwoni nie ustrzegli się wstydliwych porażek także na swoim stadionie - 2:4 z Polonią Bytom oraz 0:1 z Zagłębiem Sosnowiec. Druga z wymienionych przegranych, już pod wodzą Janusza Wójcika, była także jedynym wyjazdowym zwycięstwem sosnowiczan w całym sezonie 2007/2008.

W nowej I lidze włodarze łódzkiego klubu dokonali dwóch ważnych transferów. Na stadion przy al. Piłsudskiego zawitali Maciej Mielcarz oraz Marcin Robak. Obaj gracze okazali się kluczowymi piłkarzami w walce o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Spory udział w osiągnięciu tego sukcesu mieli także ówcześni trenerzy. Pierwszy z nich, Waldemar Fornalik, objął drużynę wraz z początkiem sezonu, opuszczając Widzew po rundzie jesiennej i zostawiając go na pierwszym miejscu. Dzieło dokończył Paweł Janas. Kiedy wydawało się, że po wygraniu ligi Widzew będzie przygotowywał się do gry w ekstraklasie, Sąd Najwyższy ogłosił kasację ws. łódzkiego klubu, co wiązało się z przywróceniem decyzji WD PZPN z 1 czerwca 2008 roku. Nie pomogło ponowne uchylenie degradacji przez TA - czerwono-biało-czerwoni pozostali w I lidze o jeden rok dłużej.

Sezon 2009/2010 upłynął pod znakiem absolutnej dominacji podopiecznych "Janosika". Widzew awansował do ekstraklasy w sposób bezdyskusyjny, kończąc sezon z 16 punktami przewagi nad drugim w tabeli Górnikiem Zabrze. Wyróżniającymi się postaciami w zespole byli wówczas: Marcin Robak, Darvydas Sernas, Dudu, Mindaugas Panka oraz Krzysztof Ostrowski.

Styl, w jakim Widzew awansował do ekstraklasy, rozbudził wielkie nadzieje w kibicach na walkę o czołowe lokaty już jako beniaminek. Na wysokości zadania oprócz piłkarzy stanęli także działacze. Przed sezonem 2010/2011 zespół wzmocnili: Rafał Grzelak, Paweł Grischok, Prejuce Nakoulma, Bruno Pinheiro. Odszedł za to Janas, który postanowił przenieść się na ul. Konwiktorską w Warszawie, gdzie został dyrektorem sportowym. Zarząd zaufał niedoświadczonemu, lecz znającemu klub od podszewki Andrzejowi Kretkowi, czyniąc go następcą "Janosika".

Widzewowi wystarczyło animuszu jedynie na pierwsze dwa miesiące, a motorem napędowym zespołu był Darvydas Sernas. Litwin strzelił w tym okresie aż 6 bramek. Łodzianie byli w stanie m. in. zremisować na swoim terenie z ówczesnym mistrzem Polski, Lechem Poznań 1:1, ograć w Kielcach Koronę 2:1 oraz rozgromić wrocławski Śląsk 5:2. Koszmar łodzian nastąpił w październiku po porażce z GKS w Bełchatowie 0:1, która rozpoczęła passę nieudanych spotkań, takich jak: porażka z Zagłębiem 0:1, remis u siebie z ostatnią drużyną w tabeli - Cracovią 2:2 oraz przegrana w Gdańsku z Lechią 1:3. Po meczu z ostatnim z wymienionych zespołów widzewiacy znaleźli się nawet na jedną kolejkę w strefie spadkowej. "Zaciął się" także Sernas, który na 7-go gola czekał do ostatniej kolejki jesieni. W międzyczasie, po stracie punktów z zespołem Pasów, Czesław Michniewicz zastąpił Kretka na stanowisku szkoleniowca.

Wiosną na al. Piłsudskiego zawitał kolejny zaciąg zagranicznych piłkarzy, składający się z: Riku Riskiego, Jurijsa Żigajevsa, Bogdana Stratona oraz Niki Dżalamidze. Przyszłość pokazała, że tylko ostatni z nich okazał się rzeczywistym wzmocnieniem. Z klubu odszedł czołowy strzelec, Marcin Robak, który wybrał ofertę tureckiego Konyasporu. Jednakże w porównaniu do słabej jesieni, łodzianie mogli zaliczyć rundę rewanżową do udanych. Widzew miał nawet przez moment szansę zajęcia lokaty premiowanej grą w I rundzie Ligi Europejskiej, ale w obliczu niekorzystnych wyników innych spotkań oraz porażki 0:4 w Zabrzu z Górnikiem, ostatecznie uplasował się na 9. miejscu w tabeli z 43 punktami na koncie.

Już pod koniec sezonu 2010/2011 wyciekły do mediów informacje o długach klubu wobec piłkarzy oraz trenera. W niedalekiej przyszłości pożegnano się z piłkarzami, którym kontrakty wygasły wraz z końcem czerwca. Mowa o: Wojciechu Szymanku, Prejuce Nakoulmie, Pawle Grischoku, Rafale Grzelaku oraz Piotrze Kuklisie. Największym echem odbiło się jednak fiasko w negocjacjach dotyczących przyszłości trenera Michniewicza w Widzewie. Doszło więc do kolejnej roszady na stanowisku szkoleniowca, a posadę objął sprawujący ją do dziś Radosław Mroczkowski, przechodząc do pierwszego zespołu z drużyny ME. To jednak nie był koniec exodusu z al. Piłsudskiego. Łódź na Lubin zamienił Darvydas Sernas, a Velibor Durić oraz Bogdan Straton wyjechali z Polski. Przed rozpoczęciem bieżącego sezonu klub wzmocnili inni zagraniczni piłkarze - Princewill Okachi, Igor Alves oraz Hachem Abbes. W obliczu zaistniałej sytuacji Widzew wymieniany był jednym tchem obok Podbeskidzia Bielsko-Biała, ŁKS, GKS Bełchatów oraz Cracovii jako kandydat do spadku.

Jak się okazało, przewidywania jak dotąd nie sprawdzają się. Już w pierwszej kolejce obecnego sezonu Widzew był o mały włos od pokonania mistrza Polski, Wisły Kraków. Ponadto, łodzianie zdołali wywieźć trzy punkty z Wrocławia oraz Poznania, pokonując odpowiednio Śląsk 2:1 oraz Lecha 1:0. Cieniem na udanej rundzie czerwono-biało-czerwonych kładą się do pewnego stopnia wstydliwe porażki w derbach Łodzi na własnym stadionie 0:1 oraz w Warszawie z odwiecznym rywalem, Legią, 0:2. Mimo wszystko Widzew zdołał uplasować się na 7. pozycji z 25-ma punktami na koncie. Kluczem do sukcesu okazała się defensywa, która w aż dziewięciu meczach nie straciła gola. Była to także runda debiutów młodych piłkarzy. Trener Mroczkowski dał szansę gry: Jakubowi Bartkowskiemu, Sebastianowi Ceglarzowi, Rafałowi Serwacińskiemu oraz Mariuszowi Stępińskiemu. Ostatni z wymienionych, wchodząc na boisko w meczu z Lechem w Poznaniu, stał się najmłodszym graczem w historii klubu. Stępiński w chwili debiutu miał 16 lat i 200 dni.

Siódma lokata na zakończenie jesieni jest najlepszym miejscem Widzewa w obecnym wieku na tym etapie rozgrywek, co oznacza, że łodzianie mają jednocześnie najdogodniejszą pozycję do ataku czołowych lokat. Wciąż jednak dystans dzielący czerwono-biało-czerwonych od strefy spadkowej jest zbyt mały, aby zapomnieć o dole tabeli, tym bardziej, że z klubu odeszli: Nika Dzalamidze do Jagiellonii Białystok, Adrian Budka do Pogoni Szczecin oraz Riku Riski do Honefoss BK. Bardzo prawdopodobne, że z Widzewem pożegna się także Sebastian Madera. Jedynym jak dotąd wzmocnieniem łodzian w obecnej przerwie jest 18-letni Mariusz Rybicki, wychowanek SMS Łódź.

Ostatni raz, kiedy Widzew znajdował się w górnej części tabeli najwyższej klasy rozgrywkowej, miał miejsce w sezonie 1998/1999. Łodzianie uplasowali się wówczas na 5. miejscu. Warto przy okazji wspomnieć, że Widzew zakończył ostatecznie tamten sezon, zdobywając tytuł wicemistrza Polski. Jest to jak dotąd ostatni laur zdobyty przez czerwono-biało-czerwonych. W późniejszych latach Widzew nie był w stanie osiągnąć na jesieni nawet miejsca w pierwszej dziesiątce.

Rundy jesienne Widzewa w XXI wieku:

2001/2002*:
15. miejsce, 16 meczów, 13 pkt., bramki 12:27, średnia 0,81 pkt/mecz
2002/2003:
15. miejsce, 15 meczów, 12 pkt., bramki 13:23, średnia 0,8 pkt/mecz
2003/2004:
12. miejsce, 13 meczów, 10 pkt., bramki 16:24, średnia 0,77 pkt/mecz
2006/2007:
11. miejsce, 15 meczów, 15 pkt., bramki 16:21, średnia 1 pkt/mecz
2007/2008:
13. miejsce, 17 meczów, 14 pkt., bramki 14:22, średnia 0,82 pkt/mecz
2010/2011:
12. miejsce, 15 meczów, 18 pkt., bramki 23:18, średnia  1,2 pkt/mecz
2011/2012:
7. miejsce, 17 meczów, 25 pkt., bramki 14:12, średnia: 1,47 pkt/mecz

* - dane po złączeniu tabel obu grup

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Dziobaq

Od razu się nie zaczęła. Tuż przed rozpoczęciem sezonu 2010/2011 klub sprowadził jeszcze kilku dodatkowych zawodników, którzy okazali się transferowymi niewypałami. Kadra miała aż 30 piłkarzy, a żaden z nich nie był zatrudniany za friko. Dość powiedzieć, że Straton, który nie powąchał nawet ławki w okresie pobytu w Widzewie zarabiał 25 tys. zł miesięcznie. Przez te dwa lata w I lidze Widzew nie dostawał pieniędzy z C+, które mogłyby zrekompensować kontrakty, a przynajmniej ich część. Stąd zaczęło się wietrzenie kadry, bo Cacek, jak już mówiłem, obrał inny kurs w budowaniu zespołu. Przestał robić transfery, a chce, żeby drużyna oparta była na młodych perspektywicznych zawodnikach + piłkarzach z kartami w ręku.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

miałem wrażenie, że jak Widzew walczył dwukrotnie o awans (tzn. 2x go wywalczył) i miał w składzie naprawdę silnych graczy to w ekstraklasie będzie w czołówce. Tymczasem zaczęła się wielka wyprzedaż,...

Grek Zorba

miałem wrażenie, że jak Widzew walczył dwukrotnie o awans (tzn. 2x go wywalczył) i miał w składzie naprawdę silnych graczy to w ekstraklasie będzie w czołówce. Tymczasem zaczęła się wielka wyprzedaż, która mnie zaskoczyła. Niby jest właściciel, ale sprzedaje. Dlaczego tak się dzieje? Oświeci mnie ktoś, bo nie rozumiem

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0

ostatnia odpowiedź: 24 stycznia 2012 [1 komentarz tej dyskusji]

Wenflon

Tylko weź pod uwage ze w ekstraklasie wymagania też są większe i skoro konkurencja w postaci Lecha Legii albo Wisły dysponuje dużo wiekszymi budżetami to zaraz narzuca większe wydatki innym klubom jeśli te oczywiście chca z nimi rywalizować. Wiec masz wybór albo zapłacisz dużo i zrobisz drużyne która o cos powalczy albo jesteś skazany na przecietność. Inna sprawa że nie powinno się dopuszczać do niewypłacalnosci a zbudowanie ekipy takiej która sie spokojnie utrzyma nie wymaga 50 baniek.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Bodiczek

Panowie nie mówcie o problemach finansowych Widzewa bo naprawde nie wiem ja jakikolwiek klub ekstraklasy może takie mieć. Przecież z samych praw telewizyjnych spływają do każdego grube miliony. Jeśli w takich warunkach jakiś klub ma problemy finansowe to znaczy że jest po prostu beznadziejnie zarządzany. Przy podpisywaniu rozsądnych i realnych kontraktów nie ma opcji żeby klubu nie było stać na utrzymanie przyzwoitej kadry i unikanie długów. Co mają powiedzieć I-ligowcy którzy z telewizji dostają marne 2 tys. zł na miesiąc a innych wpływów nie mają w zasadzie wcale. Mogą liczyć wyłącznie na sponsorów których sami pozyskają. Promocja w telewizji jest dużo mniejsza, reklamodawców tez bez porównania mniej i jakoś żyją. Dlatego gadanie o problemach finansowych w ekstraklasie to jakaś mrzonka. Prezesa trzeba zmienić to może wtedy problemy Widzewa sie skończą.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Dziobaq

Wystarczy przeczytać artykuł, z którego jasno wynika, że dwa lata Widzew przekiblował w I lidze, a kontrakty, jakie miał wówczas były bardzo wysokie. Sernas, Dudu, Robak, Durić, Miloseski - żaden z nich nie grał/gra za czapkę gruszek.

Cacek przejechał się na swoich planach, dlatego zmienił strategię. Przestał ładować niebotyczną kasę na piłkarzy, bo zauważył, że taki wkład rzadko kiedy się zwraca. Zmiana strategii polega na stawianiu na młodych, wyłapywanych na drodze selekcji. Mniejsze ryzyko wyrzucenia pieniędzy w błoto. Poza tym Widzew wciąż nie otrzymał pieniędzy od Konyasporu za Robaka, mimo, że wygrał sprawę w FIFA. Dzalamidze nie został kupiony, bo wydatek 300 tys. euro za gracza, który miał tylko 3-4 dobre spotkania to przesada. Nakoulma również był niezłym kominem płacowym - 40 tys. zł miesięcznie tylko za to, że klub go leczył to również nieporozumienie. Ciekawym jest też, że Widzew niby ma długi, a jeden z bardziej rozgarniętych finansowo gości wśród piłkarzy - Jarosław Bieniuk... przedłuża kontrakt z tym zadłużonym klubem.

W Łodzi nie będzie nigdy jednego stadionu dla obu klubów. Jest to po prostu z życiowego punktu widzenia nierealne. Zresztą jest już przetarg na stadion miejski, a miasto równolegle przygotowuje PPP pod budowę stadionu Widzewa.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Sawczenkos

Nie znam się aż tak na Widzewie, ale jeżeli nie upada, w sensie nie ma problemów, to skąd taka wyprzedaż w tym klubie? Bo z tego co widzę to ci co bardziej znani zawodnicy odchodzą. Nie może więc być tak kolorowo. Czy w Łodzi bierze się pod uwagę zrobienia jednego stadionu dla obu klubów?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Dziobaq

ŁKS może upada, ale Widzewowi do upadku daleko. ;) To po pierwsze. Po drugie - znalezienie sponsora w obecnych czasach graniczy z cudem, wciąż nie ma dobrej atmosfery w Polsce do sponsorowania klubów. Po trzecie - dużą winę ponosi miasto, które zarówno Widzewowi, jak i ŁKSowi rzucało przez lata kłody pod nogi.

@Pędzel - Ile to razy wróżono Widzewowi klęskę nawet po spadku, i co? Zawsze wypływał na wierzch. Poza tym lepiej stawiać na młodych i później sprzedawać ich z dużym zyskiem, niż kupować dajmy na to Sernasa za 400 tys. euro i być świadkiem tortur w postaci oglądania jego gry. ;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Dlaczego w Łodzi się nie mogą dogadać z niczym? Dwa kluby, dwa ze stadionami na które strach wejść. Obydwa upadają. Nie mówię o robieniu jednego klubu, bo na to się nikt nie zgodzi. Ale żeby przynajmniej...

gizm00

Widzew mi się podoba, ze postawił na trenera Mroczkowskiego, który pewnie też trochę z braku alternatywy stawia na młodzież i to ma efekty. Za to zdecydowanie plus. Denerwuje mnie jednak Łódź, bo nie potrafią się dogadać. Widzew i ŁKS póki nie będą mieli odpowiedniej infrastruktury to mogą pomarzyć o zawojowaniu ekstraklasy i co więcej o jakieś grze w Europie.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Sawczenkos

Dlaczego w Łodzi się nie mogą dogadać z niczym? Dwa kluby, dwa ze stadionami na które strach wejść. Obydwa upadają. Nie mówię o robieniu jednego klubu, bo na to się nikt nie zgodzi. Ale żeby przynajmniej jeden miał jakiegoś sponsora, jakoś prosperował. Niedługo znowu Łódź zostanie bez derbów w Ekstraklasie, a niedługo pewnie i bez klubu w niej. Nie tak to chyba wyglądać powinno.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0

ostatnia odpowiedź: 14 stycznia 2012 [1 komentarz tej dyskusji]

Pędzel

Widzew to kolejny klub po ŁKSie ktory z powodu finansowych pozegna sie z ekstraklasa. dla takich klubow nie ma miejsce w e-klasie. Wszyscy zachwycaja sie mlodymi pilkarzami co dostaja szanse gry, ale tam trener nie ma nic do powiedzenia - musi grac tymi kim ma. W koncu przestanie to przynosic sukcesy, a jak Widzew spadnie do 1 ligi to juz sie stamtad nie wygrzebie.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0